aktualności 2017-05-18 01:28:32 Zapraszamy na XVI Spływ Kajakowy Optymalnych
Lido

Start >
Skarb w naszych rękach - relacja z Wojewódzkiej Konferencji Rolnej

25 lutego w Mikołowie Akademia Samorządności, Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Ziemi Mikołowskiej oraz Biuro Poselskie Izabeli Kloc zorganizowało Wojewódzką Konferencję Rolną pod znamiennym tytułem „Rolnictwo a rozwój niszowy”. Wzięliśmy w niej czynny udział dzięki zaproszeniu Pani Poseł oraz zaangażowaniu Pana Krystiana Brząkalika, członka OSO, który aktywnie włączył się w organizację tego przedsięwzięcia.

Pani Poseł Kloc, witając przybyłych na konferencję gości, wyjaśniła genezę tytułu konferencji. „Dbałość o rolnictwo i produkcję żywności to strategiczne zadania państwa. Musimy stworzyć alternatywę dla globalizacji oraz importowanej żywności – przekonywała. - Rozwój niszowy to rozwój lokalny, a tylko w rozwoju lokalnych, regionalnych ośrodków można upatrywać sukcesu polskiego rolnictwa.”
Jako pierwsi zabrali głos dr Bronisław Wyżgolik z Wyższej Szkoły Ekonomii i Administracji w Bytomiu oraz znany czytelnikom „Optymalnych” mgr inż. Krystian Brząkalik ze Stowarzyszenia „Wspólnota”, którzy w wystąpieniu „Rozwój zrównoważony w kontekście zagospodarowania przestrzennego i rolnictwa” zadali zasadnicze pytanie - quo vadis agro? Przekonywali, że „dobre rolnictwo to takie, które produkuje żywność zachowując zasadę 3xE - etyka, ekologia, ekonomia. Te trzy podstawowe kategorie, kształtowane w sposób zrównoważony, gwarantują trwały rozwój rolnictwa z poszanowaniem godności”. Jako że Krystian Brząkalik doskonale zna zasady Żywienia Optymalnego, zwrócił uwagę słuchaczy, że „dzięki wiedzy jaką zgromadził dr J. Kwaśniewski wiemy, że poza jakością produktu, fundamentem zdrowia jest odżywianie wsparte umiejętnością kształtowania proporcji pomiędzy białkiem, tłuszczem a węglowodanami. Ciekawe, że mówiąc o rozwoju zrównoważonym i trwałym też mamy do czynienia z zasadą proporcjonalności pomiędzy określonymi czynnikami. Przyroda trwa dzięki kształtowaniu proporcji ustalających homeostazę, tj. równowagę przyrodniczą. Ta właśnie równowaga przyrodnicza jest pra-wzorcem dla niszowej przestrzeni rolniczej, w której podstawowym podmiotem powinny być gospodarstwa rodzinne o optymalnej, historycznie kształtowanej lokalnie strukturze agrarnej”.
Kolejne wystąpienie pt. „Czy Strategia EUROPA 2020 jest szansą rozwoju obszarów wiejskich” dotyczyło możliwości wykorzystania funduszy europejskich dla rolnictwa i obszarów wiejskich oraz w rozwoju lokalnym w nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020. Prelegenci – były minister rolnictwa, a obecnie Przewodniczący Komisji Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Sejmu RP, Krzysztof Jurgiel oraz Izabela Kloc, Wiceprzewodnicząca Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu RP – przedstawili niestety niekorzystną sytuację w kwestii dopłat unijnych. Krzysztof Jurgiel apelował, by środowiska rolnicze brały czynny udział w konsultacjach dokumentów programowych, dotyczących przyszłego wykorzystania unijnych środków – zarówno na szczeblu gminnym, jak i wojewódzkim oraz krajowym. - W dokumentach strategicznych, programach operacyjnych w ramach polityki spójności muszą znaleźć się odpowiednie zapisy dotyczące wspierania obszarów wiejskich, komplementarne z narzędziami Wspólnej Polityki Rolnej – wyjaśniał były minister, wskazując, że to właśnie z Funduszu Spójności pochodzić mogą środki pobudzające rozwój i modernizację wsi.
Prof. Stanisław Wiąckowski, który reprezentował Ogólnopolskie Stowarzyszenie Optymalnych, niestety nie mógł przybyć i dlatego jego wystąpienie „Jakość rolnictwa a zdrowie społeczeństw” odczytała redaktor Ewa Borycka-Wypukoł. „Nasze zdrowie i dobrobyt zależą przede wszystkim od jakości rolnictwa, a pośrednio od wartości zdrowotnej jego produktów, od tego jak wykorzysta je przemysł spożywczy i wreszcie jak naturalne produkty zarówno rolnictwa jak i przyrody zostaną wykorzystane przez farmację i medycynę” – podkreślił w swym referacie. Jednocześnie przekonywał, że „ratowanie rolnictwa przed GMO jest polską racją stanu. Polscy rolnicy zawsze byli tymi co żywią i bronią. Najlepszy rolnik wśród premierów Wincenty Witos w swoim przemówieniu w Sejmie powiedział: „Ziemia jest największym dobrem, jakie posiadają narody, bez niej nie może być ani własnego państwa, ani wyżywienia. Nie jest obojętne w czyim ręku taki skarb się znajduje” - czy w rękach rolników, od wieków gospodarzących na swojej Ziemi, czy w rękach obcych koncernów zainteresowanych ograniczaniem liczby ludzi na świecie i zyskiem za cenę niszczenia ludzkiego zdrowia i środowiska”.
Ciekawe, ale i szokujące dla „nierolników” dane przedstawił kolejny prelegent - mgr Roman Włodarz, Prezes Śląskiej Izby Rolniczej. Mówił on o „Możliwościach i barierach tworzenia lokalnego rynku rolnego”. Dziś w formie sprzedaży bezpośredniej – a więc bez rejestrowania działalności gospodarczej oraz opodatkowania – rolnik może sprzedać tylko wytwory tzw. produkcji pierwotnej (roślinne i zwierzęce), a więc nieprzetworzone. W praktyce oznacza to np., że rolnik może bezpośrednio sprzedać nabywcy mleko, ale masło i ser już nie - sprzedając takie przetwory... popełnia przestępstwo. Rolnicy, którym prawo pozwala zabić np. świnię na własny użytek, nie mogą w formie sprzedaży bezpośredniej sprzedać zrobionych z jej mięsa domowych szynek czy kiełbas, bo to już „przetwórstwo”. „W naszej ocenie próg określający to, co może być objęte sprzedażą bezpośrednią jest ustawiony w złym miejscu i wymaga zmiany” - ocenił prezes. Wskazywał, że korzyści z rozwoju rynków lokalnych są ogromne - chociażby bezpośrednia „kontrola jakości” - żaden rolnik nie pozwoli sobie przecież na sprzedaż niepełnowartościowych produktów, gdyż narazi się na stratę klienta. Dodał jednak, że „ani rolnictwo ekologiczne, ani rozwój rynków lokalnych i sprzedaży bezpośredniej nie rozwiążą problemów wszystkich rolników”. Co oczywiście nie znaczy, że gra jest nie warta przysłowiowej świeczki. W opinii prezesa Włodarza dopiero zmiana przepisów może faktycznie pobudzić sprzedaż bezpośrednią.
Ostatnie wystąpienie dotyczyło przedstawienia, jak kształtuje się „Rolnictwo na Ziemi Mikołowskiej”. O ilości stad zwierząt hodowlanych i wielkości areałów, a co za tym idzie wielkości unijnych dopłat zwięźle opowiedział mgr Jan Gizdoń, kierownik Biura Powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Mikołowie.
Na koniec do dyskusji zostali zaproszeni: Szymon Giżyński – Poseł RP, Grzegorz Gryt – Wójt Gminy Lyski, Tomasz Żabiński – Dyrektor Oddziału Agencji Rynku Rolnego w Katowicach (reprezentował go zastępca Witold Panas), Adam Lewandowski – Prezes Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Ziemi Mikołowskiej oraz Bogdan Tkocz – Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Optymalnych. Poseł Giżyński apelował, by w procesie kontroli wielkopowierzchniowych ferm typu Smithfield, które np. nie wykazują zysków, kierować się patriotyzmem i „nie odpuszczać”. Tak właśnie dzieje się w przypadku polskich firm za granicą, gdzie nawet w przypadkach wątpliwych polski przedsiębiorca jest, delikatnie rzecz ujmując, „nakłaniany” do ugody – w przeciwnym razie może firmę zamknąć i wracać do kraju. Ukrócenie korupcji wśród kontrolerów i promocja etyki w oczach Pana Posła również powinna wymusić pozytywne zmiany. Wójt Gryt, prowadzący ekologiczne gospodarstwo, przedstawił kuriozalny przykład konfliktu między właścicielami działek rolnych (niemieszkającymi na wsi), których interesuje tylko ich odrolnienie i sprzedaż pod budownictwo jednorodzinne a rolnikami, którzy na swoich terenach chcieliby np. wybudować chlewnię i czują się u siebie... intruzami. Witold Panas z ARR w Katowicach pochwalił się stworzeniem przyjaznej atmosfery w urzędzie i własnymi inicjatywami, m.in. mającymi na celu ułatwianie rolnikom zrozumienie niekiedy dość zagmatwanych wykładni prawnych. Z kolei Adam Lewandowski krótko, ale jakże dobitnie przekonywał, jak ważne są regionalne grupy producenckie, które odpowiednio zorganizowane umożliwiają sprzedaż produktów nawet poza region. Jako ostatni z dyskutantów zabrał głos Prezes Bogdan Tkocz. Przedstawił zadania naszego Stowarzyszenia w kontekście dbałości o jakość żywności, bo kto lepiej niż optymalni zdaje sobie z tego sprawę. Przywołał też przykład twórcy Żywienia Optymalnego, dr. Jana Kwaśniewskiego i braku zrozumienia dla jego pracy i odkrycia. Kto wie, może tym razem zasiane ziarno trafiło na właściwą glebę?
Ważnym głosem z sali była wypowiedź pszczyńskiej pani doktor, byłej posłanki. Dr Bogumiła Boba z całą mocą stwierdziła, że zatruta żywność, którą spożywamy zmienia nas codziennie, choć tego nie zauważamy. Przedstawiła przykład, jak wiele jest przypadków zdiagnozowanej dny moczanowej o całkiem innych objawach niż było to kiedyś. Warto zadać sobie pytanie - dlaczego? Przekonywała też, że „nie może być zgody na GMO, bo nie możemy nawet wyobrazić sobie długofalowych efektów spożywania takich organizmów”. Porównała wprowadzanie GMO na nasze stoły do wprowadzania w medycynie terapii hormonalnych w latach 60.XX wieku i opłakanych efektów wielu z nich, szczególnie w przypadku dzieci.
Mamy nadzieję, że obecność optymalnych na tej konferencji została pozytywnie oceniona. Oprócz wysłuchania głosu prof. Wiąckowskiego i prezesa Tkocza na sali można było zakupić książki dr. Kwaśniewskiego i otrzymać nasze miesięczniki. Prezes Tkocz udzielił też wywiadu TVSilesia i TVTrwam. Cieszy fakt, że posłowie coraz śmielej zagłębiają się w tematy związane z naturalną korelacją żywności i zdrowia. To krok w dobrą stronę.

Ewa Borycka-Wypukoł

 


Zakup miesięcznika Optymalni
top