#1 Pytanie

Odpowiedź

mgr Franciszek Kubica
doradca żo, członek Bractwa Optymalnych w Ustroniu

/ 2012-03-16

Prostata, czyli łagodny rozrost gruczołu krokowego

Prostata (inne nazwy to: stercz, gruczoł krokowy) jest częścią układu rozrodczego mężczyzny. Dojrzała prostata ma wielkość około 3 lub 3,5 cm szerokości i może ważyć tylko 15-20 g. Stercz znajduje się pod pęcherzem i otacza cewkę moczową, a jego tylna ścianka przylega do odbytnicy. Do prawidłowego rozwoju prostaty potrzebny jest TESTOSTERON - hormon wytwarzany przez jądra. Często już w wieku średnim występuje łagodny rozrost (powiększenie) stercza, co z czasem może utrudniać przepływ moczu.
Jeżeli jesteś mężczyzną w wieku 50 lub więcej lat i odczuwasz dolegliwości układu moczowego, być może masz problemy z prostatą. Objawy schorzenia będą się z czasem nasilać - aż do zatrzymania moczu włącznie.
Na schorzenia gruczołu krokowego (prostaty, czyli stercza) mężczyźni w wieku dojrzałym cierpią coraz częściej. Dotyczy to około połowy mężczyzn powyżej 50-go roku życia i ponad 70% panów, którzy ukończyli 60 lat. Choroba stanowi poważny problem społeczny ze względu na częstość występowania, a wobec starzejącej się populacji wkrótce będzie dolegliwością społeczną. Zwiększona liczba zachorowań, którą odnotowują lekarze, jest spowodowana różnymi przyczynami. Mogą to być przewlekłe stany zapalne, jak również czynniki dietetyczne i metaboliczne.
Powiększony gruczoł krokowy uciska cewkę moczową, a czasami również pęcherz moczowy, uniemożliwiając całkowite opróżnianie pęcherza. Mężczyzna odczuwa częstą potrzebę oddawania moczu, a na rozpoczęcie musi chwilę zaczekać; strumień moczu jest cieńszy i wolniejszy, a pod koniec mocz kapie kroplami. Jeżeli gruczoł krokowy uciska cewkę moczową, może występować ból i pieczenie podczas oddawania moczu. Kiedy mocz zalega w pęcherzu, wzrasta ryzyko zapalenia cewki moczowej i kamicy pęcherza moczowego. W cięższych zaburzeniach odpływu moczu może on się cofać do nerek, niszcząc je. Dlatego też coraz większą rolę odgrywają badania, które ułatwiają rozpoznanie choroby. Ogólne badanie pacjenta dotyczy przede wszystkim jamy brzusznej. Ocenia się czy nerki nie są powiększone lub bolesne oraz czy nie jest wyczuwalny w podbrzuszu wypełniony pęcherz moczowy. Badać należy również zewnętrzne narządy płciowe, a szczególnie ujście zewnętrzne cewki pod kątem istnienia wad rozwojowych. Podczas badania wcale nierzadkie jest stwierdzenie olbrzymiego, twardego, napiętego i bolesnego "guza" w podbrzuszu - często okazuje się, że jest to wypełniony moczem pęcherz moczowy, którego zawartość może sięgać do 3,5-4 litrów moczu! Następne - to badanie palcem przez odbytnicę. Badanie to jest zasadniczym i głównym badaniem gruczołu krokowego. W niektórych krajach każdy mężczyzna zgłaszający się do lekarza - nie tylko urologa - jest badany w ten sposób. Badanie przeprowadza się u pacjenta pochylonego w pozycji stojącej lub leżącego na boku albo w pozycji kolanowo-łokciowej. Lekarz nakłada rękawiczki (gumowe lub z tworzywa sztucznego) i umieszcza dobrze zwilżony palec w odbytnicy pacjenta, sąsiadującej z prostatą. W ten sposób ocenia wielkość, konsystencję, symetrię i kształt powierzchni gruczołu krokowego. Zdrowa prostata ma wielkość kasztana, jest gładka i elastyczna. Podczas badania urolog stwierdza więc, czy nie uległa ona powiększeniu, stwardnieniu, czy nie jest asymetryczna, czy nie ma na niej guzów. Badanie to nie powinno budzić żadnego lęku ani psychicznego oporu u pacjentów. Jest ono powszechnie stosowane na całym świecie, nie jest przykre ani bolesne, a dostarcza podstawowych i zasadniczych informacji na temat stanu gruczołu krokowego. 
Do najczęstszych schorzeń, które możemy podejrzewać przy badaniu, należą: łagodny rozrost stercza, rak stercza oraz procesy zapalne. Należy jednak pamiętać, że badamy tylko część prostaty. Zmiany chorobowe mogą być ukryte wewnątrz gruczołu - tam można je rozpoznać za pomocą innych metod diagnostycznych. Drugie badanie polega na oznaczaniu we krwi specyficznego antygenu wytwarzanego przez komórki gruczołu krokowego - PSA. Zawartość antygenu jest zwiększona u 30-50% mężczyzn z przerostem gruczołu. Oznaczenie tego antygenu wykorzystuje się także jako test przesiewowy w rozpoznawaniu raka gruczołu krokowego. Krew do badania należy pobierać przed badaniem palcem, ponieważ uciskanie gruczołu może powodować okresowy wzrost natężenia PSA we krwi.
Do innych badań zaliczamy: 
- cewnikowanie pęcherza moczowego po oddaniu moczu i określenie objętości moczu zalegającego w pęcherzu,
- badanie ultrasonograficzne,
- cytologię (wprowadzenie do pęcherza rurki zaopatrzonej w optyczny układ powiększający, umożliwiający oglądanie i ewentualne pobranie z pęcherza wycinka wykluczającego obecność raka),
- badanie ogólne moczu, które informuje o stanie zapalnym w drogach moczowych, obecności krwi w moczu, chorobach miąższu nerek lub innych chorobach ogólnoustrojowych. Wykonuje się posiew moczu, który umożliwia rozpoznanie ilości i rodzaju bakterii, a także ich wrażliwość na poszczególne antybiotyki, co ułatwia zwalczanie infekcji. O procesie zapalnym w drogach moczowych może świadczyć np. podniesiona liczba leukocytów, czyli białych ciałek krwi. 
Zwykle na początku należy opanować ewentualne zapalenie dróg moczowych i zaburzenia nerkowe, które często towarzyszą powiększeniu gruczołu krokowego. W razie zatrzymania odpływu moczu konieczne będzie cewnikowanie pęcherza moczowego. Ostre zapalenia stercza na ogół skutecznie leczy się antybiotykami. Leczenie zapalenia przewlekłego ciągnie się zwykle dłużej i bywa trudne. Najczęściej kończy się zabiegiem chirurgicznym, polegającym na przezcewkowym usunięciu (resekcji) prostaty. Większość chorych poddanych tej operacji opuszcza szpital już po 3 dniach. Zabieg ten zazwyczaj długo uwalnia chorego od dolegliwości wywołanych przerostem gruczołu krokowego. Niestety u około 10% chorych występuje impotencja, a u 60-70% wytrysk nasienia zamiast na zewnątrz następuje do pęcherza moczowego. W Polsce najczęściej wykonywaną operacją jest przezpęcherzowe usuwanie gruczołu krokowego. Ostatnio próbuje się zabiegów polegających na rozszerzaniu części cewki moczowej, uciskanej przez gruczoł krokowy, podobnie jak rozszerza się tętnicę. Należy pamiętać, że niektóre leki nasilają dolegliwości występujące przy powiększeniu gruczołu krokowego, np. leki przeciwarytmiczne, antyalergiczne, przeciwwrzodowe, antydepresyjne, mogą wywołać zatrzymanie moczu.
Wiele osób stosujących żywienie optymalne pozbyło się tego schorzenia. Są również i tacy, u których ta choroba nie postępuje, więc nie muszą bać się zabiegu chirurgicznego, bo po prostu nie będą musieli go zaliczyć. Niektóre źródła medyczne podają, że prawdopodobną przyczyną powiększenia gruczołu krokowego oprócz zmniejszonej produkcji testosteronu jest niedobór cynku w organizmie. Zwróćmy więc uwagę na produkty, które go nam dostarczą. ”W organizmie człowieka jest około 2,2 g cynku, który koncentruje się przede wszystkim w gruczole krokowym u mężczyzn oraz w nerkach, wątrobie i mięśniach”- prof. Aleksandrowicz. Cynk jest konieczny do normalnego rozwoju organów płciowych, do budowy kości, do przemiany białkowej, jak i węglowodanowej. Jest niezbędny do normalnego wzrostu i rozwoju. Należy więc uwzględniać w naszym codziennym żywieniu te produkty, które go zawierają. Żywienie optymalne jest naprawdę bogate w produkty, w których cynku nie brakuje. Natomiast w każdym innym modelu żywienia mogą występować jego niedobory. Warzywa i owoce są na ogół ubogie w cynk. Toteż wegetarianie, jarosze i osoby unikające mięsa, jaj, tłustych serów, podrobów, tłustych ryb, mogą mieć znaczny niedobór tego pierwiastka. Najwięcej cynku znajdziemy w takich produktach jak: kakao 16%, wątroba wieprzowa, pasztet, żółtka jaj, tłuste żółte sery, mięsa, baleron, kiełbasa toruńska, flaki, parówki, orzechy laskowe, włoskie, śledź w oleju, a także: buraki, fasola szparagowa, brukselka, boćwina, pietruszka, szparagi, szpinak, chrzan, koper ogrodowy. Optymalni uwzględniają te produkty na co dzień, stąd nie występuje u nas niedobór tego pierwiastka. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że dolegliwości związane z powiększeniem gruczołu krokowego znacznie się zmniejszają, a nawet ustępują. Można również dodatkowo zastosować prądy selektywne - PS. Wzmagają one ukrwienie oraz poprawią metabolizm na poziomie komórek tego narządu, co przyśpieszy proces regeneracji tkankowej i ustąpienie łagodnego przerostu gruczołu krokowego. Pamiętać należy o tym, że częstsze prawdopodobieństwo zachorowania na różne choroby, jak również i na przerost gruczołu krokowego jest większe u osób unikających aktywności fizycznej. Większe ryzyko ponoszą mężczyźni narażeni na pewne zanieczyszczenia przemysłowe, a także pracownicy elektrowni jądrowych. W tych przypadkach może dochodzić do rozwoju raka stercza.

Opracowanie: 
mgr Franciszek Kubica
doradca żo, członek Bractwa Optymalnych w Ustroniu
Jacek Kruszyński
specjalista fizjoterapii, Dom Wczasowy Globus, tel.: 601-95-81-40


Artykuł ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 2/2010

#2 Pytanie

Odpowiedź

Teresa Szczepanek 
starszy doradca żywienia optymalnego

/ 2012-03-07

„Kobieta jest wybranką losu: nie potrzebuje błogosławieństwa, by doprowadzić się do stanu błogosławionego”

Cykle miesiączkowe stanowią nierozłączny atrybut biologicznej młodości kobiet. Są dowodem na to, że dziewczyna staje się kobietą i jest zdolna do wydania potomstwa. Cykl miesiączkowy - u zdrowej ginekologicznie kobiety - jest regularny i nie trwa krócej niż 19 dni. U 60% kobiet trwa on od 26 do 30 dni. Jednakże nawet u zdrowych kobiet mogą wystąpić zmiany w długości cyklu (w warunkach prawidłowych nie przekraczają one 2-3 dni). Prawidłowe cykle menstruacyjne są bardzo ważne dla psychiki kobiet.
Co to jest?
Powszechną dolegliwością już w latach młodzieńczych staje się bolesne miesiączkowanie. W wieku 13-17 lat, co druga młoda dziewczyna cierpi na tę dolegliwość. Ból ma wówczas najczęściej charakter samoistny. Przyczyną samoistnych bólów miesiączkowych jest zwykle nadmierna czynność skurczowa mięśnia macicy połączona z jednoczesnym jej niedokrwieniem. Bolesnym miesiączkowaniem określa się silne bóle kurczowe podbrzusza i okolicy krzyżowej u kobiety, niekiedy o charakterze bólów kolkowych. Dolegliwości te występują zazwyczaj tuż przed miesiączką oraz na początku krwawienia miesięcznego. Bolesne miesiączki są dolegliwością bardzo wielu kobiet (również i w średnim wieku), niekiedy o tak dużym nasileniu, że zmuszają je do pozostania w łóżku przez 1- 3 dni. Mogą one zaburzyć normalne życie kobiety, być przyczyną absencji chorobowej w pracy. Dolegliwości pojawiają się najczęściej w przeddzień lub pierwszego dnia krwawienia. Następnego dnia z reguły stopniowo zmniejszają się i zanikają, mogą jednak utrzymywać się przez cały czas trwania krwawienia miesiączkowego. Ból może mieć różne nasilenie: począwszy od dyskomfortu w obrębie podbrzusza, uczucia ciążenia w pierwszym dniu krwawienia miesięcznego bez dodatkowych objawów, do intensywnego silnego bólu, skurczowego, trwającego nawet kilka dni, często z rozstrojem żołądkowo-jelitowym, bólem pleców, obrzmieniem i bólem piersi oraz bólem głowy. Inne - rzadziej spotykane objawy to: osłabienie i zmęczenie, nudności i wymioty, zaburzenia pokarmowe pod postacią wzdęć, zaparć lub biegunek oraz drażliwość i depresyjny nastrój. 
Dlaczego boli?
Macica jest mięśniem, który w związku z działaniem prostaglandyn (związki chemiczne podobne do hormonów) może się kurczyć i rozkurczać. To właśnie dzięki temu może co miesiąc pozbyć się niepotrzebnej błony śluzowej, w której nie zagnieździ się jajeczko. Większość skurczów jest delikatna, ale kiedy ich natężenie lub częstotliwość się zwiększy – pojawia się ostry ból. Biologiczny mechanizm jest prosty. Jeśli mięsień zbyt mocno się skurczy lub gdy skurcze pojawiają się szybko jeden po drugim, do naczyń krwionośnych dopływa za mało krwi i tlenu. Nadmierne wytwarzanie prostaglandyn najczęściej hamowane jest poprzez przyjmowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych ustalanych przez lekarza. Zbyt silne albo zbyt częste skurcze macicy mogą być spowodowane wadami budowy nabytymi albo wrodzonymi tego narządu. W tym wypadku należy udać się do specjalisty - ginekologa, który zleci badania diagnostyczne i ustaleni przyczyny niepokojącego objawu. Bolesne miesiączki pojawiają się najczęściej u dziewcząt reprezentujących określony typ psychologiczny. Są to osoby bardzo wrażliwe, a przez to szczególnie podatne na stres, chwiejne emocjonalnie, bardzo dobre uczennice i studentki, perfekcjonistki w realizowaniu powierzonych im zadań, nawet tych przekraczających ich siły. 
W oparciu o wyniki badań z Childrens Memorial Hospital w Chicago, udowodniono, że przeżyty stres dwukrotnie zwiększa ryzyko bólów w podbrzuszu i krzyża podczas miesiączki. Stres w pierwszych dwóch tygodniach cyklu ma zdecydowanie większy wpływ na bolesność miesiączki niż negatywne doznania psychiczne w drugiej fazie. 
Najczęstsze inne przyczyny bólu:
• endometrioza (komórki, które wyścielają macicę, zaczynają narastać poza nią), 
• stan zapalny przydatków, 
• włókniak, 
• polip, 
• zapalenie błony śluzowej macicy, 
• najczęściej nadmierna produkcja estrogenów, 
• bardzo często niedobór progesteronu.
Bolesne miesiączkowanie medycyna dzieli w zależności od przyczyn, które je wywołują na: pierwotne i wtórne. Pierwotne bolesne miesiączkowanie zazwyczaj występuje u młodych dziewcząt lub kilka miesięcy po pierwszym krwawieniu miesięcznym, w momencie pojawienia się cykli owulacyjnych, co przejawia się za hormonalną przyczyną dolegliwości bólowych. Istnieje też ścisły związek pierwotnego bolesnego miesiączkowania z nieprawidłowym położeniem macicy. W nadmiernym przodozgięciu macicy kąt nachylenia macicy w stosunku do szyjki jest ostry. Utrudnia to odpływ krwi miesiączkowej, co sprawia, że pojawiają się bóle skurczowe w okolicy lędźwiowo-krzyżowej. Podobne dolegliwości występują również w przypadku tyłozgięcia macicy. Położenie to może być wrodzone lub też może być wynikiem przebytego stanu zapalnego przydatków i wyrostka robaczkowego. W 5-10% bóle miesiączkowe bywają objawem wtórnym, np. endometriozy (tkanki normalnie wyścielającej macicę, rozrastającej się w innych miejscach). Wtórne bolesne miesiączkowanie rozpoczyna się zwykle po 30. roku życia. Może też być spowodowane przez mięśniaki. Z kolei bóle i tkliwość podbrzusza z towarzyszącą gorączką, upławami, nieregularnymi krwawieniami lub bólami krzyża mogą być objawem stanu zapalnego w miednicy mniejszej. Bolesne miesiączkowania niekiedy zanikają wraz z wiekiem. Decydować o tym może np. przejście pierwszego porodu. U kobiety przed porodem silnie zaciśnięta szyjka macicy może być naturalną przeszkodą utrudniającą odpływ krwi menstruacyjnej. Kiedy szyjka się rozwiera krew wypływa i ból ustępuje. Poród drogami natury powoduje zwykle silne rozciągnięcie szyjki macicy, która od tego momentu pozostaje stale rozwarta. Zaobserwowano, że wśród wieloródek jest zdecydowanie mniej cierpiących na bolesne miesiączkowanie.
Jak sobie radzić?
Przy bólach miesiączkowych nie należy brać leków przeciwbólowych w nadmiarze, gdyż mają działanie niepożądane i chociaż przynoszą ulgę, to jednak aby wyleczyć przyczyny bolesnych miesiączek należy zwrócić się do lekarza. Częstokroć bóle miesiączkowe usiłuje się leczyć samemu. Wiele nastolatek obciążonych egzaminami oraz kobiet aktywnych zawodowo oczekuje od farmaceuty w aptece szybkiego i skutecznego lekarstwa przeciwbólowego bez recepty. Zagraża to niestety licznymi niepożądanymi skutkami leczenia. Niejednokrotnie nieświadomie przekraczają one dopuszczalne dobowe dawki, przyjmując preparaty o różnych nazwach handlowych, nie wiedząc, że zawierają one tę samą substancję leczniczą. Pamiętaj więc, że składniki chemiczne o tej samej nazwie mogą znajdować się jednocześnie w dwóch lub więcej zażywanych różnych lekach przeciwbólowych. Wówczas dochodzi do kumulacji ich dawek, co może być bardzo szkodliwe dla zdrowia! Przeciwbólowe leki z grupy niesteroidowych środków przeciwzapalnych należy stosować bardzo ostrożnie u osób z: 
- upośledzoną czynnością wątroby, 
- niewydolnością nerek,
- chorobą wrzodową żołądka lub dwunastnicy, 
- chorobą sercowo- naczyniową w tymchorobą zakrzepowo-zatorową,
- przy wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego. 
Alternatywnym rozwiązaniem są tutaj leki naturalne. Z moich doświadczeń wynika, że w przypadkach pierwotnych bólów miesiączkowych znakomicie sprawdzają się leki homeopatyczne. Są one nie tylko skuteczne, ale również pozbawione jakichkolwiek niekorzystnych objawów ubocznych. Doboru odpowiedniego leku może dokonać lekarz homeopata, można też zastosować jeden, z dostępnych w aptekach, leków złożonych. Wśród leków roślinnych najbardziej godnym polecenia jest niepokalanek, którego działanie reguluje wydzielanie żeńskich hormonów i w ten sposób łagodzi nadmierną kurczliwość macicy, która wydaję się być związana z relatywnie zwiększonym poziomem estrogenów. Ten okresowy hyperestrogenizm jest również przyczyną tzw. zespołu napięcia przedmiesiączkowego. 
W podsumowaniu chciałabym podkreślić, że leki roślinne stanowią wartościową alternatywę dla środków przeciwbólowych i hormonalnych w leczeniu bólów miesiączkowych. Są one nie tylko skuteczne, ale także całkowicie bezpieczne w stosowaniu i dostępne bez recept. Terapię uzupełniają też łagodne środki uspokajające - najlepiej ziołowe, napary ziołowe: z rumianku rzymskiego, liści malin, nagietka, kaliny lub mięty na 2-3 dni przed spodziewaną menstruacją i w jej trakcie - mają one łagodne działanie rozkurczowe. W czasie bolesnych miesiączek najlepiej jest unikać potraw wzdymających, ostro przyprawionych. Ulgę przynosi też relaks i wypoczynek, a także miejscowe okłady, w zależności od indywidualnego reagowania, łagodnie rozgrzewające bądź ochładzające, a także delikatny masaż okolicy podbrzusza. Regularne, łagodne ćwiczenia fizyczne, zawłaszcza rozciągające, wykonywane przy miłej, ulubionej muzyce powodują, że przestajemy koncentrować się na dolegliwościach, a o bólu zapominamy. Wyeliminować należy kawę, alkohol oraz mocną herbatę (kofeina nasila ilość skurczów macicy). W czasie miesiączki unikajmy zbyt obcisłej odzieży, która uciska jamę brzuszną, a tym samym powoduje nasilenie bólu. Już samo pogodzenie się z takim stanem rzeczy przynosi nieraz ulgę: spróbujmy zaakceptować menstruację i przygotujmy się na nią psychicznie. Jeżeli bóle towarzyszą nam za każdym razem, wkalkulujmy w rytm naszego dnia przerwy na relaks i odpoczynek, a zauważymy, że nie odczuwamy ich tak dotkliwie. Spróbujmy w tych dniach „żyć zdrowo”, zrezygnujmy z palenia. Przebywanie na świeżym powietrzu i lekki wysiłek sportowy już w dniach poprzedzających miesiączkowanie pozwolą nam poczuć się zdecydowanie dużo lepiej.
Jednak to przestrzeganie zasad dietetyki pozwala osiągnąć najlepszą i zdecydowanie długotrwałą poprawę. Dlatego też najlepiej należy rozpocząć żywienie optymalne według zaleceń dr. Jana Kwaśniewskiego. Kwasy tłuszczowe spowalniają produkcję prostaglandyn, które w nadmiarze powodują bardziej bolesne skurcze macicy. U młodych dziewcząt stosujących żywienie optymalne wydłuża się okres dojrzewania, a każdy rok opóźnienia w dojrzewaniu to szansa na życie dłuższe o 6 lat (dr J. Kwaśniewski - publikacje). Dieta optymalna uspokaja, daje uczucie odprężenia i ciepła. „U dziewcząt już miesiączkujących wprowadzenie żywienia optymalnego często powoduje zanik miesiączki na kilka lat. Nie należy wówczas odwiedzać ginekologa po to, aby otrzymać leki na powrót miesiączki. W odpowiednim czasie sama powróci. Czasem powraca po 20. roku życia”. (dr J. Kwaśniewski). U optymalnych kobiet miesiączka trwa 3 dni, jest nieobfita i zupełnie bezbolesna. Młode, optymalne mamy rodzą zdrowe, wartościowe dzieci. Warto więc jak największą ilość młodzieży przekonać do takiej właśnie metody odżywiania, aby następne pokolenia nie musiały cierpieć na bolesne menstruacje.

Opracowanie - na podstawie publikacji lekarskich i materiałów medycznych: 
Teresa Szczepanek 
starszy doradca żywienia optymalnego
609-147-364, t_szczepanek@vp.pl
konsultacja medyczna: dr U. Brych - Dom Wczasowy Globus

Artykuł ten ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 1/2010

#3 Pytanie

Odpowiedź

mgr inż. Tomasz Kwaśniewski 

/ 2012-03-07

Chciałbym Państwu przekazać kilka ciekawostek na temat źródeł energii dla mózgu.

Jedynym liczącym się źródłem energii dla mózgu jest energia swobodna, którą organizm kumuluje w postaci ATP. Proces wytwarzania ATP związany jest z mitochondrialnym transportem elektronów składającym się z pięciu kompleksów i fosforylacją oksydacyjną. W wyniku tych procesów utleniany jest wodór, z którego powstaje woda i ATP. Stwierdzono, że tkanka nerwowa mózgu może zużywać od 9 do 25% tlenu wykorzystywanego przez cały organizm. Utlenianie następuje dzięki przepływowi elektronów przez wszystkie pięć kompleksów transportu elektronów o następujących stwierdzonych parametrach: napięcie (różnica potencjału) około 1.14V, natężenie około 64A, co odpowiada przepływowi około 3,86x1020 elektronów na sekundę.
Z prostego wyliczenia wynika więc, że:
1.14V * 64A = 72,96W
72,96W * 60s * 60 min * 24h = 6.303.744J = 1506kcal/D – i tę wartość można przyjąć jako podstawę dla PPM – czyli podstawowej przemiany materii.

Wniosek: przeciętny człowiek wytwarza w spoczynku wystarczającą ilość energii do zasilenia żarówki 70W.

Ciekawostka: sprzężenie łańcucha oddechowego, czyli sytuacja, w której proton nie jest kierowany na rodnik tlenowy, a na początek łańcucha oddechowego (charakterystyczny dla brunatnej tkanki tłuszczowej) i stymuluje produkcję ciał ketonowych oraz służy organizmowi do wytwarzania ciepła w spoczynku. W ten sposób mózg dziecka (do wieku około 4 lat) wytwarza aż 40-50% energii niezbędnej do utrzymania ciepłoty ciała. Na tej zasadzie również się gorączkuje, dlatego w większości chorób powodujących podniesienie ciepłoty ciała, pojawiają się w moczu ciała ketonowe i jest to zjawisko fizjologiczne.
Wracając do tematu. Źródłem protonów i elektronów na łańcuch oddechowy i fosforylację oksydacyjną są dwa „przenośniki” protonów: NADH i FADH2, przy czym FADH2 - „marnuje energię”, bo elektrony wprowadzane przez ten związek, omijają kompleks I (jeden) łańcucha oddechowego, dostarczając około 2 mole ATP, natomiast elektrony wprowadzane przez NADH dostarczają energii do syntezy około 3 moli ATP, ponieważ przechodzą przez cały łańcuch oddechowy. 

Teraz kilka słów na temat źródeł redukcji (przyłączania wodoru) do NAD-u i FAD-u. Podstawowym źródłem wodoru są przemiany biochemiczne zachodzące w mitochondrium, czyli: cykl kwasów trójkarboksylowych sprężony z betaoksydacją kwasów tłuszczowych, czyli źródłem acetylo-CoA i przemianą pirogronianu w jabłczan lub w szczawiooctan lub w razie potrzeby syntezy tłuszczu – w acetylo-CoA oraz reakcje zachodzące w cytoplazmie, czyli głównie: glikoliza i dezaminacja oksydacyjna aminokwasów. Wynika z tego, że i białka, i tłuszcze, i węglowodany wchodzą jako metabolity wyjściowe lub pośrednie do cyklu Krebsa, a zatem mogą być substratem energetycznym wykorzystywanym przez mózg do produkcji ATP, pod warunkiem, że pozyskany z nich wodór przejdzie przez łańcuch oddechowy i trafi na rodnik tlenowy.

Teraz kilka słów na temat składu chemicznego suchej masy mózgu. Białka stanowią około 40%, tłuszcze około 50%, składniki drobnocząsteczkowe około 9% z czego najwięcej jest: NAD, ATP, fosfokreatyny, witaminy C i niacyny – łatwo zamienianej przez mózg na NAD. Składniki mineralne stanowią około 1% z czego w większości to kationy sodu i potasu, nieco wapnia, a z anionów – chlorki, fosforany i siarczany. Węglowodanów zaś jest śladowa ilość w formie estrów fosforanowych glukozy, mukopolisacharydów i glikogenu związanego z białkiem. Co wynika ze składu chemicznego mózgu? Bardzo wiele. Tkanka nerwowa bardzo intensywnie i szybko syntetyzuje i rozkłada białka, dlatego stwierdza się obecność w mózgu niepełnego cyklu mocznikowego, neutralizującego szkodliwy mocznik, dzięki czemu aminokwasy mogą zasilać cykl Krebsa przez zamianę w acetylo-CoA , alfa-ketoglutaran, sukcynylo-CoA, fumaran i szczawiooctan. Są to procesy odwracalne. 

Przypominam, że brak nawet jednego aminokwasu wywołuje ujemny bilans azotu, wydłużenie drobin białka i skracanie telomerów, co w efekcie przyspiesza proces starzenia organizmu. Z przemian aminokwasowych zachodzących w mózgu na uwagę zasługują: tyrozyna, z której powstaje neuroprzekaźnik DOPA (L-3,4-dihydroksyfenyloalanina) lub substrat do syntezy noradrenaliny i adrenaliny lub tyroksyny i neuroprzekaźnik - GABA to aminokwas o nazwie - kwas 4-aminobutanowy - pochodna endogennego glutaminianu. GABA z pirogronianem daje bursztynian i alaninę lub bursztynian i serynę. Wszystkie te metabolity mogą zasilać cykl Krebsa.

Ciekawostka: w mózgu stwierdza się wysoki poziom trójpeptydu - glutationu (glutaminian, cysteina i glicyna). Odgrywa on kluczową rolę w ochronie białek przed utlenianiem jako naturalny i wystarczający antyoksydant oraz w regulacji potencjału czynnościowego komórki. Do tego mózg bardzo chętnie wykorzystuje też glutaminian jako źródło acetylo-CoA (przy okazji syntetyzowany jest właśnie GABA), którego jest sporo do dyspozycji, bo różni autorzy podają, że od 40 do 80% aminokwasów mózgu to właśnie kwas glutaminowy. Ale te cyfry nie wydają się prawdopodobne, bo wg tabel wartości odżywczych np.: w mózgu wieprzowym, kwasu glutaminowego jest około 1,2g – czyli około 1,0-1,2%.
W mózgu nie stwierdza się obecności glukozy, dlatego błędnie i najprościej przyjęto, że jest utleniana. Ale tak nie jest!
Wprawdzie stwierdzono, że współczynnik oddechowy (RQ – stosunek objętościowy wytworzonego dwutlenku węgla do zużytego w tym samym czasie tlenu) dla tkanki nerwowej zbliża się do wartości 1, a przepływająca przez mózg krew traci około 8% swej zawartości glukozy – nie znaczy to jednak, że glukoza jest źródłem energii dla mózgu. Co więc się dzieje z glukozą? O tym za chwilę.

Teraz chciałbym wrócić do składu chemicznego mózgu. 48-53% suchej masy mózgu, to tłuszcze, z czego około 50% przypada na lipidy budulcowe, czyli głównie: fosfolipidy, cerebrozydy i sfingomieliny - mało ruchliwe metabolicznie, a kolejne 50% przypada na nasycone kwasy tłuszczowe: palmitynian (16:0) i stearynian (18:0), stanowiące podstawowe substraty beta-oksydacji tłuszczu. Czyli wiadomo już skąd się bierze acetylo-CoA do zasilenia cyklu Krebsa w mózgu. 
Jak to się dzieje? Skąd się tam wzięły te tłuszcze, skoro przyjęto, że istnieje bariera krew-mózg? Aby nie komplikować zagadnienia – pomijam teorię „szeroko otwartych okien” – tłumaczącą pojawianie się w mózgu związków wysokocząsteczkowych w tym NNKT (niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych). Odpowiedź na to pytanie zdaje się prosta - w przeciętnej komórce o profilu cukrowym (BWT - 1:3:0,5 wyrażone w gramach) przy zachowaniu homeostazy, cytuję: „w sekundzie powstaje około 10 cząsteczek kwasów nukleinowych, 1500 cząsteczek białka, 30 cząsteczek cukru i 12000 (słownie - dwanaście tysięcy) cząsteczek tłuszczu. Procesy te wymagają zużycia (hydrolizy) około 2,5*109 cząsteczek ATP." (cyt.za: Pilawski, "Podstawy biofizyki", PZWL W-wa 1985 s. 197) 

Wróćmy teraz do glukozy. Co się dzieje z glukozą wchodzącą do cytozolu komórki? Po pierwsze: ze względu na bardzo intensywną przemianę białkową w mózgu, a co za tym idzie, szybkimi przemianami kwasów nukleinowych, konieczna jest synteza z glukozy – pentoz w szlaku pentozofosforanowym. W wyniku tego procesu uwalniany jest dwutlenek węgla. 
Ciekawostka: ustalono, że proces zapamiętywania krótkotrwałego związany jest z syntezą RNA, natomiast proces zapamiętywania długotrwałego z tworzeniem nowych wypustek i synaps.
Po drugie: ze względu na bardzo intensywną przemianę białkową w mózgu, a co za tym idzie ubytkom metabolitów pośrednich cyklu Krebsa w - szczawiooctan.
Po trzecie: ze względu na bardzo szybką przemianę tłuszczu mitochondrialnego, na acetylo-CoA, z uwolnieniem dwutlenku węgla, celem ciągłego odbudowania zapasów tłuszczu energetycznego. Może odbywać się to w dwojaki sposób, albo przez mitochondrialną elongację, albo przez cytozolową syntezę de novo.
Ciekawostka: przy bardzo intensywnym tuczu zwierząt (produkcji tłuszczu z węglowodanów) współczynnik RQ może przekroczyć wartość 1,3.

Teraz kilka słów na temat ciał ketonowych, jako wygodnej formy przekazywania energii z wątroby do narządów uprzywilejowanych i mięśni, gdy istnieje taka potrzeba np.: po fizjologicznym wysiłku fizycznym. Powstają one w wątrobie w wyniku kondensacji dwóch cząsteczek acetylo-CoA w procesach normalnej przemiany materii i są uwalniane do krwi, ale nie nagromadzają się w organizmie, ponieważ chętnie są wychwytywane przez mięsień sercowy, mięśnie szkieletowe, nerki i tkankę mózgową, celem szybkiego przyswojenia energii. I tak: utlenienie mola acetooctanu prowadzi do powstania 23 moli ATP, a utlenienie mola beta-hydroksymaślanu prowadzi do powstania 26 moli ATP. Zamiana zaś tych związków w aceton przez dekarboksylację, czyli wydzielenie dwutlenku węgla, zmusza organizm do jego wydalenia – głównie przez płuca i skórę, co wiąże się z ewidentną stratą energetyczną.
Drugą wygodną formą przekazywania energii z wątroby do serca i mózgu jest ATP. 
Na jakiej zasadzie się to odbywa? Zacytuję fragment polskiej publikacji wydanej przez POLFA Tarchomin, a zatytułowanej – „W sprawie stosowania ATP u niemowląt” – opublikowanej w 1962r. s. 8 „(...) Doświadczenia Lamprechta tłumaczą dalej dostarczanie powstałego w wątrobie ATP poprzez erytrocyty do mięśnia serca i mózgu. Nowsze prace Baldwina wykazały, że poważną rolę należy przypisać tu również przemianie fosfokreatyny w typowej reakcji Lehmana. (...)”
Pojawia się pytanie: czy ta najlepsza możliwa forma przekazywania energii jest znaczącą formą? O tym za chwilę.
Jak wspomniałem na wstępie, jedynym liczącym się źródłem energii dla mózgu jest energia swobodna, którą organizm kumuluje w postaci ATP. Wytworzona w ten sposób energia jest zużytkowana przez mózg głównie w trojaki sposób.
Po pierwsze: do tak zwanej chemicznej pracy biosyntezy – około 30-40% 
Po drugie: do aktywnego transportu jonów przez błonę komórkową – około 50-60%
Po trzecie: rozpraszana w formie ciepła – reszta.
Podane wartości są przybliżone, zmienne i ściśle powiązane ze stanem fizjologicznym mózgu – głównie faz: snu (przeważa anabolizm), czuwania (przeważa katabolizm) i podrażnienia (głównie katabolizm z uwalnianiem glukozy z rezerwy glikogenowej mózgu).

Ciekawostka: Jedną trzecią PPM (podstawowej przemiany materii) organizm traci na aktywne utrzymanie pompy sodowo-potasowej, głównego czynnika utrzymującego w równowadze potencjał spoczynkowy i czynnościowy błony komórkowej. Możliwe jest to tylko dzięki hydrolizie ATP. I tak - hydroliza jednej cząsteczki ATP umożliwia przemieszczenie trzech jonów sodowych na zewnątrz i dwóch jonów potasu do wnętrza komórki, wbrew gradientowi stężeń. Czyli, jak widać, jest to proces bardzo energochłonny.
I ostatnie dwa pytania, na które chciałbym dziś krótko odpowiedzieć. 

Czy mózg gromadzi substraty energetyczne? Odpowiedź – tak. Wynika to ze składu chemicznego mózgu, który jest narządem stosunkowo bogatym i w białka, i w tłuszcze, które może spożytkować do wytworzenia energii w formie ATP. Możliwe jest to jednak jedynie przy stałym dostępie tlenu, gdyż tkanka nerwowa w stosunku do innych tkanek wyjątkowo szybko zużywa ATP. W związku z tym brak możliwości wytwarzania ATP w mózgu spowodowany niedotlenieniem, powoduje szybko szereg nieodwracalnych zmian biochemicznych, dokładnie opisanych w literaturze medycznej, dotyczących problematyki udarów mózgowych i zatorów mózgu. 

Drugie pytanie: dlaczego nie jest możliwe magazynowanie większej ilości energii swobodnej w formie ATP? Odpowiedź – nie ma takiej możliwości, ponieważ masa jednego mola ATP wynosi 507g, natomiast ogólna ilość ATP w organizmie człowieka wynosi zaledwie około 50g, czyli jedną dziesiątą mola. Oznacza to, że obrót cząsteczką ATP jest bardzo krótki i wynosi od czasu wytworzenia do hydrolizy tylko około 100 sekund. Wynika z tego, że w ciągu doby organizm może wytworzyć około jednego kilograma ATP na jeden kilogram należnej masy ciała. Właśnie dlatego przekazywanie sercu i mózgowi wytworzonego w wątrobie ATP przez krwinki czerwone pełni jedynie formę pomocniczą. 

mgr inż. Tomasz Kwaśniewski 
www.dr-kwasniewski.pl

Tekst opracowano na podstawie następującej literatury:
1. Z. Ewy - Zarys fizjologii zwierząt, PWN W-wa 1976
2. W. Minakowski – Biochemia kręgowców, PWN W-wa 1981
3. A. Szczygieł – Podstawy fizjologii żywienia, PZWL W-wa 1975
4. W. Brühl – Vademecum lekarza ogólnego, PZWL W-wa 1992
5. E. Biller – Kucharz & Gastronom, Rea s.j. W-wa 2001
6. A. Pilawski – Podstawy Biofizyki, PZWL W-wa 1985
7. R. Barański – Pediatria, PZWL W-wa 1971
8. R. Murray – Biochemia Harpera, PZWL W-wa 1995
9. V. Davidson – Biochemia, Urban&Partner, Wrocław 2002
10. L. Stryer – Biochemia, PWN W-wa 1999 

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 5/2010

#4 Pytanie

Odpowiedź

mgr Jacek Kruszyński

/ 2012-03-07

Ostatnio coraz częstszym problemem zdrowotnym staje się alergia pokarmowa. Przejawia się ona szeregiem reakcji uczuleniowych na niektóre produkty spożywcze, owoce, warzywa, składniki pokarmowe i substancje konserwujące, „ulepszające” pożywienie. 
Alergia pokarmowa najczęściej jest obserwowana w wieku niemowlęcym i dziecięcym, z uwagi na jeszcze słabo rozwinięty system immunologiczny i pokarmowy. Stanowi ona pierwszy alarm mogący zapowiadać kłopoty alergiczne w przyszłości. Są dwa rodzaje nadwrażliwości pokarmowej. Jest to alergia, uczulenie na niektóre produkty lub składniki pokarmowe oraz nietolerancja, w której stwierdza się upośledzenie mechanizmów metabolicznych, np. niedobór enzymów rozkładających dany składnik pokarmowy (nietolerancja laktozy – cukru mlecznego).
Alergię pokarmową możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza to taka, w której mamy reakcję alergiczną przebiegającą z podwyższeniem poziomu przeciwciał IgE (biorących udział w odpowiedzi immunologicznej na alergen). Zaliczymy tu np. alergię na mleko, orzeszki ziemne, truskawki, jajka. Druga grupa alergii pokarmowej przebiega bez udziału przeciwciał IgE, a przykładem jest choroba trzewna – celiakia, w której obserwowana jest nadwrażliwość na gluten, zawarty w produktach zbożowych.

Jak objawia się alergia pokarmowa?
Reakcja na wprowadzony alergen pojawia się o różnym czasie, od kilku minut do kilku godzin po spożyciu pokarmu. Objawy są różnie nasilone. Najbardziej charakterystyczne z nich to:
• obrzęk i świąd w jamie ustnej (po zjedzeniu jabłka, kiwi, wiśni, orzechów laskowych, włoskich, selera, melona, marchewki, pomidora),
• drapanie w gardle, zapalenie uszu,
• opuchnięcie, łzawienie, świąd, zaczerwienienie oczu (zapalenie spojówek),
• wodnisty katar, swędzenie nosa,
• bóle brzucha, wzdęcia, nudności, wymioty, biegunka, zaparcia, kolka, brak, apetytu, nieprawidłowa masa ciała,
• wysypka pokrzywkowa (zmiana skórna wypukła, różowa lub porcelanowobiała, dobrze odgraniczona od skóry, plamy o różnych rozmiarach, swędzące i czasem bolesne, pojawia się po około kilku minutach od spożycia uczulającego pokarmu),
• przewlekłe rozdrażnienie, nadpobudliwość psychoruchowa, bóle głowy, zaburzenia snu,
• anafilaksja (wstrząs), mogąca zagrażać życiu; jej objawy to wysypka, wodnisty katar, zmęczenie, zdezorientowanie, zawroty głowy, spadek ciśnienia tętniczego krwi, odczuwalne zaburzenia pracy serca, duszność o różnym nasileniu, nudności.

Produkty uczulające:
• orzeszki ziemne, migdały, orzechy laskowe, pistacje, orzechy brazylijskie, orzechy nerkowca, 
• zboża zawierające gluten: pszenica, owies, jęczmień, żyto,
• gryka, sezam, soja,
• owoce morza i ryby (śledź, makrela, tuńczyk, łosoś),
• jaja, białka mleka, sery pleśniowe,
• brzoskwinie, morele, wiśnie, śliwki, truskawki, cytrusy, banany,
• seler, pomidory, banany, szpinak, papryka, kiszona kapusta,
• czekolada, kakao, miód,
• wątroba wieprzowa, sucha kiełbasa, wołowina, cielęcina,
• chipsy, słodycze.

Substancje dodawane do żywności mogące wykazywać właściwości uczulające:
• benzoesan sodu (E 211),
• glutaminian sodu (E 621), 
• dwutlenek siarki (E 220),
• kwas sorbowy (E 200),
• azotyny (E 250),
• tartrazyna (E 102) - składnik m.in. sproszkowanych deserów i oranżad, 
• błękit brylantowy (E 133) - składnik konserw warzywnych,
• brąz FK (E 154) - dodawany do konserw rybnych i ryb wędzonych,
• czerwień koszenilowa (E 124) - obecna cukierkach, budyniach, a także w wędzonych rybach,
• żółcień pomarańczowa (E 110) - dodawana do marmolad, tabletek, gum do żucia. 

Jak zapobiegać alergii pokarmowej?
W zapobieganiu alergii pokarmowej zaleca się karmienie naturalne niemowląt nawet do 2-3 roku życia oraz wdrażanie nowych pokarmów, także tych alergizujących, po kilkunastu miesiącach życia. U matek karmiących piersią z ryzykiem wystąpienia alergii pokarmowej, należy obowiązkowo wdrożyć dietę optymalną. W celu zmniejszenia ilości składników alergizujących w pokarmach warto gotować produkty spożywcze. Ważne jest również unikanie pożywienia, które zawiera np. histaminę, tyraminę, serotoninę, dopaminę (czekolada, pomidory, szpinak, orzechy, wino, sery, ryby, owoce morza) i inne ulepszacze. Duże znaczenia ma również wyeliminowanie ze środowiska dziecka dymu papierosowego i alergenów.

LECZENNIE TRADYCYJNE
Katar sienny i inne rodzaje uczulenia na pyłki roślin leczy się zwykle lekami, które hamują działanie histaminy. Wiele leków antyhistaminowych, dostępnych bez recepty, powoduje senność, zaostrzenie jaskry oraz choroby prostaty i dróg moczowych. W ciężkich przypadkach alergii mają zastosowanie steroidy, które blokują czasowo działanie białych krwinek oraz prostaglandyn, związków chemicznych występujących w organizmie, odpowiedzialnych za powstawanie zapalenia i obrzęku. Steroidy w leczeniu alergii są zwykle stosowane w postaci wziewnej lub w postaci maści na skórę. Inne leki zmniejszają przekrwienie błony śluzowej, dzięki czemu ułatwiają oddychanie przez nos. 
Objawami wskazującymi na wstrząs anafilaktyczny jest zaczerwienienie skóry twarzy, świąd na całym ciele i pokrzywka, trudności w oddychaniu i przełykaniu, skurcze, biegunka, nagły spadek ciśnienia tętniczego oraz czasami utrata świadomości. Na przykład osoba uczulona na jad pszczół może zareagować wystąpieniem wstrząsu na jedno użądlenie. Osoba ta powinna nosić przy sobie zestaw odpowiednich leków przepisanych przez lekarza.

LECZENIE WEDŁUG ZALECEŃ DR. JANA KWAŚNIEWSKIEGO
„W Polsce – podaje dr Kwaśniewski - około 50% ludności ma problemy zdrowotne związane z czynnikami „alergicznymi”, a przyczyną tego jest ogromna degeneracja Polaków powodowana szczególnie niekorzystnym odżywianiem. Ten stan jest w znacznej mierze zasługą Instytutu Żywności i Żywienia i innych podobnych instytucji. Przyczyną alergii pokarmowych jest złe odżywianie powodujące, że organizm nie może rozkładać spożywanych białek do pojedynczych aminokwasów. Białka nie są rozkładane do końca, mogą być nawet wchłaniane w całości lub w dużych fragmentach (zwanych peptydami) przez ścianki jelit do krwi. Organizm rozpoznaje je jako obce białka i wytwarza przeciw nim przeciwciała, czego skutkiem są alergie pokarmowe i inne choroby alergiczne. Białka strawione do aminokwasów nigdy nie powodują skazy białkowej, gdyż peptydy są trawione do końca i nie trafiają do krwi. Niektóre osoby mają w organizmie pewną skazę, która powoduje, że np. białka z pyłków traw, roztoczy, sierści zwierząt czy z innych alergenów mogą powodować objawy chorób alergicznych. Przyczyną tej skazy jest również złe odżywianie. Gdyby np. sierść psa była faktyczną przyczyną astmy czy innej choroby alergicznej, to powinni na tę chorobę chorować wszyscy domownicy stykający się z sierścią psa. Oparzenie wrzątkiem 100 ludzi spowoduje u każdego podobne objawy. Zetknięcie się 100 ludzi z pyłkami traw spowoduje objawy uczuleniowe u kilku osób, już uczulonych. A więc nie konkretny alergen jest przyczyną chorób zaliczanych do alergicznych, a pewna właściwość chorego organizmu, której ta osoba nie ma. Ta skaza jest przyczyną alergii i jest spowodowana określonym złym odżywianiem. Leczeniem przyczynowym chorób alergicznych jest żywienie optymalne. Przy jego zastosowaniu chorób tych nie ma, a kiedy już są, po wprowadzeniu żo szybko ustępują u ponad 90% chorych. Czasami choroby alergiczne powodują zmiany organiczne w różnych tkankach lub narządach i wtedy pozytywne zmiany następują wolniej, a czasami wcale. Ale nie jest to już choroba alergiczna, lecz jej skutki. Zanik błony śluzowej jelit, który występuje czasami pod wpływem alergenu z białka pszenicy (glutenu) może być trwały. W żo nie musimy spożywać tego rodzaju białka, a więc i tej choroby też można uniknąć. Żywienie optymalne dostarcza najbardziej wartościowego białka i najlepszej energii. Z dobrego białka organizm łatwo buduje wszystkie potrzebne do jego trawienia enzymy i ma potrzebną ilość wartościowej energii, aby te enzymy zbudować.”
Przy zmianach skórnych, które pozostały po chorobie alergicznej, należy znacznie zwiększyć spożycie kolagenu. Najlepsze są wywary ze skórek wieprzowych. Skóra powinna być cały czas lekko natłuszczona. Po kąpielach należy używać odpowiednich, natłuszczających balsamów. Przy długotrwałym atopowym zapaleniu skóry można wspomagać leczenie dietą optymalną i prądami selektywnymi typu PS. Natomiast w przypadku astmy pochodzenia alergicznego - prądy typu S. Prawie wszystkie osoby cierpiące na alergię pokarmową, z którymi w mojej 10-letniej pracy miałem do czynienia, po wprowadzeniu żywienia optymalnego pozbyły się tej dolegliwości zupełnie. Nie powinniśmy się więc obawiać takiej metody leczenia, gdyż naprawdę przynosi ona szybką, zdecydowaną poprawę zdrowia i jest gwarantem lepszego samopoczucia i dłuższego życia.

mgr Jacek Kruszyński
specjalista fizjoterapii i doradca żo
tel.: 601-958-140
Dom Wczasowy GLOBUS
www.globusustron.pl

Artykuł ten ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 7/2010

#5 Pytanie

Odpowiedź

ek. Agata Płowecka

/ 2012-03-07

Od wieków ludzkość poszukiwała uniwersalnego środka na młodość, zdrowie i urodę. W starożytności uczony Herodot napisał: „Z potraw, które się zjada, pochodzą wszystkie choroby ludzkie.” Co należy zjadać i jakie potrawy powinny być na talerzu, zostało wskazane dopiero w XX wieku przez dr. Jana Kwaśniewskiego. 

Dokonał on odkrycia, które jest kodem zdrowia. Jest to proporcja pomiędzy białkiem, tłuszczem i węglowodanami, która gdy występuje w żywieniu zapewnia prawidłowe funkcjonowanie organizmu człowieka. Proporcja ta stanowi zdecydowaną przewagę tłuszczów nasyconych i wynosi B:T:W 1:2,5-3,5:0,5-08. Opierając się na doświadczeniach zdobytych w trakcie 12-letniego okresu stosowania żywienia optymalnego oraz obserwacji wyników osiąganych przez pacjentów stosujących je, mogę potwierdzić, że jest ona kodem zdrowia i życia. Kto stosuje żywienie optymalne jest wygrany, a główną wygraną jest zdrowie, sprawny umysł i ciało. 
Żywienie optymalne powinno być wprowadzone do medycyny jako przyczynowa metoda leczenia schorzeń cywilizacyjnych, nowotworów i otyłości. Obecnie lansowana piramida żywieniowa, zatwierdzona przez WHO, jako podstawę wskazuje węglowodany - tłuszcze zalecając w minimalnych ilościach i to preferując tłuszcze roślinne nienasycone. Od dziesięcioleci tłuszcze zwierzęce nasycone w żywieniu są krytykowane przez współczesne organizacje zajmujące się ochroną zdrowia. Słyszymy, że zatykają tętnice i powodują choroby serca. Jest tylko jeden problem. Nikt tego nigdy nie udowodnił. Przekonanie o szkodliwości tłuszczów zwierzęcych wprowadził do medycyny biochemik amerykański dyrektor Laboratorium Higieny Fizjologicznej Uniwersytetu w Minnesocie dr Ancel Keys. W 1958 roku wprowadził swoją teorię w postaci wykresu wskazującego zależność pomiędzy spożywaniem tłuszczów a poziomem cholesterolu we krwi, który wykazywał, że im wyższe spożycie tłuszczów, tym wyższy poziom cholesterolu we krwi. 12 lat później opublikował badanie pod nazwą „Badanie Siedmiu Krajów”, w którym to nie znalazł żadnego związku pomiędzy spożyciem tłuszczu a poziomem cholesterolu. Z czasem zmienił swój sposób myślenia dotyczący tłuszczów. Uznał, że złoczyńcą jest tłuszcz nasycony, który podwyższa poziom cholesterolu, podczas gdy tłuszcz nienasycony go obniża. Stworzył wzór matematyczny, który pozwalał przewidzieć, co się będzie działo z poziomem cholesterolu zależnie od zastosowanej diety. Według tego wzoru poziom cholesterolu wzrasta po spożyciu tłuszczu nasyconego, a zmniejsza się po spożyciu tłuszczów wielonienasyconych, które są zawarte w olejach roślinnych. Niestety dr Keys zignorował dowody zaprzeczające jego teorii, wykluczając te populacje i dane, które nie pasowały do jego wniosków. W słynnym Badaniu Siedmiu Krajów wzięte były pod uwagę populacje Japonii, Włoch, Australii, USA, Kanady, Anglii i Walii. Dwie populacje, o których dr Keys nie wspomniał w swoich badaniach, to Masajowie i Samburowie, szczepy afrykańskie, których pożywienie składa się prawie wyłącznie z mięsa i mleka krów sebu uzupełniane jedynie krwią bydła, które hodowali. Dieta taka składa się w 60% z tłuszczów nasyconych, a jednak, jak to udowodnił w swoich badaniach dr George Man z Vanderbit University w latach 60-tych XX wieku, plemiona Masajów i Samburu mają najniższy poziom cholesterolu jaki stwierdzono kiedykolwiek u ludzi, co więcej - są szczupli i nie występują u nich choroby serca. Dr Keys „zamydlał oczy” stwierdzeniem, że jest to pewnie jakaś predyspozycja genetyczna, co było pomijaniem faktów. We wszystkich swoich badaniach związku pomiędzy spożyciem tłuszczów a poziomem cholesterolu w państwach Europy i Ameryki pominął fakt, że równocześnie w tych krajach było wysokie spożycie węglowodanów. Istnieje wiele badań naukowych z Harvardu i innych amerykańskich i europejskich uniwersytetów, że obecnie polecana beztłuszczowa dieta to mit i nie zapobiega ona zachorowalności na zawał serca i wysokiemu poziomowi cholesterolu. Pomimo, że dr Keys w swoich badaniach pominął wszystkie wątki i obserwacje, które były niezgodne z oczekiwaniami współczesne organizacje ochrony zdrowia jak mantrę wciąż przywołują owo badanie Siedmiu Krajów. 
W latach 70-tych ubiegłego wieku w Ameryce kardiolog Robert C. Atkins rozpoczął propagowanie diety odmiennej od trendów wyznaczonych przez Ancela Keysa. Dieta Atkinsa charakteryzowała się niską zawartością węglowodanów, propagowała spożycie białek zwierzęcych nie unikając tłuszczów nasyconych. „Stawiam znak równości pomiędzy kulinarnymi rozkoszami a zdrowym jedzeniem” napisał w swojej książce dr Atkins. Jego dieta została przebadana przez naukowców z Philadelpia Veterans Affair Center. Przez 6 miesięcy badano 132 bardzo otyłe osoby. Połowa z nich była na diecie niskowęglowodanowej Atkinsa, a połowa na niskotłuszczowej. Pacjentom z pierwszej grupy ograniczono spożycie węglowodanów do 30 g dziennie. W drugiej zredukowano tłuszcze tak, aby stanowiły tylko 30% energii przyjmowanej z pożywienia. Po zakończeniu eksperymentu osoby z grupy dr Atkinsa schudły średnio 5,8 kg, a osoby na diecie niskotłuszczowej średnio 1,8 kg. Nie zaobserwowano znaczących skoków ciśnienia i poziomów cholesterolu u nikogo z żadnej grupy. Za to u pacjentów stosujących dietę Atkinsa stwierdzono o 20% niższe stężenie trójglicerydów. Uczeni z Uniwersytetu z Pensylwanii obserwowali grupę 63 otyłych mężczyzn i kobiet przez rok. Przez rok zwolennicy tłustych posiłków zrzucili średnio 4,3 kg, a osoby na diecie beztłuszczowe tylko 2,4 kg. Co więcej u stosujących dietę Atkinsa stwierdzono wyższy poziom dobrego cholesterolu HDL i niższy poziom trójglicerydów. 
Media tak wbiły w głowę piękne, miażdżycowe, niczym niepotwierdzone teorie, że przejście na normalne, zdrowe jedzenie naprawdę wymaga odwagi, a zalecanie dobrego odżywiania przez lekarzy optymalnych to już nie głos rozsądku, ale niemal herezja i zuchwalstwo. Medialne bajki o miażdżycy i cholesterolu, i świat, który jest widoczny w okienku telewizora i na okładce kolorowej gazety, czy nawet czasopisma medycznego, nie zawsze jest prawdziwy. W latach 60-tych ubiegłego wieku dr Jan Kwaśniewski dokonał odkrycia, które wyjaśnia nieścisłość stosowanej na świecie piramidy żywieniowej i może przyczynić się do uzdrowienia społeczeństw. Jest dla medycyny i dla służby zdrowia wszystkich krajów odkryciem przełomowym, którego znaczenie dla nauki jest równie wielkie jak odkrycie właściwego ruchu planet wokół Słońca, sformułowanie teorii względności przez Einsteina, czy rozbicie jądra atomowego. W latach 70-tych zostały przeprowadzone badania diety optymalnej w Łodzi w Zakładzie Higieny pod kierunkiem prof. Rafalskiego, a patronatem krakowianina XX wieku prof. Juliana Aleksandrowicza. Badania te trwały 6 miesięcy, wykonane były w ramach tematu resortowego MZiOS. „Wpływ diety niskowęglowodanowej na stan zdrowia, stan odżywienia oraz gospodarkę lipidów w organizmie”. W badaniach ludzi w okresie 6 miesięcy stosowania diety wysokotłuszczowej nie ujawniły się objawy hyperurykemii, hypercholesterolemii i ketozy, które stanowią główne zastrzeżenia przeciwko diecie niskowęglowodanowej. Dieta spowodowała istotny spadek masy ciała u osób z nadwagą, a ponadto: 
1. nie spowodowała uchwytnych niekorzystnych zmian w stanie zdrowia (ocenianym na podstawie szerokiego wachlarza badań klinicznych i laboratoryjnych); 
2. spowodowała uchwytne korzystne zmiany w stanie zdrowia badanych mężczyzn. Zaliczyć do nich należy:
-poprawę wydolności fizycznej
-poprawę wydolności układu krążenia
-złagodzenie objawów choroby wieńcowej
-poprawę sprawności narządu oddechowego i mniejsze zużycie tlenu.
Reasumując: brak dowodów na stwierdzenie, że dieta wysokotłuszczowa zalecana przez dr. Jana Kwaśniewskiego jest niebezpieczna dla zdrowia człowieka, a istnieją wręcz przeciwne dowody, że oddziaływuje ona pozytywnie na organizm ludzki. 
Ośrodki światowe zajmujące się żywieniem zalecają stosowanie diety niskowęglowodanowej pod opieką lekarzy. Dietę tę zaleca się w cukrzycy, otyłości, chorobach serca, miażdżycy, jako mającą działanie przeciwzapalne i podnoszącą odporność na choroby infekcyjne, mogącą silnie oddziaływać pozytywnie w schorzeniach oczu i narządu ruchu, w zaburzeniach nastroju, takich jak zespół niedoboru skupienia uwagi, depresja, zaburzenia lękowe i agresja. Istnieją ciekawe doniesienia naukowe na temat przeciwpadaczkowego działania diety niskowęglowodanowej. W kontrolowanym badaniu z randomizacją, przeprowadzonym wśród 145 dzieci w wieku od 2 do 16 lat, u których drgawki występowały częściej niż 7 razy w tygodniu, a które nie reagowały na leczenie autorka badania dr Helen Cross z Instytutu Zdrowia Dziecka Szpitala Great Omond Street w Londynie wykazała 38% redukcję drgawek u dzieci, u których stosowano dietę niskoweglowodanową i wysokotłuszczową, nazywaną dietą ketogeniczną. Prezydent Lech Wałęsa po zastosowaniu diety optymalnej schudł 12 kg oraz przestał przyjmować insulinę, stosowaną w leczeniu cukrzycy. 
W Polsce jest już ponad 2 miliony optymalnych, czyli zwolenników sposobu żywienia bogatego w tłuszcze i ubogiego w węglowodany, a ich liczba stale rośnie. Wielu optymalnych obserwuje wzrastający poziom cholesterolu ogólnego. Mimo iż jest to objaw prawidłowy, ponieważ cholesterol jest potrzebnym dla funkcjonowania i naprawdę cennym dla życia związkiem, dyktatura współczesnej diagnostyki medycznej i stałe przekraczanie ustalanych przez nią norm budzą obawy szybkiego zachorowania na miażdżycę. Jest to absolutny błąd. Mało kto ze świata lekarskiego jest poinformowany o wynikach długoletnich badań przeprowadzonych przez prof. J. Tatonia, znanego specjalisty od cukrzycy w naszym kraju (Katedra i Klinika Chorób Wewnętrznych i Diabetologii
AM w Warszawie), na reprezentatywnej grupie ochotników. Zebrane zostały one w artykule: ”Leczenie hypercholesterolemii – druga strona medalu”. Wnioski jasno wskazują na brak celowości powszechnie stosowanego farmakologicznego obniżania poziomu cholesterolu. Wykazują, że:
1. powyżej 50 r. życia nie ma wzrostu umieralności ogólnej, niezależnie od tego czy stężenie cholesterolu we krwi jest wysokie czy niskie,
2. nie ma korelacji między stężeniem cholesterolu w wieku lat 60 a umieralnością z przyczyn sercowo- naczyniowych,
3. w przedziale 48-55 lat najmniejszy procent przeżycia był u kobiet
z niskim poziomem cholesterolu (180%),
4. sztuczne obniżanie cholesterolu we krwi za pomocą leków np. Clofibrat
zwiększa umieralność o 47%, umieralność z przyczyn sercowo- naczyniowych o 76%, zaś umieralność z przyczyn nowotworowych o 68%,
5. niski poziom cholesterolu zwiększa ryzyko udaru krwotocznego
mózgu oraz innych chorób np. nowotworowych, przewodu pokarmowego.

Pogląd jakoby cholesterol znajdujący się we krwi osadzał się wewnątrz tętnic powodując zmiany miażdżycowe jest całkowicie błędny, co jednoznacznie wykazał lek. med. Józef Kobos z Zakładu Anatomii Patologicznej WAM. W artykule opublikowanym w „Problemach” nr 5/1983, zatytułowanym „Miażdżyca – w świetle ostatnich badań” opisuje on proces powstania płytki miażdżycowej wytwarzanej z lipidów (w tym cholesterolu) wewnątrz ściany naczynia krwionośnego. Widać więc, że poziom „zjadanego” cholesterolu nie wpływa na rozwój miażdżycy, ponieważ blaszka miażdżycowa, a w konsekwencji zablokowanie ściany naczynia następuje wskutek produkcji cholesterolu w jego ścianie, a nie wskutek osadzania się go z płynącej krwi. W jakich warunkach następuje rozwój blaszki miażdżycowej wskutek produkcji cholesterolu i trójglicerydów w ścianie naczynia krwionośnego? Odpowiedź jest jednoznaczna: W warunkach niedoboru tlenu w ścianie tętnicy, w wyniku którego komórki ścian naczynia spalać muszą glukozę jako źródło energii. W wyniku tego procesu powstają trójglicerydy i cholesterol jako popiół metaboliczny w ścianie naczynia. Tak się dzieje, gdy przyjęty model odżywiania zawiera przewagę węglowodanów. Gdy zmniejszamy ilość glukozy w diecie i źródłem energii stają się tłuszcze nasycone ściana tętnicy „oddycha” i nie dochodzi do powstawania w niej zbędnych lipidów i złogów lipidowych. Żywienie wysokotłuszczowe powoduje ustępowanie zmian miażdżycowych i „oczyszczanie”, a nie „zatykanie” naczyń krwionośnych. Istnieją badania, przytaczane wielokrotnie przez dr. Jana Kwaśniewskiego, że cholesterol zjadany znakowany izotopem węgla C14 nie odkładał się w ścianach naczyń, a znakowane węglowodany już po godzinie odkładały się w ściankach naczyń w postaci cholesterolu. Cytowane badania zostały wykonane w latach 70-tych przez R.W. Stout’a i opublikowane w czasopiśmie medycznym „Lancet” w 1968 roku. Pod tytułem „Insulin-stimulated lipogenesis in arterial tissue in relation to diabetes and atheroma”. W prostych, a zarazem świetnych badaniach Stout pokazał, że gdy szczurom poda się dożylnie insulinę wraz z glukozą znakowaną węglem C14 lub octanem glukozy, to powoduje znacznie większą inkorporację owych substancji do lipidów w ścianie aorty, niż gdy poda się je bez insuliny. Drugi oczywisty wniosek to fakt, że nawet bez dodatkowej insuliny tłuszcze oraz cholesterol wytwarzane są w ścianie tętnic z glukozy lub z półproduktów jej rozpadu. Ten fakt Stout potwierdził ostatecznie rok później w artykule zamieszczonym w „Lancet”, pt. „Insulin stimulated of cholesterol synthesis by arterial tissue”. Tym razem szczurom wstrzyknął samą glukozę znakowaną C14 lub insulinę i znakowaną glukozą po czym dokonał pomiaru cholesterolu znakowanego w ścianie aorty. Insulina powodowała dramatyczny (25%) wzrost produkcji poziomu cholesterolu w ścianie aorty, ale nie w osoczu krwi. Gdy w drugiej części badań szczury dostały dożylnie znakowany cholesterol z lub bez insuliny poziom cholesterolu w ścianie aorty pozostawał niezmieniony. 
Z powyższych badań wniosek był i jest ciągle ten sam - tłuszcze i cholesterol powstają w ścianach naczyń, a nie dostają się tam z osocza krwi. To potwierdza, że nie należy ciągle się o jego poziom martwić i traktować go jako parametr stanu zdrowia. Co ważniejsze, insulina jest silnym stymulatorem syntezy lipidów w ścianach naczyń tętniczych, co oznacza, że podawanie jej cukrzykom znacznie przyspiesza rozwój miażdżycy. W tym świetle współczesne zalecenia dietetyczne i standardy medyczne, szczególnie dla cukrzyków, są niczym innym jak realizacją programu na powolne wymieranie dużej i rosnącej liczby ludzi chorych na cukrzycę i miażdżycę w wielu krajach. Skuteczność diety wysokotłuszczowej, optymalnej zyskuje coraz większe uznanie i coraz więcej potwierdzeń. Najwyższy czas, aby pomimo wielu wysiłków i działań zespołów powołanych przez Ministerstwo Zdrowia, np. ds. walki z otyłością czy z rakiem, które jednak nie zmniejszają przyczyny problemu w żaden sposób, sięgnięto po badania przyczyny tych schorzeń, czyli po badania nad dietą optymalną, której zastosowanie może przynieść istotny przełom. Należy wzbogacić współczesne zalecenia medyczne o najnowsze spostrzeżenia medycyny XXI wieku. Coraz częściej pojawiają się doniesienia o tym, że całkowicie odmienny powinien być powszechnie przyjęty model odżywiania. Istnieje wiele różnorodnych diet tak jak i wiele rozmaitych religii. Wśród diet istnieje sposób odżywiania nazwany optymalnym dlatego, że charakteryzuje się najlepszym i najkorzystniejszym sposobem pozyskiwania energii przez organizm ludzki, co w konsekwencji powoduje ustępowanie zaburzeń chorobowych. To, że założenia żywienia optymalnego są odmienne od dotychczas przyjętych nie oznacza, że nie należy jej lansować. Należy czynić wysiłki, aby ją propagować. Wieloletnia praca badawcza dr. Jana Kwaśniewskiego doprowadziła do odkrycia nowych, nieznanych uwarunkowań organizmu ludzkiego na spożywaną żywność w funkcji fizjologiczno-metabolicznej. Autor metody „optymalnego żywienia” udowodnił w swoich publikacjach biochemiczne znaczenie żywności na organizm człowieka. Korzystne działania białek, tłuszczów i węglowodanów w codziennym żywieniu zależą od ich wzajemnej proporcji, co potwierdzają moje doświadczenia w praktyce lekarskiej u pacjentów żywiących się optymalnie. 
Osoby z instytucji państwa polskiego odpowiedzialne za zdrowie człowieka udowodniły, że ich domeną nie jest troska o człowieka szczególnie chorego. Dowodzi tego oportunizm oraz brak zainteresowania podjęciem badań uaktualniających badania przeprowadzone w latach 70-tych XX wieku dotyczących żywienia optymalnego. Sprawa metody żywienia optymalnego jest przez państwo przemilczana od wielu lat. Środki na realizację tych badań były przyznane w latach 70-tych w wysokości 7 mln zł z funduszu prac badawczych z rezerwy Ministra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Realizację tych badań przerwało jednak ogłoszenie stanu wojennego. Czas najwyższy, aby osoby odpowiedzialne w naszym kraju powróciły do badań nad najkorzystniejszym modelem powszechnego żywienia, a politycy zainteresowali się tym tematem, który powinien stać się pierwszoplanowy.

lek. Agata Płowecka
Przewodnicząca Komicji Zdrowia OSO


Artykuł ten ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 5/2010

#6 Pytanie

Odpowiedź

lek. Przemysław Pala

/ 2012-03-07

Szanowny Panie Doktorze, 
Mam córeczkę, która ma trzy i pół roczku, urodziła jako wcześniak, zdrowa. Obecnie wzrost 96 cm, waga 13 kg, jest bardzo szczuplutka. Miała niedawno robione badanie moczu - wszystko było dobrze, oprócz glukozy. Zmierzyłam jej cukier we krwi sama w domu, glukometrem i okazało się, że ma 320 mg%. To było wieczorem, a rano - na czczo - miała już 100 mg%. Postanowiłam, że nie pójdziemy do lekarza, jeżeli cukier sam spadł to znaczy, że trzustka jeszcze działa. Zastosowałam dietę optymalną i cukier już tak nie podskoczył, w ciągu dnia miała od 80 do 180 mg%.
Proszę Pana Doktora o podanie prawidłowych proporcji między B-T-W, ponieważ jest to małe dziecko, a do tego mało zjada. Nie chcę iść do lekarza, boję się, a tym bardziej nie chcę, żeby dostawała insulinę. Bardzo dobrze znam zasady diety optymalnej, ale nie jestem pewna, jak to się ma do takich maluchów. Bardzo proszę o możliwie szybką odpowiedź.
Z poważaniem
Agnieszka z Poznania


Szanowna Pani,
Niestety wyniki badań jakie Pani przeprowadziła nie pozostawiają żadnych złudzeń. W przypadku córki mamy do czynienia z cukrzycą typu pierwszego. Z takim rozpoznaniem musi Pani udać się z córeczką do lekarza. Jeżeli chce Pani, aby dziecko stosowało żywienie optymalne, to najlepiej skontaktować się z lekarzem stosującym i obeznanym z tą metodą leczenia. Można również wybrać się do ośrodka stacjonarnego, gdzie córka rozpocznie dietę. Samodzielne prowadzenie tej choroby może spowodować wystąpienie pewnych komplikacji, z którymi będzie Pani trudno sobie poradzić. Niekiedy może również być konieczne zastosowanie insuliny, z czym należy się liczyć. 
Przed wprowadzeniem insuliny do leczenia, zalecenia dietetyczne były dla chorych 
zupełnie inne niż dzisiaj - stosowano żywienie z radykalnym ograniczeniem węglowodanów, co w części przypadków powodowało poprawę, czasem jednak występowała groźna dla życia ketoza, która zmusza do podania insuliny. Przy niewłaściwy stosowaniu diety, może to się niestety przytrafić każdemu. Wyleczenie z cukrzycy typu pierwszego, przez co rozumiemy stabilne poziomy glukozy bez przyjmowania leków, udaje się osiągnąć prawie zawsze, gdy organizm nie wytwarzaj jeszcze przeciwciał przeciwko insulinie, a tak jest prawdopodobnie w przypadku Pani córki. W diecie należy uwzględnić niezbędną minimalną ilość węglowodanów dla danej osoby. Można ją ustalić metodą "prób i błędów", badając ciała ketonowe w moczu - ich wystąpienie świadczy o niedoborze cukrów w diecie i zagrożeniu ketozą. 
Zapotrzebowanie na białko bywa różne, ale powinno być ono również dokładnie wyliczone, w tym celu pomocna jest obserwacja porannych poziomów glikemii na czczo. Zbyt duże spożycie białka często odbija się porannym wzrostem cukru.
Najczęściej proporcja B : T : W dla chorych na cukrzycę typu pierwszego wynosi: 0,8-1 : 3 : 0,5-1. Po zastosowaniu diety optymalnej uzyskuje się stabilizację poziomów cukru i szybkie ustąpienie ewentualnych hipoglikemii, czyli zbyt niskich spadków poziomu glukozy, co również może występować w tej chorobie.
Podstawowym warunkiem osiągnięcia sukcesu w walce z cukrzycą jest dokładne przestrzeganie zasad żywienia optymalnego. Pacjenci muszą rozumieć istotę choroby, potrafić precyzyjnie przeliczać wartości B : T : W w zjadanych produktach i komponować posiłki oraz umieć samodzielnie dawkować podawaną insulinę. W przypadku dzieci obowiązek ten spada na rodziców, którzy sami również powinni stosować dietę optymalną. Jeżeli rodzice nie spełnią tego warunku, nie można liczyć na wyleczenie dziecka. Można przyjąć zasadę, że w cukrzycy nie pomoże żaden lekarz, jeżeli pacjent nie jest w stanie prowadzić choroby samodzielnie. Rola lekarza stosującego żywienie optymalne sprowadza się głównie do ustalenia indywidualnych proporcji dietetycznych i przekazaniu ich pacjentowi, który sam lub z pomocą dietetyka musi zgłębić i przyswoić sobie arkana żywienia. Z tego właśnie powodu najlepiej jest rozpoczynać dietą w ośrodku dysponującym konsultantem medycznym (lekarzem!) i dietetykiem. Istotne znaczenie ma też to, że córka będzie tam miała podane żywienie zgodnie z zaleceniami lekarskimi i mniejsze będzie ryzyko popełnienia błędów.
Jeżeli już stosuje panie u córki żywienie optymalne, to proponuję, aby dobowa podaż 
B : T : W wynosiła około 15-20g : 50g : 10-15g. Poziomy glukozy powinny zamykać się między 100-140 mg%, ale pojedyncze skoki nawet do 200 mg% nie stanowią większego zagrożenia dla zdrowia. Bardzo ważne jest kontrolowanie obecności ciał ketonowych w moczu, za pomocą specjalnych pasków (Ketodiastix). Jeżeli będą one na poziomie (-/+) lub (+) to nie ma powodu do niepokoju, jeżeli natomiast wystąpią (++) lub (+++) to należy zwiększyć o 5-10g spożycie węglowodanów. Wyższe wartości wymagają niekiedy zastosowania insuliny - przy prawidłowym stosowaniu diety praktycznie się to nie zdarza, może jednak wystąpić np. po zatruciu pokarmowym z wymiotami lub biegunką. 
Myślę, że jeżeli zastosuje się Pani do moich zaleceń, to nie powinno być większych komplikacji i córka nie będzie musiała przyjmować insuliny na stałe, jednak powinna się ona znajdować w domu ze względu na nieprzewidziane sytuacje. Podawanie insuliny może też być konieczne w okresie dojrzewania i intensywnego wzrostu, kiedy wzrasta poziom somatotropiny i hormonów płciowych, gdyż podnoszą one poziom glukozy we krwi. Należy mieć to na uwadze za kilka lat.
Życzę powodzenia
lek. Przemysław Pala
Arkadia Lido, Jastrzębia Góra

Artykuł ten ukazał się w miesięczniku "Optymalni" nr 2/2010

1%

DLA ZDROWIA
I LEPSZEJ PRZYSZŁOŚCI