aktualności 2017-05-18 01:28:32 Zapraszamy na XVI Spływ Kajakowy Optymalnych
Lido

Start >
Ruch to zdrowie! Polecamy artykuły z grudniowego numeru!


W zdrowym ciele zdrowy duch
- Jak przygotować się do wysiłku fizycznego, a szczególnie do ruchu zimą pisze Piotr Budnik, GastroCoach - www.optyfit.pl

Nie tylko odpowiednia dieta czy sam wysiłek fizyczny zapewnią nam zdrowie. Wiele osób popełnia ten błąd, że skupia się tylko na żywieniu i ignoruje wysiłek fizyczny lub dokładnie odwrotnie - ćwiczą ponad miarę, nie odżywiając organizmu właściwie, co powoduje jego degenerację i osłabienie. Obecnie obserwujemy wszechobecny kult ciała, który powoduje, że coraz większej ilości osób zależy na atrakcyjnym wyglądzie. Większość tych osób wybiera fitness lub ćwiczenia na siłowni jako formę kształtowania sylwetki. Ćwiczenia te często wykonują na własną rękę, co nie zawsze przynosi pożądane, pozytywne skutki, a często prowadzi do kontuzji. W coraz większym stopniu promowane są różnego rodzaju aktywności fizyczne. Coraz częściej dla osób amatorsko ćwiczących organizowane są maratony, półmaratony, triatlony, rajdy i imprezy sportowe, na których mogą sprawdzić swoje umiejętności. Do udziału w takich imprezach chętnych nie brakuje. Człowiek już dawno zrozumiał, że bez aktywności ruchowej jego organizm przestaje funkcjonować tak, jak powinien. Organizm ludzki jest stworzony do ruchu i każde odstępstwo od tej reguły powoduje rozwój stanu chorobowego lub dysfunkcji ruchowej. Stare przysłowie głosi, że ruch to zdrowie i jest w nim dużo racji. Jednak należy pamiętać, że nie zawsze każda forma ruchu będzie dobra dla każdego. Nieodpowiednio dobrane ćwiczenia mogą nam wręcz zaszkodzić. Wiele osób zaczyna ćwiczyć bez odpowiedniego przygotowania kondycyjnego, próbując np. schudnąć zaczynają biegać, co przy znacznej nadwadze może się odbić kontuzją stawów kolanowych lub biodrowych. Wiele osób ma negatywne mniemanie o siłowniach, myśląc że przebywają tam tylko sami "pakerzy" na sterydach. Odwiedzając siłownię nie dostrzega w dźwiganiu hantli, lub bieganiu po bieżni pozytywnych aspektów, tylko nudne i monotonne ćwiczenia siłowe. Niestety jest to spostrzeżenie szalenie niepełne, ponieważ ciało ludzkie stanowi integralną całość, a ćwiczenia mają wpływ na wszystkie układy organizmu, a nie tylko układ ruchu. To samo tyczy się stanu psychiki, który w ogromnej mierze uzależniony jest od stanu ciała. Każdy kto wybiera się na siłownię ma też inny cel do zrealizowania. Wśród nich są tacy, którzy mają do osiągnięcia cele natury estetycznej - zwiększanie muskulatury czy redukcję otłuszczenia. Dlatego przed rozpoczęciem treningów należy przeanalizować wiele czynników takich jak: masa ciała, wiek, stan zdrowia, postawa ciała, ewentualne dolegliwości bólowe, ustalenie celu jaki chcemy osiągnąć poprzez trening. Dopiero w oparciu o te składowe możemy sprecyzować optymalny plan treningowy, który nie będzie pogłębiał istniejących w ciele braków, a spowoduję ich korektę i zdecydowaną poprawę wyglądu i samopoczucia.
(...)


Trzeba dzielić się tym, co dobre – mówi Cezary Papis, wyczynowo trenujący żołnierz zawodowy Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie, który z powodzeniem wprowadził u siebie optymalną dietę. Czarek ze sportem związany jest od najmłodszych lat. Obecnie jest instruktorem systemu izraelskiej sztuki walki Krav Maga, polskiego systemu stworzonego na potrzeby sił zbrojnych WWBK (Walka w Bliskim Kontakcie) oraz instruktorem i dyrektorem na okręg mazowiecki fińskiego systemu walki ulicznej DEFENDO ALLIANCE. Jest też twórcą systemu treningu funkcjonalnego SPARTAN CROSS FIGHT (trening w oparciu o zasady interwałów). Ma 37 lat. Rozmawia z nim Ewa Borycka-Wypukoł

(...)
– Wspomniałeś, że przy wyczynowym ćwiczeniu wszystko musi być na czas - czy także jedzenie? Jak wyglądała kiedyś Twoja dieta? – Wcześniej, kiedy byłem na diecie typowo kulturystycznej - wysokowęglowodanowo-białkowej z niską podażą tłuszczu - wyglądało to bardzo restrykcyjnie. Dlaczego? A to dlatego, że musiałem wprowadzać dużą ilość białka, budując masę mięśniową. Było to minimum 2,2 g (na kg m.c.- przyp. red.) białka czystego, suchego, bardzo drogiego. - głównie chodzi tu o mięso. Do tego musiałem spożywać ogromne ilości suplementów, odżywek. I oczywiście węglowodany - też z wysokiej półki - ryż brązowy, płatki owsiane - to wszystko musiało być gotowane i podawane na czas - zawsze nosiłem z sobą całą torbę pojemników z jedzeniem. Było to bardzo uciążliwe. Jedzenie co 2-3 godziny, żeby nie dopuszczać do katabolizmu. Nieważne czy byłem, czy nie byłem głodny - przychodziła godzina, miałem jeść - dostarczyć tyle i tyle gram białka, węgli i jakąś małą ilość tłuszczu. (...)
– A jak jest teraz z Twoim żywieniem? – W 2001 roku przed pierwszymi zawodami Mistrzostw Polski w kulturystyce mężczyzn seniorów, będąc na węglowodanach, tak jak wcześniej mówiłem, spotkałem kolegę, który „odkrył” dietę tłuszczową, czyli natrafił na książkę dr. Kwaśniewskiego „Żywienie optymalne”. Pokazał mi ją, ale ja mu na to - zwariowałeś? Ja tu palę tłuszcz, a ty mi tu z dietą tłuszczową... No ale że pracowałem na siłowni i jak było mało osób, to miałem czas, zacząłem czytać. No i zaczęły do mnie docierać rzeczy banalne... Jedząc węglowodany jestem jak lokomotywa, do której dorzuca się węgla. Węgiel daję energię? No daje. Ale trzeba go bardzo dużo i trzeba ciągle dorzucać, żeby ta energia była. No i jest przy tym mnóstwo dymu. No a paliwo tłuszczowe, czyli wodór, to rakieta - tak? Startuje bardzo szybko, leci wysoko i przy spalaniu wydziela się woda, która też jest nam potrzebna. Po przeczytaniu powiedziałem do swego trenera, że chciałbym spróbować. Wszedłem w dietę tłuszczową niestety z błędem - tak się „wystraszyłem” węglowodanów, że w ogóle ich nie jadłem. Wyczytałem u dr. Kwaśniewskiego, że z naddatku białka te węglowodany się same utworzą. Myślałem, że będzie dobrze. I było. Tak do 2 tygodni. Potem stałem się wprost nieznośny, wszystko mnie denerwowało i ja wkurzałem wszystkich. Żona mi mówiła - zjedz coś słodkiego, bo z Tobą się nie da pogadać. No i stwierdziłem, że jednak nie - widocznie dieta tłuszczowa nie jest dla wszystkich. Odrzuciłem ją na wiele lat. Choć na przykład pisząc pracę magisterską o odżywianiu w sporcie na przykładzie kulturystyki również tę dietę przedstawiłem, jako jedną z dobrych diet do tego, by móc się na niej przygotować do występu. I tak było do tego roku. Dokładnie 17 kwietnia wyjechałem na poligon, gdzie jedzenie było jakie było i stwierdziłem, że zamiast jeść TO, spróbuję znów diety tłuszczowej i zobaczymy jak to będzie. Już po 3 dniach poczułem, jakbym dostał jakąś dodatkową bateryjkę. Niestety, gdzieś tak po 12 dniach zacząłem słabnąć, zacząłem odczuwać znów to, co przed laty. Zbyt obciąłem węglowodany. No więc powiedziałem sobie - co ma być to będzie - dorzucam. I po prostu najadłem się ziemniaków, zjadając zwykły obiad. I super! Zacząłem kombinować: może jednak więcej W? Może mniej B, a więcej T? I tak poeksperymentowałem i doszedłem do swoich właściwych ilości BTW. Dr Kwaśniewski opracowując złotą proporcję odnosił ją do osób przeciętnie aktywnych fizycznie lub chorych. Ja jako osoba z bardzo ciężkim treningiem musiałem znaleźć własne rozwiązanie na bazie tej złotej proporcji - i tak u mnie jest to 1g białka, 3,5 nawet do 5 g tłuszczu i węglowodany ok. 1 g do 1,5 g /kg m.c. Jak jem tyle węglowodanów - czuję się dobrze, jak mniej - słabo. (...)

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”



 


Zakup miesięcznika Optymalni
top