aktualności 2017-05-18 01:28:32 Zapraszamy na XVI Spływ Kajakowy Optymalnych
Lido

Reklama

Start > Miesięcznik Optymalni > Reklama
POWIDŁA ZE ŚLIWEK

Powidła śliwkowe robią się w ostatnich dniach września lub w pierwszych października, gdy węgierki są nie tylko dojrzałe, ale i zupełnie przestałe, wtedy bowiem mają już bardzo wiele słodyczy, która zastępuje zupełnie potrzebę dodania cukru. Z każdego gatunku ciemnych, śliwek można smażyć powidła, najlepsze są jednak z prawdziwych węgierek. Przebrać śliwki, odrzucając robaczywe części, często bowiem jeden lub dwa robaki można odrzucić, a śliwka będzie jeszcze dobra do użycia, i rozrywając każdą śliwkę palcami bez użycia noża odrzucić pestki. Tak przebrane śliwki włożyć do kociołka odpowiedniej wielkości i smażyć na wolnym ogniu, mięszając dużą drewnianą warząchwią, aby nie dopuścić do przypalenia. Śliwki w pół godziny puszczą tyle soku, że staną się jedną rzadką, jasną massą czyli płynem, który tak długo gotować trzeba przy ciągłem mięszaniu i pilnowaniu przypalenia, aż zmienią kolor na ciemny, co nastąpi w 5 do 6 godzin, chociaż jeszcze będą dość rzadkie, gdyż dopiero po przesmażeniu powtórnie i zastygnięciu gęstnieją. Wtedy mieć druciane gęste sita i przez nie, biorąc po trochu, fasować, przecierając ciągle łyżką. Na sicie nie powinno nic zostawać. W braku sita drucianego użyć można przetaków. Wiele osób smaży z pestkami, co jest zupełnie złe, gdyż powidła nabierają pestkowego smaku, przy fasowaniu przedzierają sita i wiele powideł zostaje na pestkach. Po przelaniu włożyć powidła napowrót do rondla, dodając, jeżeli kto chce mieć wykwintne na każdy garniec pół funta cukru, smażyć póki kawałami z łyżki nie spadają - i zaraz włożyć w garnek koniecznie kamienny i wstawić na noc do ciepłego pieca.



Zakup miesięcznika Optymalni
top