WARTO PRZECZYTAĆ – Zakwaszenie – nieznana przyczyna bardzo wielu chorób cz. I

Nasze życie w porównaniu do poprzedniego stulecia bardzo się zmieniło: Nie musimy wszyscy ciężko fizycznie pracować, w wielu sprawach wyręczają nas maszyny. Nie musimy też dużo chodzić, bo najczęściej jeździmy autobusem,

samochodem czy metrem. Ale mimo że nie pracujemy tak ciężko jak dawniej, jemy tak jak dawniej: dużo białka. Natomiast zjadamy też coraz więcej cukru i słodyczy oraz bardzo wiele używek, jak kawa, herbata. Palimy coraz więcej, pijemy coraz więcej różnych alkoholi, coraz częściej zdarzają się nawet narkotyki, a więc na własne życzenie niszczymy zdrowie.

Żywienie bogate w węglowodany i ubogie w tłuszcze niepodzielnie panuje od wielu lat. Autorem tej diety, tak samo jak i związanej  z tym żywnościowej piramidy, nie był lekarz, który miał na celu nasze zdrowie. Był nim prezydent USA Abraham Lincoln, który chciał pomóc amerykańskim rolnikom, żeby mogli zaopatrywać w produkowaną przez siebie żywność zarówno Amerykę jak i resztę świata, a nie – jak się sądzi – aby społeczeństwo mniej chorowało i żyło dłużej. Ta dieta nie odróżnia zdrowych tłuszczów, takich jak kwasy tłuszczowe omega 3, od tłuszczów trans, które powodują wiele schorzeń. Nie zwrócono także uwagi na  interakcje między spożywaniem produktów zbożowych, a poziomem insuliny.

Dieta oparta na węglowodanach z ograniczaniem tłuszczu okazała się fatalna  dla naszego zdrowia. Nadmiar cukrów  powoduje przecież cukrzycę, a nadmiar białka nie powoduje białczycy czy nadmiar tłuszczów tłuszczycy. Nic więc dziwnego, że  coraz więcej zaufania zdobywa dieta niskowęglowodanowa, oparta głównie na białku zwierzęcym i na dobrych tłuszczach. Na szczególną uwagę zasługują badania nad tą dietą Lutza (1967), Kwaśniewskiego (1996), Atkinsa (2009) i Mercoli (2014).

Pierwsza ważna książka o diecie niskowęglowodanowej ukazała się w 1967 roku, po niemiecku, pod tytułem „Leben ohne Brot”. Jej autor, austriacki lekarz Wolfgang Lutz, tak naprawdę przecierał szlaki nauki wiążącej choroby cywilizacyjne z naszym odżywianiem. Wolfgang Lutz był naocznym świadkiem dramatycznego wzrostu zachorowań na choroby cywilizacyjne, jaki nastąpił w poprzednim stuleciu. Pomimo dość dużej dawki wiedzy medycznej zawartej w tej książce, jej końcowe przesłanie jest wyjątkowo proste: ogranicz węglowodany do 72 gramów dziennie. Żadnego rozważania o lepszych i gorszych węglowodanach, żadnego porównywania tłuszczy, np. nasyconych i nienasyconych – po prostu ogranicz węglowodany do 72 gramów na dzień.

(…)

Prof. zw. dr hab. inż. Stanisław Wiąckowski

cd. w kolejnym numerze

 

 Więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”