Lido

Optymalni



Miesięcznik Optymalni Grudzień 2014



Od Redakcji


Szanowni Czytelnicy,

Nie bez kozery polska żywność uchodzi za najlepszą w UE, a nawet całej Europie. Nie chodzi tu tylko o walory smakowe, ale także o jej jakość biologiczną. Pytaniem retorycznym staje się to, do czego może doprowadzić coraz szersze uchylanie drzwi uprawom GMO…
28 listopada Sejm uchwalił rządowy projekt nowej ustawy o GMO. Przepisów dotyczących rejestru upraw nie konsultowano ze społeczeństwem. Czyżby dlatego, że ilu Polaków, tyle zdań? A może dlatego, że przede wszystkim trzeba „iść z postępem”… Przecież i tak ewentualne dyskusyjne rozwiązania można będzie złożyć na karb konieczności dostosowania ich do „regulacji unijnych”… I tak – chcąc nie chcąc, a w wielu przypadkach nawet nie wiedząc, bo jakoś niewiele się o tym w tzw. mainstreamowych mediach mówiło - z tym nieszczęsnym, wymuszonym „postępem” będziemy pędzić w przepaść… O, przepraszam – w ramiona międzynarodowych korporacji biotechnologicznych. Im nowa ustawa o GMO jest zdecydowanie na rękę... Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że prace nad nowelizacją tej ustawy nabrały tempa w okresie wyborczym, a skandal wyborczy skutecznie odwrócił od niej uwagę opinii publicznej.
Oficjalnie – jak też głoszą przedstawiciele koalicji rządzącej - podaje się, że znowelizowana ustawa o GMO „zaostrza przepisy gwarantujące większe bezpieczeństwo związane z hodowlą i wykorzystaniem organizmów i mikroorganizmów genetycznie modyfikowanych w laboratoriach”. Opozycja z kolei mówi, że „mamy do czynienia ze zmianą ustawy, która wprowadza destrukcję w prawie o GMO w Polsce. Ten projekt ułatwia w Polsce uwolnienie do środowiska GMO. Mamy do czynienia z sytuacją, w której ułatwia się przestępcom skażenie środowiska naturalnego w Polsce przez GMO”. Cóż, nam pozostaje nieśmiało trzymać się tej nadziei, że prawda zazwyczaj leży po środku – a więc ani nie jest tak dobrze, ani nie jest tak źle… Mnie jednak niepokoi fakt zmniejszenia odpowiedzialności karnej za uwolnienie GMO do środowiska. Za ewentualny wysiew nasion GMO wymienionych w rejestrze (a wprowadzono tam wszystkie odmiany genetycznie modyfikowanych nasion) nie grozi już kara utraty wolności do 12 lat, ale likwidacja upraw oraz… mandat. Taki miły prezent gwiazdkowy dla dobrze kalkulujących plantatorów...

Ewa Borycka-Wypukoł

WARTO PRZECZYTAĆ - Wpływ ŻO na dojrzewanie młodzieży


Od 13 do 16 roku życia dochodzi do bardzo intensywnego rozwoju fizycznego, psychicznego i emocjonalnego. Błędy popełnione w tym okresie mogą poważnie wpływać na dalsze życie. Młodzież w wieku 13-16 lat znajduje się w okresie dojrzewania i jest to jeden z najważniejszych etapów decydujących o przyszłym potencjale psychofizycznym człowieka. Ten okres życia charakteryzuje się wysokim zapotrzebowaniem na energię i składniki budulcowe, co wynika m. in. z akceleracji wzrostu, a tym samym intensywnej budowy kośćca, masy mięśniowej i rozwoju całego ustroju. Jest więc niezwykle istotne, aby łączyć racjonalne żywienie – niedopuszczające do niedoborów pokarmowych z regularnym, systematycznym i urozmaiconym wysiłkiem fizycznym. Co zatem robić, by ułatwić sobie ten trudny okres zarówno dla nastolatka jak i rodzica? o Należy podawać swojemu nastolatkowi zdrowe, dobrze zbilansowane posiłki, nawet jeśli on się wyraża o nich w pogardliwy sposób – grunt to się nie zrażać. o Pamiętajmy jednak, by jedzenie nie stało się przedmiotem walki pomiędzy dziećmi a rodzicami. o Ważne, by potrafić wytłumaczyć dziecku, jakie zmiany zachodzą w jego organizmie w okresie rozwoju oraz że zdrowe żywienie ma wpływ nie tylko na jego wygląd, ale również wpłynie znacząco na jego nastrój, zdolność skupienia oraz sprawnego myślenia, wygląd skóry i ogólne zdrowie. o Musimy postarać się, by nastolatek nigdy nie wyszedł z domu bez śniadania. Zjedzenie porannego posiłku wpływa na koncentrację i pomaga utrzymać odpowiednią sprawność fizyczną, a tym samym odpowiednią masę ciała. o Na stałe trzeba usunąć ze spiżarni, szafek kuchennych i zasięgu wzroku rafinowane węglowodany, napoje gazowane, solone przekąski, a zastąpić je złożonymi węglowodanami, świeżymi owocami i warzywami, orzechami, nasionami. Musimy pamiętać, że te zmiany muszą dotyczyć również rodziców, całej rodziny. Ciężko będzie nam zmienić nawyki nastolatka i przekonać go do zdrowego odżywiania, kiedy sami będziemy zjadać co popadnie. o Odpowiednia dieta wpłynie na ustabilizowanie się cukru we krwi, będzie sprzyjała wytwarzaniu endorfin, co sprawi, że nastolatkowie będą szczęśliwsi, spokojniejsi i przede wszystkim zdrowsi. o W rodzinnych posiłkach należy uwzględnić produkty poprawiające nastrój, a zatem zawierające w swoim składzie tryptofan. Do grupy takich surowców zaliczymy takie ryby jak łosoś czy sardynki, awokado, nasiona, suszone owoce np. morele, orzechy włoskie, tłuszcze i białko zwierzęce.
(…)
mgr Jacek Kruszyński
DW Globus Ustroń Jaszowiec

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Tłuszcz mlekowy - żywność czy lekarstwo?


Tłuszcz mlekowy, w porównaniu do innych tłuszczów jadalnych, charakteryzuje się wysoką zawartością cholesterolu (230 mg/100 g masła) i KT nasyconych (nawet do 65%). Jednak 25% wszystkich nasyconych KT stanowią kwasy krótko- i średniołańcuchowe, które wykorzystywane są jako źródło energii niezbędnej do podtrzymania stałej temperatury ciała oraz funkcjonowania różnych narządów wewnętrznych. Pełnią szereg niezmiernie istotnych funkcji biologicznych. Również długołańcuchowe nasycone KT, podobnie jak wszystkie pozostałe składniki tłuszczu mlekowego, są biologicznie aktywne. Wbrew powszechnie lansowanej hipercholesterolowej teorii miażdżycy, ani nasycone kwasy tłuszczowe (KT), ani cholesterol obecny w tłuszczach pochodzenia zwierzęcego, nie stanowią zagrożenia miażdżycą. Ponadto liczne opracowania epidemiologiczne dowodzą, że ograniczenie spożycia tłuszczów zwierzęcych i zastąpienie ich w diecie tłuszczami roślinnymi nie tylko nie zapobiega miażdżycy, ale zwiększa prawdopodobieństwo nowotworów i schorzeń neurologicznych.
Unikalny tłuszcz mlekowy
Tłuszcz mlekowy jest unikalny ze względu na skład, budowę, strawność, jakość sensoryczną, a przede wszystkim aktywność biologiczną. Unikalną cechą tłuszczu mlekowego jest jakościowy oraz ilościowy skład kwasów tłuszczowych - ponad 400 zidentyfikowanych KT, z czego zaledwie 15 występuje w ilości powyżej 1%. Dominującym składnikiem (60-65%) są KT nasycone, z czego ok. 25% stanowią kwasy krótko- i średniołańcuchowe, nieobecne w żadnych innych tłuszczach jadalnych. Kwasy tłuszczowe jednonienasycone, głównie kwas oleinowy omega-9, występują w ilości do 35%. Unikalnym składnikiem tłuszczu mlekowego są naturalne kwasy nienasycone o konfiguracji trans tj. kwas wakcenowy i skoniugowany kwas linolowy (CLA), a także lipidy eterowe. Zawartość, zaliczanych do tzw. niezbędnych nienasyconych KT: linolowego n-6 i linolenowego n-3 jest niewielka: 3,5 do max. 5%. Jednak zapotrzebowanie organizmu w przypadku kwasów n-3 wynosi zaledwie 1 g dziennie, w przypadku kwasów n-6 4,5 g dziennie. Ze względu na szereg bardzo istotnych funkcji biologicznych kwas linolowy n-6 i linolenowy n-3 określane są jako witamina F. W organizmie człowieka determinują strukturę błon komórkowych, regulują gospodarkę lipidową organizmu oraz sekrecję insuliny, ograniczają syntezę trójglicerydów, są źródłem hormonów tkankowych tzw. eikozanoidów. W tłuszczu mlekowym WNKT n-6 i n-3 występują w optymalnych dla zdrowia proporcjach (3,5:1), dlatego w organizmie człowieka mogą być przekształcane do form biologicznie aktywnych (długołańcuchowych wielonienasyconych). Zaliczany do najbardziej złożonych tłuszczów jadalnych, tłuszcz mlekowy jest zbilansowany pod względem ilości oraz różnorodności KT, zgodnie z zapotrzebowaniem organizmu człowieka.
(…)
prof. dr hab. Grażyna Cichosz,
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

Bardziej dociekliwym Czytelnikom polecam lekturę:
1. Cichosz G., Czeczot H.: "Tłuszcz mlekowy - źródło antyoksydantów w diecie człowieka". Bromat. Chem. Toksykol. XLIV, 2011,1, 8-16
2. Cichosz G., Czeczot H.: "Rzekomo niezdrowe tłuszcze zwierzęce". Polski Merkuriusz Lekarski, 2011, XXXI, nr 185: 318-322
3. Cichosz G., Czeczot H.: "Tłuszcz mlekowy w profilaktyce chorób nowotworowych" Polski Merkuriusz Lekarski, 2012, XXXIII, 195: 168-172
4. Kowalska M., Cichosz G.: "Produkty mleczarskie - najlepsze źródło CLA" Bromatologia i Chemia Toksykologiczna, 2013, XLVI (1):1-12
5. Ambroziak A., Cichosz G.: "Fosfolipidy mleka jako nutraceutyk" Polski Merkuriusz Lekarski, 2013, XXXIV (199): 62-66
6. Cichosz G., Czeczot H.: "Tłuszcz mlekowy w profilaktyce chorób dieto zależnych" Bromat. Chem. Toksykol. XLVII, 2014, (1): 1 - 8

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

Z ŻYCIA STOWARZYSZENIA - Wierzyć czy wiedzieć? Oto jest pytanie…


Wiara rozgrzesza i wybacza, czego nie można powiedzieć o wiedzy - napisał Jan Kwaśniewski.
W ostatnich kilku tygodniach w naszym kraju odbywały się wybory samorządowe. Wiele stowarzyszeń, wiele komitetów, wiele partii politycznych wystawiało swych kandydatów. Nasze stowarzyszenie nie założyło swojego komitetu wyborczego, ale kilku naszych przedstawicieli startowało do rad w kilku miejscowościach, między innymi w Łaziskach Górnych, Słupcy i Łazach oraz dwie osoby startowały do Sejmików Wojewódzkich. Z wielką przyjemnością informuję Państwa, że Powiat Mikołowski i Powiat Zawierciański ma optymalnych radnych, wśród których jest pan Tadeusz Czop i moja osoba. Z wielkim niedosytem przyjąłem informację o braku naszego przedstawiciela w Powiecie Słupeckim, a także wyniki wyborów do Sejmiku Województwa Śląskiego. Pan Krystian Brząkalik, od niedawna członek Zarządu Głównego OSO, niestety nie otrzymał stosownego poparcia wyborców, by stać się wartościowym członkiem Sejmiku. Mechanizmy wyborcze są bezwzględne i cechuje je pewien klucz, również partyjny. Na szczeblu samorządowym 'porobiło się" ciekawie – ogłasza się wszem i wobec. 'Jestem niewolnikiem. Byłem, jak wy, Polakiem. Ten upór, ta nieludzkość, jaką ukazujecie przy odmianie waszej ustawy, pogrążyła mię z milionami innych w niewolę" - Stanisław Staszic, 'Przestrogi dla Polski". Niestety, tak bogaty kraj jak Polska jest w dalszym ciągu biednym; społeczeństwo ponosi wiele niepotrzebnych kosztów, a rządzący i opozycja tylko w jednym zgodzić się mogą w przeznaczeniu środków finansowych - na zbrojenia, a ciekawostką jest to, że tak jest prawie na całym świecie…
(…)
Bogdan Tkocz
prezes ZG OSO

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Jerzy Zięba - wykład w Cieszynie. Relacja z wydarzenia


W sobotę 11 października 2014 roku w cieszyńskim Centrum Rehabilitacji i Promocji Zdrowia "ALT-MED", w czasie otwartych dni z okazji 3. urodzin Centrum, odbyło się ciekawe spotkanie z wykładami, których mieli okazję wysłuchać przedstawiciele naszego Stowarzyszenia. Obecni byli między innymi optymalni z Ustronia, Łazisk Górnych i Rybnika. Na sali można było odnaleźć również twarze znane z naszego miesięcznika 'Optymalni". Była np. optymalna Pani Doktor z naszego województwa. W pierwszej części spotkania swój wykład wygłosiła osiemdziesięciokilkuletnia lekarka i działaczka społeczna z Zaolzia - pani dr Helena Paszek. Pani doktor jest autorką wydanej w 2011 roku w Republice Czeskiej książki pod tytułem 'Niedoceniona witamina D". Dzieło to zawiera zebraną drobiazgowo dokumentację i opis własnych doświadczeń autorki zdobytych podczas jej ponad 50-letniej praktyki pediatrycznej i rehabilitacyjnej. Pani doktor Paszek zgromadziła dowody na to, że niedobór witaminy D jest przyczyną znacznej ilości stanów patologicznych występujących w wieku dojrzałym. Chodzi tu nie tylko o patologie układu kostnego i narządów ruchu. Popularno-naukowa monografia pani doktor jest przeznaczona nie tylko dla lekarzy, pracowników służby zdrowia i farmaceutów, ale także dla szerokich mas społeczeństwa jako przedmiot uwagi, a jednocześnie projekt wykorzystania pozytywnego działania witaminy D w zdrowiu i w chorobie. Książka została przetłumaczona na język polski i można ją było nabyć w czasie trwania spotkania. Z wykładu dr Paszek dowiedzieliśmy się między innymi, że witamina D od zawsze była kojarzona głównie z tranem, prawidłowym rozwojem dzieci, a jej niedobory z krzywicą. Naukowe doniesienia ostatnich kilku lat dowodzą jednak, że taki obraz jest ogromnie zawężony, a faktyczny wpływ tej witaminy na nasze zdrowie jest zdecydowanie większy i nie dotyczy tylko okresu dziecięcego, ale wielu schorzeń dotykających nas przez całe życie, w tym także licznych chorób cywilizacyjnych. Wiemy, że witamina D normalnie powstaje w naszym organizmie pod wpływem działania promieni słonecznych. Niestety, mieszkamy na takiej szerokości geograficznej, gdzie przez znaczną część roku jest ich zdecydowanie za mało. Ponadto dużo czasu spędzamy w pracy, w zamkniętych pomieszczeniach, osoby starsze lub chore rzadko wychodzą z domu, a na dodatek mieszkamy często w dużych, zanieczyszczonych miastach. Należy więc albo zmienić dietę na bogatszą w witaminę D lub ją suplementować. Prawidłowy poziom witaminy D wynosi od 30 do 80 ng/ml. Tylko u nielicznych osób mieści się on w tym przedziale - najczęściej występują jej poważne niedobory. Poziom witaminy D można łatwo określić badaniem krwi w laboratorium. Jeżeli mamy trudne do zdiagnozowania dolegliwości, to warto wykonać takie badanie. Może się bowiem okazać, że wcale nie jesteśmy hipochondrykami, a problem da się łatwo rozwiązać.
(…)
opracował: Marek Konopka

Źródła: http://gazetacodzienna.pl/artykul/wydarzenia/pro-salute-niedoceniana-witamina-d
http://ukryteterapie.pl/strona/o-mnie
http://alt-med.pl/mod-news-cat-1_42_aktualnosci_55.
html materiały filmowe niezależnej telewizji NTV

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Czego jeszcze nie wiecie o cholesterolu


Obecnie na polu medycyny i farmacji mamy do czynienia z wielką mistyfikacją utworzoną wokół cholesterolu. Istnieje blokada prawdziwych informacji na temat znaczenia cholesterolu i funkcji, jaką pełni on w organizmie człowieka. Blokada ta obejmuje także środowiska medyczne, które niestety ślepo wierzą danym przekazywanym przez koncerny farmaceutyczne, które zainteresowane są sprzedażą jak największych ilości leków obniżających poziom cholesterolu. Wielka kampania sprzedaży statyn, o których mówi się, że stały się aspiryną XXI wieku, każe zażywać je nawet przy niewielkim przekroczeniu sztucznie zaniżonej normy poziomu cholesterolu. Przypisuje mu się rolę czynnika sprawczego w rozwoju miażdżycy i choroby wieńcowej, co tak naprawdę nie zostało nigdy potwierdzone naukowymi dowodami. W wielu przeprowadzonych badaniach nigdy nie wykazano związku pomiędzy obniżaniem poziomu cholesterolu a poprawą stanu zdrowia. Np. opublikowane w 1987 roku fińskie badanie Helsinki Heart Study I i II nie wykazały żadnej różnicy pomiędzy częstością zgonów na skutek choroby wieńcowej w grupie osób leczonych preparatami antycholesterolowymi oraz w grupie kontrolnej. Zaskakujące było ustalenie, że w przypadku farmakologicznej redukcji stężenia cholesterolu odnotowano 40% wzrost liczby zgonów z przyczyn nie wieńcowych, lecz głównie nowotworowych oraz zwiększenie śmiertelności ogólnej o 20%. Wielkie szaleństwo antycholesterolowe rozpoczęło się w początkach XX wieku od eksperymentu na króliku. Królika, który jest przecież zwierzęciem roślinożernym i normalnie ma poziom cholesterolu we krwi 45 mg% przekarmiano cholesterolem tak długo, aż osiągnął poziom cholesterolu 1200 mg%. Odpowiadałoby to stężeniu cholesterolu we krwi człowieka o wartości ok. 7000 mg%. Doprowadziło to do cholesterolowego nacieczenia wszystkich narządów wewnętrznych, które z miażdżycą nie miało nic wspólnego. Królik został dosłownie otruty cholesterolem.
(…)
lek. Agata Płowecka

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Jak śmierć bliskiej osoby przewartościowała moje życie?


Żywię się optymalnie od 13 stycznia 2014 roku, czyli niespełna 10 miesięcy. Zanim przejdę do tego, jak się zaczęła moja przygoda z optymalnym stylem życia oraz co mnie skłoniło, że tak chcę żyć, muszę napisać parę słów o sobie.
Jestem mężczyzną w wieku średnim, z 62-letnim stażem życiowym, pełnym złych i dobrych chwil. Zaczęło się niestety od złych, a wiąże się to z najważniejszym okresem naszego życia, czyli dzieciństwem. Etapem, który kształtuje nasz organizm pod względem zdrowotnym oraz mentalnym na cały przyszły czas. W wieku dwóch lat znalazłem się na oddziale chorób zakaźnych jednego z poznańskich szpitali. Nie wiem jak jest dzisiaj, lecz w tamtych czasach kontakt dziecka z rodzicem był bardzo ograniczony. Ja na nieszczęście moje oraz moich rodziców przebywałem tam z małymi przerwami około dwa i pół roku. Łapałem jedną chorobę za drugą. Wypisywano mnie ze szpitala, a po kilku dniach przyjmowano z objawami kolejnej choroby zakaźnej. Oprócz wietrznej ospy przeszedłem wszystkie możliwe choroby zakaźne. Organizm mój był do tego stopnia wyniszczony, iż lekarze nie dawali moim rodzicom nadziei na wyjście z tych problemów. Piszę to nie po to, żeby ktoś czytając użalał się nade mną. Mając ciche konszachty z siłami nadprzyrodzonymi, zrobiłem wszystkim olbrzymiego psikusa i wyszedłem z tego na prostą, lecz z małymi zakrętami. Wyniszczony penicyliną organizm był bardzo podatny na wszelkie choroby o podłożu bakteryjnym i wirusowym. Takie jak ropne anginy, które nawiedzały moje skromne ciało co najmniej raz do roku, a to niestety siało po całym organizmie. Nie dane było mi jednak zakończyć żywota i dalej ciągnąłem ten wózek, który wszyscy nazywamy życiem. Z biegiem lat choroby pojawiały się coraz rzadziej. Wyrosłem na młodzieńca z dużym talentem do sportu, a także niegłupim do nauki. W wieku 15 lat zacząłem wyczynowo uprawiać piłkę ręczną, w której udało mi się osiągnąć niezłe wyniki. Nauka nie sprawiała mi żadnych kłopotów. Po ukończeniu szkoły poszedłem na studia, następnie założyłem rodzinę i życie zaczęło toczyć się dalej. Napotykało jednak po drodze na wzloty i upadki. Dlaczego piszę o tym wszystkim? Ponieważ dzisiaj, poznając jedną po drugiej książki dr. Jana Kwaśniewskiego zrozumiałem, dlaczego mi się kiedyś udało przezwyciężyć problemy zdrowotne.
(…)
Wiesław Wichniarek
tel.kom.: 781028588

Praca kandydata na doradcę żywienia optymalnego

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ARKADIA LIDO - Optymalni lekarze odpowiadają


Panie Doktorze!
Piszę do Pana z prośbą o poradę. W roku 2000 byłem z żoną w Jastrzębiej Górze i rozpoczęliśmy żywienie optymalne. Oboje czuliśmy się dobrze i ja do dzisiaj stosuję dietę. Jednak żona po 2 latach zrezygnowała, bo nie schudła tyle ile chciała i twierdziła, że to ją męczy. Teraz od kilku lat męczą ją bóle kości i długo nie wiedzieliśmy dlaczego. Ja myślałem, że to przez jej ciągłe odchudzanie. Ostatecznie nasz lekarz rejonowy porobił badania i stwierdził, że choruje na osteomalację i zalecił witaminę D3 i wapno. Żona pije też dużo mleka i je sery. Na razie nie ma żadnych efektów, dlatego mam pytanie, czy dieta optymalna pomoże na osteomalację. Ja jej powtarzam, że czuję się dobrze i powinna jeść tak jak ja, ale ona się waha. Proszę o radę, bo ja nie wiem czy dieta może coś tu pomóc.
Czytelnik


Szanowny Panie,
Osteomalacją nazywamy chorobę dorosłych podobną do krzywicy u dzieci. Polega ona na zaburzeniu mineralizacji tkanki kostnej. Jest to najczęściej spowodowane niedoborem właśnie witaminy D3. Wielu badaczy uważa, że przyczyną może być nieprawidłowe odżywianie, a zwłaszcza restrykcyjne diety. Obecnie choroba ta występuje rzadko i spotyka się ją głównie u osób wyniszczonych, które nie dostarczają substratów do prawidłowej przebudowy tkanki kostnej. Kość jest tkanką ulegającą ciągłej resorpcji i nowotworzeniu - oznacza to, że od urodzenia do śmierci ulega ona stałej przebudowie. Jest ona zbudowana z elementów włóknistych i komórkowych, które wysycone są substancjami nieorganicznymi nadającymi twardość. Pozbawienie kości związków mineralnych powoduje, że staje się ona miękka i łatwo ulega odkształceniu, ale nie zwiększa się łamliwość. Twardość kości jest spowodowana obecnością w niej wapnia. Można powiedzieć, że wapń jest jednym z najważniejszych minerałów w ludzkim organizmie. Przeciętnie człowiek posiada go ponad kilogram (99% w kościach), czyli ok. 1,5% masy - nie jest to mało zważywszy, że ok. 75% stanowi woda. Prawidłowe stężenie wapnia we krwi jest bardzo ważne w procesach krzepnięcia, kurczliwości mięśni, funkcji nerwów, prawidłowej funkcji błon komórkowych. Aby zachować prawidłowe stężenie pierwiastka we krwi, jest on czerpany z pożywienia lub kości, które są jego rezerwuarem w organizmie. Znajduje się on tam głównie w postaci kryształów hydroksyapatytowych związanych z fosforanem wapnia, z którego jest trudno uwalniany. Niewielka jego ilość występuje w postaci łatwo wymienialnej, służącej do zaspokojenia bieżących potrzeb organizmu. W przypadku długotrwałych niedoborów wapnia, może on być uwalniany z fosforanów. Spadek poziomu wapnia we krwi może być spowodowany różnymi czynnikami (np. w chorobach nerek), ale zazwyczaj przyczyną jest nieprawidłowe odżywianie.
(…)
lek. Przemysław Pala
konsultant medyczny Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Odkrywanie wg Jerzego Zięby. Recenzja książki 'Ukryte Terapie. Czego lekarz Ci nie powie"


Autor książki 'Ukryte terapie. Czego lekarz Ci nie powie", pan Jerzy Zięba, zajmuje się naturoterapią, szczególnie w odniesieniu do naturalnych metod leczenia i zapobiegania chorobom przewlekłym i nowotworom. Z wykształcenia inżynier po krakowskiej AGH, od najwcześniejszych lat życia pasjonował się biochemią. Jest dyplomowanym hipnoterapeutą klinicznym w Australii i USA. Jest też tłumaczem książki 'Cholesterol naukowe kłamstwo", której autorem jest dr Uffe Ravnskov. 'Medycyna nie jest nauką ścisłą... jest sztuką. Piękną samą w sobie. Jestem nią zafascynowany od ponad 20-tu lat - podkreśla pan Jerzy - i niemal każdego dnia dowiaduję się znowu o czymś skutecznym w leczeniu człowieka, bezpiecznym i często bardzo tanim. I jak tu przejść obok tego obojętnie?" Książka 'Ukryte terapie. Czego lekarz Ci nie powie" powstała po wielu latach analiz badań medycznych, które nawet w środowisku medycznym są zupełnie nieznane. Dzięki wyjątkowemu talentowi 'szperacza", otrzymujemy dobrze udokumentowaną pozycję, bogatą w niezwykle istotne, a skrzętnie pomijane wyniki badań. Narracja nie jest oparta o przypuszczenia, sprawdzone doniesienia czy myślenie życzeniowe. Jest to owoc prac badawczych prowadzonych i zebranych w różnych zakątkach świata, podanych czytelnikowi w taki sposób, że lektura jest intrygująca od pierwszej do ostatniej strony. To pasjonująca wiedza pokrywająca się niemal w całości z wiedzą dr. Jana Kwaśniewskiego. Wiedza, która zapobiega i leczy. Zawarte w książce wskazówki są proste, naturalne i rozsądne. Zastosowane zarówno profilaktycznie jak i leczniczo przynoszą wyśmienite rezultaty. Skuteczność ich wynika z odbudowywania systemu nowych komórek, a poprzez to regenerację organów i 'postawienia na nogi" układu odpornościowego, a zatem i optymalizacji jego efektywności.
(…)
Opracowała: Teresa Szczepanek
sekretarz Zarządu Głównego OSO
tel.: 609 147 364

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY – Napięciowy ból głowy spowodowany przewlekłym stresem


Ból napięciowy głowy jest najczęstszym typem bólu głowy dotykającym w pewnym okresie życia zarówno kobiety jak i mężczyzn. Wpływa negatywnie nie tylko na pracę zawodową, ale również na życie rodzinne i towarzyskie. Mimo powszechności występowania, ból ten jest często źle interpretowany. Wielu pacjentów cierpiących na to schorzenie, niechętnie zwraca się do lekarza o pomoc i często dopiero na końcu wizyty lekarskiej nadmienia o bólu głowy. To duży błąd, bo jak wiemy nie ma bólu bez istotnej przyczyny. Według statystyk prawie około 90% kobiet i około 70% mężczyzn doświadcza w którymś momencie życia napięciowego bólu głowy. Napięcie wskazuje, że ten typ bólu można przypisać napięciu lub stresowi, w związku z czym pacjent na ogół nie szuka pomocy lekarskiej. Lekarze zaś z kolei często bagatelizują problem, niesłusznie uważając, że jest to dolegliwość łagodna, nieszkodliwa i samolecząca się, wynikająca ze stresu. Niektórzy chorzy doświadczają silnego bólu i znacznych zaburzeń normalnej aktywności. Często napięciowy ból głowy nie jest związany z objawami migrenowymi jak nudności, wymioty, nasilenie się bólu przy wysiłku fizycznym czy światłowstręt. Stres zaś może być jednym z wielu czynników. Lęk chorego, że nie będzie traktowany poważnie przez lekarza sprawia, że często zataja przed nim informację o swoim cierpieniu. Krążące dowcipy i reklamy telewizyjne mają szeroko zakorzenione mniemanie, że bóle głowy mają podłoże czysto psychologiczne.
(…)
lek. internista Ewa Łukaszek- Gwóźdź
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Len - roślina o wielkim znaczeniu dla człowieka, a szczególnie dla jego zdrowia


Len jest najstarszą rośliną kulturową i był uprawiany już 10 000 lat temu. Mało jest roślin, które odegrały taką rolę w życiu gatunku ludzkiego. Karol Linneusz w epokowym dziele 'Species plantarum", w którym skatalogował rośliny z całego świata, wydanym w 1753 roku, nazwał len - linum usitatissimum - nad wyraz użytecznym (Grimm, 2013). Len przyczynił się do rozwoju cywilizacji w różny sposób: przez produkcję ubrań, udział w początkach industrializacji (przędzalnie krosna), do początków globalizacji (żagle na statkach odkrywców) itd. Stał się także ofiarą industrializacji - wyparty przez bawełnę i oleje mineralne oraz różne materiały ze sztucznego włókna. Ze względu na to, że w krótkim artykule nie ma nazbyt wiele miejsca, skoncentruję się na jego wpływie na zdrowie człowieka. Len może przeciwdziałać wielu problemom, jakimi są choroby serca i układu krwionośnego, wysokiemu ciśnieniu krwi, cukrzycy, a nawet nowotworom. Zajmowała się nim zarówno Hildegarda z Bingen (1098 -1179), która zalecała len jako środek przeciwko półpaścowi i oparzeniom, jak i Paracelsus (1494- 1541), który wykorzystywał len jako roślinę leczniczą. Zalecał len na przykład w przypadku kaszlu i chorób dróg oddechowych. Z tego samego względu len był wykorzystywany w starożytnym Egipcie, w Rzymie, w Chinach czy w Etiopii. W miarę upływu czasu zwiększa się liczba badań nad lnem i jego walorami. Przyczynia się do tego osławiony już dzisiaj kwas tłuszczowy omega 3 i liczne związki, jak lignany czy antyoksydanty - środki przeciwdziałające starzeniu. Kwasy tłuszczowe omega 3 okazały się dobre dla serca i układu krwionośnego, dla kości i oczu, a przede wszystkim dla mózgu, dla stanu psychicznego i dobrego samopoczucia. Lignany działają jak kobiecy hormon płciowy estrogen i są dzięki temu skuteczne przeciw chorobom nowotworowym. Są też uważane za cudowną broń przeciw starzeniu. Podobno zapobiegają także przedwczesnemu wypadaniu włosów. W 2005 roku len został nazwany 'rośliną leczniczą roku" przez Stowarzyszenie Promocji Naturalnych Metod Leczenia im. Theophrastusa Bombastusa z Hohenheim zwanego Paracelsusem. Wiele chorób nabrało znaczenia dlatego, że przemysłowo przetwarzana żywność zawiera bardzo mało tych kwasów. Naukowcy w końcu zauważyli, że na przykład Eskimosi, którzy zjadają masę tłuszczu, a wyjątkowo mało warzyw i owoców nie chorują na choroby, które się nadmiarowi tłuszczu przypisuje. Pomimo wyjątkowo trudnych warunków życia - zimno, sąsiedztwo niedźwiedzi polarnych i długotrwałe ciemności, są wyjątkowo zdrowi i nie chorują na choroby układu krwionośnego. Okazało się, że Eskimosi są zdrowsi nawet od tych, którzy uznają dogmat, że tłuszcz jest naszym wrogiem. W rezultacie tego naukowcy zaczęli interesować się, co jest takiego zdrowego w rybach. Okazało się, że to kwasy tłuszczowe omega 3.
(…)
Prof. Stanisław K. Wiąckowski

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Bumerang


Okopani w swoich pięknych, zasobnych, wiejskich zagrodach, zaopatrzeni w wiele maszyn potrzebnych do pracy w polu, jak i przy hodowli zwierząt i mogło by się zdawać, że nic więcej rolnikom do szczęścia nie potrzeba. I byłoby to cudowne, gdyby nie brakło im wnikliwości w to, co oferuje im przemysł chemiczny, który z wielką powagą i namaszczeniem, podpierając się dowodami naukowców, wmawia rolnikom, że bez chemicznych nawozów i oprysków nic nie urośnie, albo że to, co wzejdzie to zje robactwo, czy inna zaraza. Wiemy to z telewizji i gazet, że w ten sposób korporacje chemiczne sprytnie zaszczepiły strach u rolników i hodowców - nie dość, że nie zarobią, to jeszcze stracą to, co mają, bo spadną ich dochody. Zestresowani, by utrzymać status quo, wcale nie czynią swego życia szczęśliwszym. W gorączkowej bieganinie cały czas przeliczają, ile czego dodatkowo dosypać, by zwiększyć plony. A często po to, by były większe niż u sąsiada… Jakże zaskakująca dla mnie była reakcja młodej rolniczki sprzedającej na targu swoje warzywa, gdy spytałam ją, czy ma ogórki bez oprysków. Omal nie wpadła w histerię wykrzykując, że teraz nic nie urośnie bez sztucznych nawozów i oprysków. Dla spokoju odwróciłam się, odchodząc. - Jestem po szkole rolniczej ! - krzyknęła za mną jednym tchem. Często u niej kupowałam, bo stała zawsze z niewielką ilością produktów rolnych i zawsze rozmawiała spokojnie, ale nigdy nie zadałam jej tak - wg niej - 'głupiego pytania“. Pytanie - czy człowiek jest w stanie kupić coś naturalnego? Idę dalej przez targ. Rolnik w średnim wieku też ma niewielki asortyment warzyw. Z nadzieją pytam - bez oprysków? Pani! - pada odpowiedź - żeby więcej zarobić, to posiałem ogórki na tej nowoczesnej wacie i się udało! - A pan to je? - pytam. - Niee! To tylko na sprzedaż! Zrobiłam wielkie oczy i odeszłam, nic nie kupując. Czy zrozumiał? Chyba nie, bo to przecież ma na sprzedaż, a nie do jedzenia.
(…)
Danuta Betka

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY - Czyżby nawrót chorób cywilizacyjnych wśród optymalnych?


Wielkimi krokami zbliża się następny rok. Zwykle jesteśmy ciekawi, co nowego, dobrego nam przyniesie. Wszyscy zwykle życzą sobie przede wszystkim zdrowia. Jak powszechnie wiadomo zdrowie jest najważniejsze. My optymalni mamy tego szczególną świadomość. Ale czy na pewno?
Postanowiłam przejrzeć wszystkie kartoteki osób, które zgłosiły się w tym roku do Arkadii i sprawdzić, co było statystycznie najczęstszym powodem, który zmusił pacjentów do konsultacji. Otóż okazało się, że wśród osób stosujących od lat żywienie optymalne prawie 80% stanowi nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i nadwaga. W większości przypadków był to nawrót choroby po kilku latach. U kilku osób nadciśnienie wystąpiło jako nowa dolegliwość. Podobnie sprawa ma się z nadwagą. Jest wiele osób, szczególnie kobiet w wieku pomenopauzalnym, które rozpoczynały dietę mając nadwagę lub otyłość i dalej nie potrafi pozbyć się nadmiaru wagi. Tracą kilka - 4-5 kg i na tym się kończy. Coś jest nie tak. Zawsze pytam - co Pan/Pani jada? Już tutaj zaczynają się kłopoty. Osoby będące na diecie przez kilka lat, czasami nie potrafią orientacyjnie powiedzieć, ile zjadają białka, tłuszczu i węglowodanów. Kiedy razem to przeliczamy, okazuje się, że tego jedzenia jest zwykle za dużo, a proporcja raczej wątpliwa. Powtarzane błędy przez miesiące, a nawet lata przynoszą potem nieoczekiwane efekty - choroby. Zwykle błędy te są popełniane nieświadomie. Ludzie stosujący przez lata żywienie optymalne wpadają w pewnego rodzaju rutynę, a jednocześnie chcą coś poprawić, ulepszyć, bądź urozmaicić i niestety wkradają się wypaczenia. Proporcje w żywieniu optymalnym muszą być wyraziste, tzn. ilość białka dostosowana do wzrostu. To jest bardzo ważne. Ilość białka to 0,8-1,0 grama na kilogram wagi należnej. Najczęstszym błędem jest zjadanie większej ilości białka i to znacznie przekraczające potrzeby organizmu. Jakość białka ma również ogromne znaczenie. Jemy zbyt dużą ilość mięsa. Najgorzej, jeżeli jest to mięso kurczaka lub indyka nafaszerowane w hodowli hormonami i antybiotykami. Nadmiar zjadanego białka jest przyczyną wielu dolegliwości, między innymi zakwaszenia organizmu, nadmiernego obciążenia wątroby i nerek.
(…)
Lek. med. Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

KUCHNIA OPTYMALNA - Zupa z porów i mięsa mielonego


Naszej rodzinie ta zupa smakowała chyba jak żadna dotąd.

Składniki:
700 g – mięso mielone wieprzowe (zmieliłam łopatkę ze świeżym boczkiem w stosunku 2:1)
500 g - pory (z trzech sporych sztuk wzięłam tylko jasne części)
100 g - ser (dałam królewski)
150 g - śmietanka 30%
300 g - pieczarki (najlepsze są małe)
60 g - smalec 100 g - masło
350 g - ziemniaki (cztery niewielkie)
100 g - marchewka (jedna mała)
1500 g - wywar (rosół) mięsny

Mięso mielone podsmażamy na patelni (na jasno-złoty kolor) na 60g smalcu. Następnie smażymy na 60g masła (podduszamy lekko, aby zrobiły się szkliste) pokrojone drobno pory. Osobno dusimy pieczarki w 40g masła (też krótko - tak aby nie ściemniały). Wszystko łączymy w garnku, dodając wywar i pokrojone drobno ziemniaki i marchewkę. Gotujemy tak ok. 20 minut. W osobnym rondelku rozpuszczamy ser w śmietance, ciągle mieszając - ok. 5 minut. Następnie wlewamy rozpuszczony ser (ja dolałam do niego trochę wywaru z zupy, aby łatwiej się z zupą połączył) - znowu mieszając. Do smaku dałam trochę soli, pieprzu, szczyptę gałki muszkatołowej, ziele angielskie i vegetę. Można posypać zupę posiekaną natką pietruszki.
Smacznego!
Zupa ta jest (moim, i nie tylko moim, zdaniem) bardzo smaczna i pożywna.

W 100 g potrawy jest:
Białko 4,3 g
Tłuszcz 12,2 g
Węglowodany 2,6 g

Stosunek B : T : W 1 : 2,9 : 0,6

Z optymalnym pozdrowieniem,
Regina Ciereszko
tel. 791 265 156

więcej – w grudniowym numerze miesięcznika „Optymalni”



Zakup miesięcznika Optymalni
top