aktualności 2015-06-02 23:43:14 ZAPRASZAMY NA XIV SPŁYW KAJAKOWY OPTYMALNYCH
Lido

Optymalni



Miesięcznik Optymalni Lipiec 2015



Od Redakcji


Szanowni Czytelnicy,

Skąd się biorą tzw. „żywe srebra”? Czy są to dzieci przyniesione przez bociana, czy też znalezione w kapuście? Otóż nie… Cechy temperamentalne małych dzieci są zależne od bogactwa i różnorodności ich mikroflory jelitowej. Potwierdzają to badania opublikowane na łamach „Brain, Behavior, and Immunity”, informuje PAP. Maluchy posiadające najbardziej zróżnicowaną mikroflorę są bardziej pogodne, ciekawskie, towarzyskie i impulsywne niż inne dzieci. Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Ohio (USA) podkreślają, że celem ich badań jest ustalenie źródeł, które mogą dawać początek chorobom, takim jak otyłość, astma, alergia, czy choroba zapalna jelit. Istnieją dowody na to, że bakterie jelitowe wchodzą w interakcje z hormonami stresu, z kolei cechy temperamentalne dziecka pokazują nam, jak reaguje ono na stres. Połączenie tych informacji z analizą mikroflory jelitowej może ostatecznie pomóc w znalezieniu sposobu na zapobieganie chronicznym dolegliwościom zdrowotnym. Dodajmy – o ile dieta dzieci także będzie dbała o zdrowie ich jelit...
BMI zależy od długości snu? Dzieci kobiet pracujących w pełnym wymiarze godzin śpią krócej w nocy i są bardziej zagrożone nadwagą i otyłością – potwierdzają wyniki badania, które publikuje pismo „Sleep Medicine”, podaje PAP. Jak wyjaśnia badaczka dr Katherine E. Speirs, chodzi prawdopodobnie o to, że im więcej godzin matka pracuje, tym mniej czasu ma dla dziecka. A ponieważ próbuje to nadrobić po powrocie do domu, maluch kładzie się do łóżka później. Z kolei rano, gdy mama wychodzi do pracy, jej dziecko również musi obudzić się wcześniej, by zdążyć do przedszkola. Badaczka przypomina, że – jak wynika z badań prowadzonych w ostatnich latach - niedobory snu są czynnikiem zwiększającym ryzyko tycia u dzieci, ale także u młodzieży i dorosłych. Z kolei, przesypianie rekomendowanej liczby godzin dziennie odgrywa istotną rolę w prewencji otyłości i powiązanych z nią zaburzeń metabolicznych, jak cukrzyca typu 2. Pewnie jest w tym niemało racji, jednak oprócz długości snu warto zwrócić uwagę na to, co i ile spożywamy…
Wszystkim dzieciom i rodzicom życzę udanych wakacji – z odpowiednią ilością snu i odpowiednim menu!

Ewa Borycka-Wypukoł

LISTY DO REDAKCJI - Listy naszych Czytelników


 Chciałabym podzielić się z Państwem moimi wrażeniami z ostatniego pobytu w Ustroniu. Z powodu bardzo silnych bólów kręgosłupa postanowiłam wyjechać na okres Świąt Wielkanocnych do Hotelu „Globus” w Ustroniu, gdzie chciałam skorzystać z zabiegów masażu i prądów selektywnych. Niestety z każdym dniem pobytu czułam się coraz gorzej. Miałam problemy z oddychaniem spowodowane ciśnieniem atmosferycznym oraz zmianą klimatu, który najwyraźniej mi nie służył. W pierwszym dniu po świętach St. Doradca ŻO pani Teresa Szczepanek zawiozła mnie do rejonowej przychodni do lekarza, gdzie otrzymałam leczenie, które mnie przekonało. Jednak tegoż dnia wieczorem poczułam się jeszcze gorzej. Nie mogłam spać, byłem przestraszona. P. Ola z recepcji doglądała mnie wieczorem, namawiając do jedzenia, ale nie mogłam jeść. Mój stan się pogarszał ze względu na brak tlenu. Zgodziłam się więc na przyjazd karetki w nadziei, że dostanę zastrzyk, który postawi mnie na nogi. Lekarz załatwił mi miejsce w szpitalu w Cieszynie, gdzie byłam leczona tabletkami, kroplówkami. Byłam również podłączona do tlenu. Bardzo negatywne wrażenie wywarła na mnie praca pielęgniarek, które nie gasiły światła na sali (po zmierzeniu temperatury o 5 rano) i ostre światło raziło w oczy pacjentów. Ponadto wielokrotnie nie reagowano na wołanie pacjentki z mojej sali, której chciało się pić. Zauważyłam wśród personelu pielęgniarskiego brak wrażliwości na potrzeby pacjenta. Myślę, że jest to spowodowane zbyt niskim wynagrodzeniem, co zmusza dobrze wykształconych i wykwalifikowanych pracowników do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu lepszego życia. Oczywiście wszystkiemu winna jest polityka obecnego rządu, który nie interesuje się dobrem Polski i Polaków. Zgodnie z planem chciałam wracać do Opola, ale mogłam opuścić szpital tylko na własne żądanie. Tak też się stało. Skutki leczenia szpitalnego leczę do dziś w Opolu. Na koniec chciałabym serdecznie podziękować całemu personelowi Hotelu "Globus" w Ustroniu, a w szczególności St. Doradcy ŻO pani Teresie Szczepanek, paniom recepcjonistkom, panu Jackowi i panu Grzegorzowi za okazaną mi życzliwość, za wsparcie i opiekę. Będę Państwa wspominać z wdzięcznością. Jednak niestety nie przewiduję ponownego przyjazdu.
Z optymalnym pozdrowieniem,
Pacjentka

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

ŻYWIENIE OPTYMALNE - Nie za dużo - nie za mało, lecz w sam raz...


Szanowni Państwo,
Żywienie optymalne stosujemy wraz z mężem. Byliśmy w domach wczasowych z żywieniem optymalnym, staramy się ściśle przestrzegać zasad ŻO. Dzięki temu poprawiło nam się zdrowie, a jesteśmy już w wieku podeszłym. U mojego męża w wyniku badań lekarskich stwierdzono nadmiar czerwonych ciałek krwi i chorobę czerwienicę. Obecnie leczy się w poradni hematologicznej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. Leczenie polega na upustach krwi i podawaniu leków: hydroxycabamid, milurit i acard. W wyniku prowadzonych badań stan tych krwinek jest różny (był mniejszy i znów podrósł). Uprzejmie prosimy o wyjaśnienie, czy przyczyną choroby męża może być Żywienie Optymalne, a jeżeli nie, to prosimy o podanie jaki jest popełniany błąd gdyż staramy się stosować ogólnie przyjęty stosunek B:T:W 1:2, 5-3, 5:0, 5. Czasami przekraczamy normę węglowodanów. Znajomi twierdzą, że przyczyną choroby męża jest tłuste jedzenie.
Czytelniczka


Odpowiedź:
Jednostka chorobowa zwana czerwienicą albo inaczej policytemią jest przykładem tego, że za mało niedobrze, ale i za dużo też nie. Wprawdzie przysłowie mówi, że od przybytku głowa nie boli, ale jeżeli za dużo przybędzie czerwonych krwinek to właśnie niestety boli i to dosłownie. Za mało krwinek czerwonych to anemia i każdy doskonale wie, że wiąże się to z osłabieniem organizmu i niedotlenieniem. Czerwienica prawdziwa polega na tym, że dochodzi do nadprodukcji krwinek czerwonych przez szpik kostny, co powoduje wzrost poziomu hemoglobiny i w badaniu morfologii krwi wzrost liczby krwinek czerwonych z prawidłowej ilości 4-6 mln do wartości 11 mln. Powoduje to skutki w postaci zwiększenia krzepliwości krwi, powiększenia wątroby i śledziony, występowaniu zmian skórnych. Medycyna nie potrafi wyjaśnić przyczyn, dla których szpik kostny zaczyna nagle zwiększać produkcję krwinek. Najprawdopodobniej dochodzi do tego w wyniku uszkodzenia szpiku kostnego przez czynniki chemiczne - bakterie, wirusy, grzyby, pasożyty lub jest to przemiana nowotworowa komórek szpiku. Często do uszkodzenia szpiku i zmian w obrazie krwi obwodowej dochodzi po kontakcie człowieka ze środkami chwastobójczymi stosowanymi niestety w ogrodnictwie i rolnictwie. Znam taki przypadek po zastosowaniu reklamowanego w telewizji środka chwastobójczego Randap. A przecież trucizny zawarte w nawozach i chemii stosowanej w rolnictwie przedostają się w pewnej ilości do warzyw i owoców, które potem spożywamy.
(…)
lek. Agata Płowecka
przewodnicząca Komisji Zdrowia OSO

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY - Lato, lato wszędzie... czyli w upałach serce w opałach


Co roku do przychodni lekarskich trafiają pacjenci z udarami słonecznymi i zaburzeniami towarzyszącymi. Przegrzanie jest niebezpieczne szczególnie dla dzieci i osób starszych, ale także dla zabieganych młodych ludzi, którzy nie zawsze o tym myślą... Postanowiliśmy zatem w porozumieniu z dr Ewą Łukaszek-Gwóźdź z Arkadii II Katowice ponowić temat poruszany przez nią kilka lat temu. Bo warto wiedzieć więcej, by w upałach nie być w opałach. (red.)

Każdy zadaje sobie pytanie - jakie będzie to lato? Czy grożą nam niebezpieczne fale upałów? Jak przygotować się do nich pod względem zdrowotnym? Jak zachować się w trakcie upału? Komfort cieplny to stan, w którym człowiek czuje, że jego organizm znajduje się w stanie zrównoważonego bilansu cieplnego, tzn. nie odczuwa ani ciepła ani zimna. W warunkach komfortu cieplnego bilans cieplny organizmu jest zrównoważony, a oddawanie ciepła odbywa się przez promieniowanie, konwekcję i pocenie niewyczuwalne oraz przez parowanie z dróg oddechowych. Temperatura ciała w stanie spoczynku wnosi ok.37 st.C, a średnia ważona temperatura powierzchni skóry mieści się w granicach 32-34 st.C. Organizm człowieka oddaje ciepło na drodze biernej poprzez: promieniowanie ok.60%, przewodzenie ok.3%, konwekcję ok.15% oraz na drodze czynnej poprzez odparowanie wody z potu wydzielanego na powierzchnię skóry ok. 22%. Utrata ciepła z organizmu człowieka zachodzi głównie przez skórę. W normalnych warunkach pracy człowiek traci ok. 50-70% ciepła swojego ciała drogą wypromieniowania ciepła do otaczających powierzchni i przedmiotów. Zakres temperatury powietrza, w której człowiek czuje się dobrze, jest bardzo zróżnicowany. Zależy on od preferencji osobistych, ubrania, odżywienia, pory roku, wieku i płci. Np. temperatury zapewniające dobre samopoczucie są zazwyczaj wyższe dla kobiet i osób starszych niż dla mężczyzn i osób młodszych. Ponadto w wyższych temperaturach człowiek czuje się lepiej latem niż zimą.
(…)
lek. internista Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ – Cukier czy ksylitol


 Cukier jest jednym z głównych artykułów spożywanych w krajach wysoko rozwiniętych. Jest to substancja działająca wyjątkowo destrukcyjnie na organizm ludzki. Ospały, o zwolnionym umyśle, krostowaty, cierpiący na wiele dolegliwości, jak niestrawność i zaparcia, amator cukru stanowi kiepską reklamę artykułu, który bardziej niż pokarm przypomina narkotyk. Wzrost spożycia cukru ma miejsce nie tylko w gospodarstwach domowych, ale przede wszystkim przez dodawanie go do ogromnej ilości różnych produktów przetwarzanych przez przemysł spożywczy. W USA np. ilość cukru dodawana do różnych napojów „odświeżających” jest większa od ilości spożywanej w gospodarstwach domowych. Ilość cukru używana do takich napojów tylko od 1960 do 1975 roku wzrosła w skali bezwzględnej o 507%, a wartość prawie o 650% (USDA, 1977). Brak kompetencji lub ospałość specjalistów zajmujących się żywieniem i żywnością sprawił, że sacharoza jest wszechobecna w olbrzymiej większości produktów spożywczych, nie tylko w napojach alkoholowych, ale i w lemoniadach, oranżadach, tonikach, jogurtach, sokach owocowych i warzywnych, w pieczywie, ciasteczkach, czekoladkach, lodach, w makaronie, a nawet w tytoniu. Zaprzestanie konsumpcji cukru wywołuje w czasie od 3 dni do 3 tygodni reakcje takie jak: zmęczenie, depresje, znużenie, uczucie niechęci do wszystkiego, a nawet bóle głowy. Ze względu na niski koszt, a atrakcyjny smak cukier jest powszechnie nadużywany, co prowadzi do degeneracji społeczeństw ludzkich.
(…)
prof. Stanisław K. Wiąckowski

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Dlaczego mięso jest czerwone lub białe?


Czerwone mięso to między innymi wołowina, cielęcina, wieprzowina, konina, kozina, baranina i większość dziczyzny jak również i niektóre ptaki hodowlane, np. kaczki czy morskie ryby (tuńczyk). Białe mięso mają na przykład kurczaki, króliki oraz wiele ryb. Czasami nawet u jednego zwierzęcia są miejsca, gdzie mięso jest białe, różowe, a w innych częściach jest czerwone. Właściwie, gdyby się dokładniej przyjrzeć, to w każdym typie mięsa występują różne odcienie czerwieni (np. w boczku wieprzowym). Skąd biorą się te kolory mięsa? Właśnie - dlaczego mięso jest czerwone? Otóż… wcale nie dlatego, że jest w nim krew. Przecież w białym mięśnie też jest krew, a mimo to jest białe. Za czerwony kolor mięsa odpowiada pewien specyficzny rodzaj białka: mioglobina. Mioglobina jest fantastycznym wynalazkiem natury: dzięki obecności żelaza w formie hemu, potrafi ona przechowywać cząsteczkę tlenu w mięśniach. Innymi słowy, to taki podręczny magazyn tlenu dla mięśni, które muszą go otrzymać do pracy. W identyczny sposób hemoglobina magazynuje tlen we krwi. Mięśnie, które podczas swojej pracy wykonują większy wysiłek bez dostępu tlenu, właśnie pozyskują go z mioglobiny (1 mioglobina łączy się z 1 cząsteczką tlenu). Wówczas te mięśnie są bardziej czerwone niż inne. Najlepiej widać to w przypadku mięsa zwierząt nurkujących oraz takich, które np. szybko biegają, a więc muszą mieć duże dostawy tlenu w krótkim czasie. Wówczas to mioglobina zaopatruje mięśnie w tlen ze swojego podręcznego magazynu.
(…)
Opracowanie: Teresa Szczepanek
starszy doradca ŻO
tel. 33 854 51 49, 609 147 364

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Zainteresowanym pod rozwagę


Udzielając porad w sytuacji braku efektów zdrowotnych przy żywieniu optymalnym, doszłam do wniosku, że dla wielu żywiących się optymalnie pomocne byłyby przykładowe jadłospisy zamieszczane w miesięczniku „Optymalni”.
Zainteresowani bezbłędnym żywieniem optymalnym mieliby okazję porównać komponowane przez siebie jadłospisy z przykładowymi, ale też mogliby skorzystać z gotowych przykładów wyliczeń składników żywieniowych. Po niedługim okresie ich stosowana zaczęliby zaliczać się do tej grupy, która nie waży produktów, nie liczy składników pokarmowych, a żywi się optymalnie bez większych błędów. Miejmy świadomość, że zamieszczone w książkach dr. Jana Kwaśniewskiego jadłospisy przeznaczone są tylko na czas przestrajania się metabolizmu i w związku z tym zawierają większą ilość białka. Zwiększona ilość białka na początku żywienia optymalnego stała się przyczyną błędnej i niesprawiedliwej krytyki, ŻO jako diety wysokobiałkowej, czyli obciążającej wątrobę i nerki. Przed prezentacją w miesięczniku „Optymalni” przykładowych jadłospisów na czas po przestrojeniu metabolizmu należałoby przypomnieć definicję żywienia optymalnego zamieszczoną w „Diecie Optymalnej” (s. 130) dr. Jana Kwaśniewskiego i Marka Chylińskiego. Oto ona: „Najlepszy model żywienia oparty został na małej ilości białka najbardziej zbliżonego składem do białka człowieka, na podaniu gotowej energii w związkach fosforowych w pożywieniu oraz możliwie znaczących ilościach wodoru, a możliwie małych ilościach węgla, podawaniu potrzebnych ilości węglowodanów tak, aby organizm nie musiał ich wytwarzać i nie musiał z tego powodu wytwarzać ciał ketonowych, podawaniu wszystkich potrzebnych witamin i składników mineralnych w optymalnych ilościach i proporcjach, najlepiej w postaci gotowych enzymów i innych złożonych związków, w których witaminy i składniki mineralne stanowią niewielką, ale niezbędną ich część, trawieniu produktów wstępnie przed spożyciem przy pomocy ognia”. Zatem żywienie optymalne jest niskobiałkowe, co jest zgodne z ustaleniami autorów „Biochemii” Harpera (wyd. VI 2008r) i przewiduje 0,6 g/kg masy ciała, w niektórych tylko przypadkach dochodzi do 0,75 g/kg m.c.
(…)
Wanda Stawek
doradca żywieniowy

Od redakcji: Czekamy na Państwa głosy w tej sprawie. Wychodząc naprzeciw potrzebom doradców żywieniowych, o których wspomina p. Wanda Sławek, w październiku planowana jest konferencja pod hasłem „Czy żywienie optymalne należy wzbogacać dodatkowymi metodami z zakresu medycyny naturalnej?” - szczegóły na stronie 15 (red.)

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ – Tradycja i biurokracja w gospodarstwach rolnych w Polsce


W maju minęło 10 lat od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Nasze życie zmieniło się w czasie tych paru lat i - wciąż cały czas się zmienia... Choć nasza obecność w Unii stała się czymś normalnym i oczywistym, po 10 latach członkostwa nadal wiele osób ma wątpliwości, czy wejście Polski do UE było słuszną decyzją. (red.)
Szczepan Master jest drobnym rolnikiem, dumnym ze swoich produktów rolnych i sposobu w jaki uprawia ziemię - robi to tak jak czynili polscy rolnicy od wielu wieków. Pan Master trzyma swoje zwierzęta w wyścielonej słomą stajni, która łączy się z mieszkalną częścią domu przez drzwi kuchenne. Sam zabija swoje świnie, odrzuca nasiona genetycznie modyfikowane i woli używać koni zamiast traktora. Jego żona własnoręcznie doi krowy. Tradycyjne gospodarstwa, takie jak to należące do Masterów można uznać za relikt przeszłości lub jak to coraz częściej ma miejsce za gospodarstwo przyszłościowe, o ile będzie w stanie przetrwać. Styl pracy i życia państwa Masterów jest bowiem zagrożony ze względu regulacje sanitarne wprowadzone przez Unię Europejską i presję wywieraną na polskie gospodarstwa rolne, by były bardziej wydajne i konkurencyjne. Drobni rolnicy skarżą się, że takie podejście faworyzuje zmechanizowane gospodarstwa komercyjne. Tymczasem eksperci zajmujący się zmianami klimatycznymi, organizacje troszczące się o ochronę środowiska i sami konsumenci z nadzieją zwracają się ku rolnictwu ekologicznemu. Jest wiele powodów, zarówno społecznych, kulinarnych jak i ekologicznych, by promować gospodarstwa rodzinne, takie jak to należące do Masterów. Żywność produkowana w takich gospodarstwach lepiej smakuje, a sposób jej wytwarzania nie przyczynia się do efektu cieplarnianego. Dzięki temu, że Polska pozostała miejscem, gdzie dominują małe gospodarstwa rodzinne, nadal jest bastionem różnorodności biologicznej z 40.000 parami bocianów zakładających gniazda i tysiącami odmian nasion niespotykanych nigdzie indziej. Jednak regulacje Unii Europejskiej są dostosowane do innego typu rolnictwa niż ten, do którego przyzwyczajeni są rolnicy w Polsce, i dla których są one niekorzystne. Jeśli polscy rolnicy chcą sprzedawać swoje mięso muszą mieć betonowe podłogi w stodołach i specjalne urządzenia do zabijania zwierząt. Regulacje sanitarne zabraniają ręcznego dojenia krów. W rezultacie małe rzeźnie i takież skupy mleka, tak wcześniej obecne na polskiej wsi - dzisiaj zostały zamknięte. Rolnictwo rodzinne oparte na małych gospodarstwach staje się niemożliwe. - „Rolnicy ci powinni być jakoś wynagrodzeni za swoją działalność a nie zwalczani jako pozostający w tyle” - twierdzi Sir Julian Rose, rolnik ekologiczny z Wielkiej Brytanii, który wraz ze swoja partnerką Jadwigą Łopatą stworzył kilka lat temu Międzynarodową Koalicję Ochrony Polskiej Wsi i odtąd walczy z bezsensownymi unijnymi regulacjami. „Unia stosuje takie samo podejście do wydajności wobec żywności jak wobec samochodów czy mikroprocesorów” - dodaje. -„Ci, którzy produkują dużo są faworyzowani. Jeśli Unia naprawdę chciałaby zadbać o zdrową żywność i środowisko powinno być odwrotnie”.
(…)
tłumaczenie: Anna Witowska Food & Water Watch
Link do artykułu: http://www.nytimes.com/2008/04/04/world/europe/04poland.html?ref=world

źródło: http://icppc.pl/index.php/pl/artykuly/25-artykuly/235-tradycja-i-biurokracja.html

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

ARKADIA LIDO – Optymalni lekarze odpowiadają


Szanowni Państwo,
Zwracam się z pytaniem, czy dieta optymalna może mi pomóc. Moi rodzice stosują tą dietę już od kilku lat i namawiają mnie do niej. Mam 32 lata i do tej pory czułem się dobrze. Jestem szczupły, leków nie brałem. Około rok temu pojawiły się u mnie bóle nóg, czasami bardzo silne. Na początku myślałem, że są spowodowane pracą, bo dużo chodzę, ale były nawet wtedy, kiedy nie miałem większego wysiłku. Zacząłem brać leki przeciwbólowe, ale one prawie nie działały. W końcu poszedłem do mojego lekarza i ten stwierdził, że to jest choroba Buergera. Powiedział mi, że jest ona spowodowana paleniem papierosów. Faktycznie sporo paliłem. Obecnie palę dużo mniej i biorę leki, które mi przepisał i zacząłem ćwiczyć na rowerku, ale poprawy nie widzę. Oprócz tego, że bolą nogi to jeszcze marzną mi stopy i nawet paznokcie u stóp nie rosną jak należy. Na prawej nodze pojawiło się małe owrzodzenie i nie chce się goić. W pracy jest mi ciężko. Byłem przez prawie miesiąc na zwolnieniu, ale w końcu musiałem wrócić do pracy. Rodzice twierdzą, że powinienem zastosować dietę i jeszcze prądy selektywne. W sumie to jestem skłonny spróbować, bo wiem już jak się ta choroba kończy, dlatego będę wdzięczy za odpowiedź. Rafał Z.

Szanowny Panie,
U osób odżywiających się wyjątkowo źle, których dieta uboga jest w białko i tłuszcze zwierzęce, głównym źródłem energii stają się węglowodany i przypuszczam, że tak właśnie jest w Pana przypadku. Jest to paliwo małowartościowe i do pozyskania z niego energii potrzebne są duże ilości witamin i mikroelementów. Dodatkowo organizm zmuszony jest do produkcji własnych białek i tłuszczów, co jest procesem energochłonnym. Często zdarza się, że niedostateczne pokrycie energetyczne i brak substratów uniemożliwia ich produkcję. Osoby takie są zazwyczaj szczupłe i nie występuje u nich miażdżyca, ale struktura tkanek i narządów nie jest prawidłowa, ponieważ brak jest budulca. Dodatkowo spalanie węglowodanów odbywa się w ten sposób, że pobudzeniu ulega część sympatyczna autonomicznego układu nerwowego. Może dojść do jego przewagi uogólnionej lub miejscowej, np. w kończynach dolnych - wtedy właśnie rozwija się choroba Buergera. Początkowo dochodzi do obkurczania drobnych naczyń krwionośnych skóry, których ściany mają patologiczną budowę, później dotknięte są większe naczynia krwionośne, co pociąga za sobą niedokrwienie tkanek.
(…)

lek. Przemysław Pala
konsultant medyczny Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze


więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Zmienna znaczy zdrowa! Wpływ hormonów na codzienne życie kobiety


 Zły nastrój, płaczliwość, brak ochoty na zbliżenie - kto jest winny? Wiadomo, hormony. Po argument ten często sięgamy z przyzwyczajenia i tak naprawdę - rzadko w niego wierzymy.
Jak hormony wpływają na codzienne życie kobiety? Odpowiedzi szukamy z ekspertami kampanii „Kobiecość niejedno ma imię” (www.kobiecosc.info). Mimo, że wywodzą się ze słownika medycznego, na dobre rozgościły się w mowie potocznej. W codziennym życiu mamy więc za dużo kortyzolu lub potrzebujemy więcej adrenaliny. Twierdzimy, że z nowo poznanego mężczyzny wręcz kipi testosteron, a po czekoladę sięgamy tylko dlatego, że brakuje nam serotoniny. W przypadku kobiet hormony częściej figurują w kontekście żartobliwym, a nawet ironicznym. Hormonalna burza, buzowanie hormonów oraz inne, przypisywane nam zjawiska, zwykle traktowane są z przymrużeniem oka - uważane za wymówkę raczej abstrakcyjną. Pora więc spojrzeć na nie - szeroko otwartymi oczami. Bo hormony i ich działanie to zjawiska jak najbardziej realne, a ich wpływ na organizm i codzienne życie - wyjątkowo rzeczywisty.
(…)
Artykuł pochodzi z portalu www.poprostuzdrowo.pl gdzie można też znaleźć informacje o Żywieniu Optymalnym.

Warto pamiętać, że zdrowa kobieca zmienność nie powoduje utraty komfortu życia, a żywienie optymalne, dzięki odpowiedniej podaży cholesterolu, który jest podstawowym składnikiem strukturalnym hormonów płciowych, doskonale reguluje i wycisza wszelkie hormonalne „burze”. (red.)

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Letnie zagrożenia


Już lipiec. Środek lata. Czas wakacji, urlopów, wypoczynku na świeżym powietrzu. Czas nabierania sił, czas zbliżenia się do natury. Od kilku lat lansowany jest przez media - i nie tylko - modny, aktywny tryb spędzania wolnego czasu na łonie przyrody. To pozwala nam się odprężyć, zrelaksować, poznać lepiej to, co nas otacza. Niezaprzeczalnie świat roślin i zwierząt jest ciągle zadziwiający, piękny i pociągający. Jest też niebezpieczny. O wielu gatunkach roślin wiemy od zawsze, że są trujące i niebezpieczne. Chcę przybliżyć dziś gatunki, które nie są tak często wymieniane i przypominane wśród tych trujących.
Piestrzenica kasztanowata /GYROMITRA ESCULENTA/ Piestrzenica kasztanowata jest grzybem. Ma krótki trzonek i kalafiorowaty, brązowy, fantazyjnie powyginany kapelusz. Mylona jest ze smardzem. Grzyb ten zawiera gyromitrynę.
Substancja ta drażni przewód pokarmowy, działa silnie hepatotoksycznie, powoduje hemolizę, czyli rozpad czerwonych krwinek. Zaburza syntezę kwasu gama-aminomasłowego, który jest bardzo ważnym neuroprzekaźnikiem w układzie nerwowym.
(…)
lek. internista Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni

MIĘDZY NAMI – Uzdrawianie w uzdrowiskach


 Według naszej służby zdrowia leczenie uzdrowiskowe to kontynuacja leczenia szpitalnego, rehabilitacja, leczenie chorób przewlekłych oraz szeroko pojęta profilaktyka. Lecznictwo uzdrowiskowe z definicji opiera się na leczeniu naturalnymi substancjami (surowcami) leczniczymi znajdującymi się w uzdrowisku, takimi jak wody lecznicze, peloidy (czyli borowiny), glinki i sprzyjający mikroklimat. Powszechnie wiadomo, że uzdrowiska leczą. I rzeczywiście po kilkunastodniowym pobycie człowiek czuje się lepiej, dolegliwości zmniejszają się i jest wyraźna poprawa. Bywalcy sanatoriów zachwalają takie a takie zabiegi, a to prądy, a to masaże, a to magnesy, kąpiele, różne relaksacje. Rzeczywiście, przegląd zabiegów fizykoterapeutycznych jest w uzdrowiskach bardzo szeroki - laseroterapia, światłolecznictwo, magnetoterapia, kąpiele solankowe, perełkowe, inhalacje, masaże ręczne, wodne, mechaniczne na materacach, krioterapia, okłady z borowiny, wreszcie kinezyterapia, czyli szereg różnego rodzaju działań ruchowych skierowanych na całe ciało lub jego wybrane części. Po powrocie jednak z sanatorium mija kilka tygodni i znowu jest gorzej, znowu wracają dolegliwości, a i pojawiają się nowe. Znowu trzeba wybrać się do kurortu... No więc to sanatorium leczy czy nie leczy? Odpowiedź brzmi: i TAK i NIE. A rzecz jest dość prosta.
(…)
Jacek Sarama

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

CIEKAWOSTKI NAUKOWE – Pierwsza ruchoma kriokomora


 Pierwszą ruchomą kriokomorę pomocną w leczeniu i odnowie biologicznej organizmu zbudowano we Wrocławskim Parku Technologicznym. Została już przetestowana m.in. przez piłkarzy włoskiego klubu AC Milan - klub zakupił jeden z pierwszych egzemplarzy.
Specjalista medycyny sportowej i wieloletni kierownik zakładu medycyny sportowej na Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu dr Krzysztof Zimmer nie ma wątpliwości, że to przełom zarówno pod względem medycznym, jak i technicznym. „Taka mobilna kriokomora może być w praktyce zabierana nawet na mecze wyjazdowe. Przede wszystkim jednak pozwala lekarzom być bliżej sportowców, którzy z niej korzystają. Pozwoli to w przyszłości na bardziej precyzyjne dobieranie cyklu zabiegów i dzięki temu poprawienie wydolności organizmu” - mówił PAP dr Zimmer. Według niego, mobilność oraz zmniejszenie rozmiarów kriokomory doprowadzi do wykorzystywania jej nie tylko w sporcie wyczynowym. „Skoro przetestowane w wyścigach Formuły 1 rozwiązania techniczne potem mają zastosowanie w masowej produkcji samochodów, to w przyszłości nie można wykluczyć, że np. upowszechni się odnowę biologiczną organizmu poprzez kriozabiegi także wśród innych grup np. pracowników fizycznych, czy osób, które potrzebują większej wydolności do wykonywania swoich zadań” - ocenił dr Zimmer, który jest chirurgiem, pracującym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Zimmer podkreślił, że choć krioterapia jest metodą znaną od wielu lat, to jednak zbudowanie ruchomej kriokomory poprawi i zmieni sposób jej stosowania.
(…)
więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

źródło: PAP - Nauka w Polsce

WARTO PRZECZYTAĆ - Co o wodzie odkrył Fereydoon Batmanghelidj?


O znaczeniu wody dla przemiany materii w organizmie ludzkim wiemy dużo. Jednakże to, co przedstawił w dwóch wykładach w dniach 28-30 marca 2003r. dr F. Batmanghelidj na Konferencji Goverment Health Forum w Waszyngtonie jest tak interesujące, że nie można obojętnie przejść obok zgromadzonej przez niego wiedzy.
Tym bardziej, że badania nad wodą, które dr. F. Batmanghelidj prowadził przez 22 lata są próbą wyjaśnienia przyczyny i mechanizmu powstania chorób autoagresji, chorób zwyrodnieniowych oraz próbą przedstawienia skutecznej obrony przed chorobami i przed stresem. Przeprowadzone badania służą głównie ustaleniu następstw odwodnienia organizmu. Zredagowane wykłady wygłoszone przez dr. F. Batmanghelidja zamieszczone są w czasopiśmie NEXUS z września-października i listopada-grudnia 2014 r. Na podstawie 22-letnich badań dr. F. Batmanghelidj stawia tezę, że odwodnienie organizmu przyczynia się do wielu chronicznych chorób. Przy czym autor wykładów dowodzi, że komórki wszystkich układów i narządów mogą być odwodnione nawet wtedy, gdy w organizmie jest dużo wody. Bowiem prawidłowemu nawodnieniu komórek służy tylko woda wolna, przy wystarczającej obecności w organizmie minerałów: potasu, wapnia, magnezu, cynku, selenu i manganu. Wymienione minerały są wewnątrzkomórkowymi czynnikami zatrzymującymi wodę w komórkach. Przy ich niedoborach woda w komórkach się nie utrzyma. Kawa, herbata, napoje smakowe, napoje kolorowe, energetyzujące, gazowane, zawierają wodę związaną, czyli zajętą w reakcjach chemicznych, i te napoje nie służą nawadnianiu komórek.
(...)
Wanda Stawek
doradca żywieniowy

wiecej - w lipcowym numerze miesiecznika "Optymalni"

KUCHNIA OPTYMALNA – Barszcz czerwony


Nie ma już chyba takiej osoby, która by nie piła czerwonego barszczu. Ta popularna zupa z buraków gości w menu wielu restauracji. Jest podawany z krokietem lub słonym paluszkiem. Zupa ta jest też często podawana na wystawne kolacje lub uroczystości weselne.
Ugotować dobry barszcz nie jest łatwo. Zwykle osoby niedoświadczone gotują barszcz, używając gotowej bazy w proszku. Taki produkt wystarczy wsypać do wrzącej wody i mamy gotowy barszcz bez długiego gotowania. Niestety taki barszcz jest pozbawiony wartości odżywczych i dodatkowo zawiera wiele sztucznych substancji chemicznych, które mogą być szkodliwe dla naszego zdrowia, o które przecież tak dbamy. Dlatego postaram się dziś przypomnieć wielu osobom, jak powinno się gotować tradycyjny barszcz czerwony. Musimy wybrać się na pobliski targ po warzywa. Potrzebne nam będą: l Buraki l Seler l Pietruszki korzeń l Marchew l Jabłka kwaśne l Ogórki kiszone l Czosnek A ze sklepu mięsnego: l Golonka l Kości wołowe l Żeberka wędzone l Skórki wieprzowe Oraz trochę przypraw: l Liście laurowe l Pieprz l Sól l Majeranek l Ziele angielskie Przygotowanie tej zupy zabierze nam więcej czasu niż zrobienie zakupów. Musimy kilka dni wcześniej zrobić zakwas z buraków. Co z tymi burakami zrobić, by powstał zakwas? Buraki musimy obrać, umyć i pokroić w cienkie plastry. Wkładamy je do dużego wyparzonego wcześniej słoja lub naczynia z kamionki, przetykając obranymi i przepołowionymi (wzdłuż) ząbkami czosnku, liściem laurowym i ziarnami ziela angielskiego. Posypać możemy trochę cukrem. Całość zalewamy letnią wodą tak, aby przykryła delikatnie buraki. Na samym wierzchu położyć trzeba kromkę chleba żytniego, przygotowanego na zakwasie. Przykrywamy słój ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce. Po upływie mniej więcej 24 godzin chleb należy wyjąć. Resztę trzeba przykryć i odstawić jeszcze na 2-3 dni. Zakwas jest gotowy, gdy zrobi się bardzo ciemny i zdecydowanie zgęstnieje. Przelać musimy go wówczas do wyparzonych słoików, zakręcić wyparzonymi zakrętkami. Wtedy przechowywać możemy w chłodnym miejscu. Taki zakwas buraczany będzie nam potrzebny do ugotowania barszczu. Zakwas buraczany można też pić, by wzbogacić florę bakteryjną organizmu. Następnym krokiem będzie ugotowanie wywaru mięsnego z golonki, kości wołowych, żeberek i skórek wieprzowych. Wywar ten gotujemy powoli kilka godzin na małym ogniu aż mięso będzie miękkie. W drugim większym garnku gotujemy warzywa: rozdrobnione buraki seler, marchew, ogórki, czosnek, pietruszki korzeń oraz jabłka przekrojone w cząstki. Dodajemy przyprawy. Gdy warzywa są miękkie, dolewamy wywar mięsny. Następnie wlewamy zakwas buraczany i wsypujemy majeranek. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Możemy też dokwasić go sokiem z cytryny jeżeli będzie taka konieczność. Barszcz najlepszy będzie dopiero następnego dnia, gdy majeranek opadnie. Wtedy barszcz musimy przecedzić. Zupę tę podawać należy z jajkiem, odrobiną fasoli białej, z kawałkami mięsa z golonki i skórkami wieprzowymi. Możemy też zrobić barszcz zabielany, dodając do niego śmietanę kwaśną i słodką. Mimo że zupę tę gotuje się długo, warto ją co jakiś czas gotować dla jej smaku, ale też wartości odżywczych.

Piotr Budnik - Gastro Coach

https://www.facebook.com/piotrgastrocoach?fref=ts więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”

więcej – w numerze lipcowym miesięcznika „Optymalni”



Zakup miesięcznika Optymalni
top