Lido

Optymalni



Miesięcznik Optymalni Sierpień 2014



Od Redakcji


Drodzy Czytelnicy,

Słoneczne lato sprzyja różnym formom wypoczynku. Podczas 'ładowania akumulatorów" warto pamiętać o witaminach – i to nie tylko komponując posiłki. O konsekwencjach niedoborów witaminy D pisaliśmy ostatnio kilka razy. Okazuje się, że tematem tym zajmują się coraz energiczniej polscy naukowcy. PAP opublikowała ostatnio kilka informacji dotyczących witaminy D. Zwiększa ona odporność, zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy typu II, chroni również przed chorobami neurologicznymi i schorzeniami autoimmunologicznymi, takimi jak SM, łuszczyca oraz cukrzyca typu I - wylicza kierownik Zakładu Biochemii i Chemii Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Jacek Łukaszkiewicz. Dr Paweł Grzesiowski z Centrum Medycyny Zapobiegawczej w Warszawie podkreśla, że witamina D hamuje proliferację komórek nowotworowych oraz angiogenezę, czyli tworzenie nowych naczyń krwionośnych, bez których guz nie może się rozwijać. W 2012 r. opublikowano wyniki metaanalizy przeprowadzonych w ostatnich latach wielu badań, w których stosowano witaminę D. Wykazały one, że zażywanie witaminy D3 chroni przed rakiem piersi, jelita grubego, prostaty oraz jajnika. Od 10 lat systematycznie spada odsetek osób z prawidłowym stężeniem tej witaminy – podkreśla z kolei prof. Roman S. Lorenc z Zakładu Biochemii, Radioimmunologii i Medycyny Doświadczalnej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Głównym powodem niedoborów witaminy D w Polsce w skali całego roku jest zbyt małe nasłonecznie. Witamina D w aż 80 proc. syntetyzowana jest w skórze, tymczasem promienie słoneczne na obszarze Polski padają pod odpowiednim kątem jedynie od końca maja do września. W pozostałych miesiącach wytwarzanie witaminy D w skórze jest niewystarczające, konieczna jest jej suplementacja - przekonywali eksperci. Prof. Lorenc uważa, że nie wystarczy jedynie odpowiednia dieta, by zapewnić odpowiedni poziom witaminy D. – Musielibyśmy zjadać codziennie ponad 30 jajek, żeby zapewnić sobie odpowiedni jej poziom – dodaje ekspert. W tej materii dobrze byłoby przebadać optymalnych… Naukowcy podkreślają, że wiele osób nawet w porze letniej nie w pełni korzysta ze słońca. Syntezę witaminy D utrudnia bowiem lub wręcz uniemożliwia stosowanie zbyt silnych kremów chroniących przed promieniowanie ultrafioletowym, a także okoliczność, gdy przebywamy na zewnątrz zbyt krótko i mamy szczelnie zakryte całe ciało. Korzystajmy zatem z dobrodziejstw lata z głową – póki czas.

Ewa Borycka-Wypukoł

Z ŻYCIA STOWARZYSZENIA - Czy to koniec czasów?


Szanowni Optymalni, Ludzie Dobrej Woli! W dobie takich zdarzeń, które mają miejsce w kraju i na świecie, wielu zadaje pytanie: czy doczekamy zapowiadanego renesansu człowieczeństwa? Optymalni i inni ludzie dobrej woli muszą zrozumieć i pomóc zastosować wiedzę ścisłą - taką, jaka towarzyszyła stworzeniu.
W ciekawej książce Józefa Wasilika 'Bastard na łonie Macochy", autor podjął temat powstania tzw. gatunku rozumnego. Każdy kto obserwuje przyrodę wie, że każdy gatunek ma swoje pożywienie. Jeżeli ktoś będzie karmił jakiegoś zwierza pożywieniem dla niego nieprzystosowanym, doprowadzi to na pewno do degeneracji takiego osobnika. Właśnie Polak, Jan Kwaśniewski, udowodnił te współzależności, nazywając niektórych ludzi i instytucje działającymi na szkodę rodzaju ludzkiego specjalistami od zamiany ludzi w 'bydło ludzkie". Nazwał po imieniu sposoby doprowadzania do degeneracji. Udowodnił, że w tym co szkodzi, tacy ludzie i instytucje są zgodne. Fryderyk Engels opisał jak wynaleziono bydło ludzkie – 'niewolników". Doktor dodał: te prawa były i są dawno znane, lecz są to prawa naczelne, które decydują i rządzą. Nazywając takich ludzi 'ludziowatymi istotami" nikogo nie obrażał – uświadamiał czytelnikom, że nie alkoholicy czy narkomani wywołują wojny, zabijają i szkolą do zabijania sobie podobnych tylko tzw. fachowcy i wyznawcy chorych poglądów, przy przemyślnie zaplanowanych działaniach.
(…)
Bogdan Tkocz prezes ZG OSO

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ŻYWIENIE OPTYMALNE - Dobre białko a zdrowe stawy


Większość młodych ludzi żyjąc pełnią życia nie zastanawia się ani przez chwilę nad stanem własnego zdrowia. Nie myślą co i jak jedzą, a życie w dobrym zdrowiu uważają za wieczność. Tak też było w moim przypadku. Żyłam bezkarnie 33 lata. Byłam zdrową, energiczną i szczupłą kobietą, matką dwójki dzieci. Pewnego dnia mój organizm zaczął sygnalizować, że dzieje się z nim 'coś" niedobrego. Zaczęło się od dyskomfortu prawej dłoni. Później zauważyłam niewielki obrzęk palca i delikatną sztywność. Próbowałam łączyć powyższe objawy z niektórymi jednostkami chorobowymi. Zaczęły się więc wizyty u specjalistów (reumatolog, neurolog), potem różne badania. Poszukiwanie 'sprawcy" moich dolegliwości trwało około 4 miesięcy, a stan zdrowia z dnia na dzień pogarszał się. Czułam się bardzo zmęczona i osłabiona, a wyniki podstawowych badań krwi mieściły się w granicach norm. Sztywności i bóle zajęły obie dłonie i kolana, a czynności życia codziennego (wstawanie, klękanie, wysiadanie z samochodu, utrzymanie szklanki) i praca zawodowa sprawiały mi coraz więcej trudności. Miałam wtedy 33 lata, a samopoczucie i sposób poruszania schorowanej staruszki. Jako osoba dociekliwa zaczęłam łączyć własne objawy z chorobami reumatycznymi. Następnym krokiem było oznaczenie przeciwciał: przeciw cytrulinie - badanie charakterystyczne w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Na wynik czekałam w ogromnym stresie około tygodnia - poziom przeciwciał bardzo wysoki (1793 a norma do 60 jest już wysoko dodatnia). Nie miałam już żadnych wątpliwości, że to ciężkie schorzenie tkanki łącznej, czyli reumatoidalne zapalenie stawów zwane też gośćcem przewlekle postępującym. W tym ciężkim dla mnie okresie schudłam około 7 kg (przy wzroście 170cm ważyłam niespełna 55 kg). Zaczęło się poważne leczenie i oficjalna diagnoza kolejnego reumatologa, czyli Metotrexat 22,5 mg, niesteroidowe leki przeciwzapalne, po których moje samopoczucie było nadal mierne. Ulgę przyniosły leki sterydowe – Metypred 16 mg. Jak już wspomniałam, RZS jest chorobą zapalną, przewlekłą i immunologiczną. Należy do chorób z autoimmunoagresji, czyli organizm wytwarza przeciwciała skierowane przeciwko własnym komórkom, tkankom i niszczy je. Fizjologicznie powinien wytwarzać przeciwciała przeciw antygenom wnikającym z zewnątrz. Schorzenie to należy do chorób układowych tkanki łącznej, która odgrywa w ustroju ogromną rolę. Tkanka łączna jest głównym elementem budowy podstawowych części układu ruchu (więzadeł, ścięgien, powięzi, chrząstek, kości oraz płynu stawowego). RZS charakteryzuje się nieswoistym, symetrycznym zapaleniem stawów, występowaniem zmian pozastawowych, a także układowych powikłań. W późniejszym okresie trwania choroba prowadzi do niepełnosprawności, kalectwa, a także przedwczesnej śmierci.
(…)
Katarzyna Szewców
doradca żywienia optymalnego
tel.: 509 620 923, e-mail: kasiasz1@op.pl

PS. Nie jestem osobą w pełni wyleczoną z RZS. Liczę na to, że dzięki ŻO kiedyś tak będzie. Przez żywienie optymalne pozbyłam się niedowagi, zakażeń bakteryjnych i innych dolegliwości, stan moich stawów znacznie się poprawił, w kolanach brak przerostów błony maziowej, ale jestem jeszcze na minimalnej dawce leku, przez co nie można jeszcze mnie nazwać wyleczoną z RZS. Moja praca stanowi opis walki z teoretycznie nieuleczalną chorobą.

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Bezglutenowe rodzaje mąki i ich zastosowanie w ŻO


O niebezpieczeństwach związanych z glutenem pisze się ostatnio wielokrotnie. Jednak ze względu na nasze zdrowie, należy przypominać o tym, że gluten nie jest mitycznym zagrożeniem, nie jest czymś abstrakcyjnym – jest dokładnie odwrotnie. Coraz więcej osób dowiaduje się, że cierpią na celiakię, czyli ostrą postać nietolerancji glutenu, co przekłada się na konieczność zmiany sposobu ich żywienia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że biała mąka i cukier to dwa największe zagrożenia dla zdrowia i główne powody, dla których stajemy się społeczeństwem cukrzyków i chorych na raka. Na szczęście istnieje wiele sposobów, dzięki którym można wyeliminować cukier i białą mąkę lub zastąpić je czymś znacznie zdrowszym, na przykład którymś z bezglutenowych rodzajów mąki, wzbogacając również tym samym nasze żywienie optymalne. Oczywiście, używanie mąki bezglutenowej wiąże się z koniecznością dokonania pewnych zmian w sposobie przyrządzania potraw. Gluten jest tym, co sprawia, że na przykład chleb jest miękki, sprężysty i ogólnie wygląda znacznie lepiej. Wypieki jego pozbawione wydają się (wizualnie) mało atrakcyjne - są zbite, twardsze - jednak to tylko pozory. Pod pięknym obliczem zwykłej mąki z glutenem ukryte są jej mroczne sekrety, więc lepiej nie dać się oszukać tym powierzchownym urokiem, a zamiast tego warto zainteresować się, jakie rodzaje mąki należy stosować w żo, kiedy nie chcemy w naszej diecie glutenu.
(…)
Opracowanie: Teresa Szczepanek
starszy doradca żo
DW GLOBUS
Osobisty tel. kont: 609 147 364

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ARKADIA LIDO - Optymalni lekarze odpowiadają


Witam,
Po zastosowaniu się do wskazówek diety mam problem z powiększaniem się żylaków. Żylaki to jest powód, dla którego zdecydowałem się zastosować tę dietę. Jestem dwudziesty dzień na diecie, starając się liczyć proporcje. Jeśli w posiłku nie ma węglowodanów (bo już w sumie zjadłem za dużo tego dnia, bądź nie za bardzo mam co zjeść) pilnuję, żeby dostarczyć wystarczającą ilość tłuszczu (energii) do przetworzenia białka. Nadmienię tyle, że dwa razy w tygodniu ćwiczę siłowo, wcześniej byłem na diecie wegetariańskiej i żylaki mi się nie powiększały przynajmniej (również wtedy ćwiczyłem). Jem czasem więcej tłuszczu ze względu na to, że jestem chudy (typ ektomorficzny) i często jestem głodny. Ze względu na brak czasu nie przygotowuję sobie posiłków jako takich. Na śniadanie jem 5 jajek (same żółtka) na twardo + ser biały + ser żółty, masło lub smalec, ciastko z amarantusa i płatków owsianych (węglowodany) - cały posiłek BTW 28/96/25. Na obiad 300 gram boczku i 200 g ziemniaków (lub buraków) - daje to BTW 38/141/29. Na kolację 3 żółtka, ser biały, ser żółty, masło, ciastko, pomidor, czasem w tym posiłku W>B, lecz tłuszczu jest zawsze przynajmniej 2,5 więcej, choć zdarza się rzadko taka sytuacja. Jak stosować tę dietę, aby żylaki przynajmniej się nie powiększały? Nie wiem, co mam zrobić. Jestem uczulony na pszenicę oraz gluten, więc z tym muszę uważać - nadal eliminuję produkty, które wywołują swędzenie na dłoniach, np. te ciastka owsiane. Ciężko mi jest gotować i sporządzać posiłki wg przepisów z książki, więc staram się jeść w miarę prosty sposób. Czy mają Państwo jakieś rady dla mnie? Czy jedzenie tłuszczu obciąża jakoś moje żyły? Sam nie wiem. Na diecie wegetariańskiej również (głównie to były szejki z bananów i zielonych warzyw, miód, owoce różne, czasem gotowany ryż) jadłem różnego rodzaju produkty, które mnie uczulały, np. rodzynki, niektóre suszone owoce jak daktyle, delicje, ananasy w puszce i nie wpływało to negatywnie na stan żył - miałem jedynie reakcje uczuleniowe, więc to eliminuję jako przyczynę dzisiaj, bo mam porównanie.
Pozdrawiam,
Konrad B.


Szanowny Panie,
Aby zrozumieć charakter i mechanizm powstawania żylaków oraz ich metody leczenia należy przede wszystkim zapoznać się z funkcją i budową samych żył. Żyły są elementem układu krążenia, przez który krew powraca do serca. Samo serce jest najważniejszym elementem systemu cyrkulacji i działa na zasadzie pompy tłoczącej. Krew wydostaje się z niego pod ciśnieniem spowodowanym skurczem mięśni serca i dostaje się do tkanek za pośrednictwem tętnic. W tętnicach krew płynie pod wysokim ciśnieniem, powstałym na skutek fali wyrzutowej generowanej w sercu i utrzymywanym przez ściany tętnic, które posiadają mięśnie okrężne, umożliwiając ich obkurczanie. Gdyby tętnice nie posiadały kurczliwych, elastycznych ścian to uległy by rozdęciu i ciśnienie w ich wnętrzu szybko by spadło, a krew nie dotarła by do tkanek. Dzięki takiej budowie w całym układzie tętniczym panuje jednakowe ciśnienie. Wynosi ono u zdrowego człowieka przeciętnie około 130 mm słupka rtęci w fazie skurczu serca i poniżej 100 mm w fazie rozkurczu. Co pozwala na rozprowadzenie krwi do wszystkich tkanek, gdzie oddaje ona tlen i substancje odżywcze. Po tym procesie krew musi ponownie trafić do serca, by mogła być przepompowana do płuc w celu pozyskania tlenu. Jednak po przejściu przez tkanki krew wytraca całe swoje ciśnienie i wynosi ono jedynie około 10mm słupka nie rtęci ale wody, czyli jest wielokrotnie niższe.
(…)
lek. Przemysław Pala
konsultant medyczny Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ŻYWIENIE OPTYMALNE - Wpływ Żywienia Optymalnego na wady wzroku


Każdy organ ciała po spełnieniu warunków takich jak: prawidłowe odżywianie, właściwie dobrana terapia, zabiegi lecznicze, podanie odpowiednich lekarstw jest uleczalny. Organ wzorku nie jest wyjątkiem i jest uleczalny poprzez usunięcie przyczyny wad wzroku. Główną przyczyną wad wzroku jest złe odżywianie oraz złe używanie narządu wzroku, które są ściśle powiązane ze stanem nadwyrężenia i napięcia. Skuteczną dietą w poprawie wzroku jest Dieta Optymalna dr. Jana Kwaśniewskiego, która zapewnia dostarczenie organizmowi najwartościowszych składników odżywczych w odpowiednich proporcjach, ilościach i postaci. W pożywieniu nie powinno zabraknąć najwartościowszego białka, tłuszczy oraz niewielkiej ilości węglowodanów. Złota proporcja B:T:W 1: 2,5-3,5 : 0,8 jest w stanie bardzo dobrze odżywić i zregenerować narząd wzroku. Szczególnie ważne jest dostarczenie z pożywieniem choliny, lecytyny, antyutleniaczy - witaminy A, C, E, witamin B, pierwiastków śladowych: cynku ,miedzi i selenu. Białko to główny składnik komórek i tkanek organizmu. Zbudowane jest z dwudziestu aminokwasów, wśród których osiem jest niezbędnych - egzogennych, których organizm sam wytworzyć nie potrafi. Jeżeli są przyjęte z pokarmem w komplecie, zostaną przyswojone. Tylko jaja i produkty zwierzęce zawierają wszystkie osiem naraz. Najlepszym białkiem jest białko zawarte w żółtku jaja kurzego, szpiku, móżdżku, wątrobie, nerkach, mięsie, sercach, tłustych serach, tłustych rybach. Przy jednoczesnym spożyciu z produktami zawierającymi witaminę C zostanie przyswojony kolagen, tak potrzebny do odbudowy narządu wzroku. Tłuszcze są źródłem energii, materiałem do budowy komórek, pełnią funkcję hormonów. Bez nich nie przyswoją się witaminy rozpuszczalne w tłuszczach: A, D, E, K. Znacznie lepsze są tłuszcze zwierzęce nasycone, gdyż nie potrzebują do obrony przed negatywnymi skutkami procesu utleniania przeciwutleniaczy. Przy spalaniu nie jest wytwarzana nadmierna ilość wolnych rodników, które uszkadzają delikatną gałkę oczną. Jeżeli usuniemy przyczynę, oko w cudowny sposób się zregeneruje. Po pierwsze nie szkodzić. Najwartościowszy tłuszcz zawarty jest w: żółtkach jaja kurzego, maśle, śmietanie, słoninie, serach. Z tłuszczy nienasyconych - niewielka ilość oliwy z oliwek. Węglowodany najlepiej zjadać w postaci warzyw. Kluczowe jest przestrzeganie ilości węglowodanów od ok. 0,5 - 0,8 g na kilogram wagi należnej na dobę, lub 0,8-1,5 na 1g białka. Odstawić należy cukier, miód, słodycze, słodkie napoje, groch, fasolę. Ograniczyć spożycie węglowodanów: kaszy, ryżu, mąki, ziemniaków, owoców. Witamina A była jedną z najwcześniej odkrytych witamin. Skutki jej niedoboru znane były już w starożytnym Egipcie, Grecji oraz Rzymie i określane były nazwą kurza ślepota lub ślepota zmierzchowa. Chorobę tę leczono podając wątrobę. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku udało się ustalić związek pomiędzy nieprawidłowym odżywianiem i rozwojem kurzej ślepoty.
(…)
Celina Chacińska
doradca żywienia optymalnego
661838304 e-mail: celina-38@o2.pl

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Cena postępu cywilizacji


Każde poczynania naukowców powinny opierać się na wiedzy, a nie na poglądach, jak to w każdej swojej książce zaznacza dr Jan Kwaśniewski. Stało się powszechne sztuczne stymulowanie nasion chemicznymi nawozami i opryskami, jak też zmienianie genów w nasionach GMO. To jest wojna człowieka z naturą! To my ludzie w tej wojnie przegrywamy nasze zdrowie, życie i przyszłe pokolenia! W wyniku powyższego ulega degradacji cała mikroflora i skład chemiczny gleby. Giną owady zapylające i drobne gryzonie i ptaki żywiące się owadami i drobnymi gryzoniami, a tym samym, jak kostki domina wymierają zwierzęta wyżej postawione w hierarchii łańcucha pokarmowego. Natura, to przecież pulsujący życiem jeden organizm obejmujący florę, faunę i nas - Ludzi, a nie martwa rzecz, którą należy poprawiać techniką, chemią wprowadzaną do gleby i żywności przemysłowej. Obecnie, bo to się już dzieje, maleńkie dzieci są obarczone chorobami cywilizacyjnymi. Choroby, które jeszcze na początku ubiegłego wieku niezmiernie rzadko dotykały ludzi i to tych w bardzo zaawansowanym wieku. Lecimy w przepaść, bo nie mamy dobrych nawigatorów w posługiwaniu się techniką, która rozwija się w oszałamiającym tempie i naprawdę wymaga światłych i pragmatycznych umysłów, by pomagać, a nie szkodzić. Zapominamy, że istnieje jeszcze świadomość działań, która jest podstawowym ogniwem współdecydowania o przeznaczeniu przyrody i środowiska, w którym żyjemy. Niebezpiecznym celem niektórych ludzi jest chęć poprawiania Natury nowoczesną techniką, w rezultacie czego następuje degradacja środowiska i to już od połowy XX - go wieku. Degradacja środowiska przyśpiesza bardzo szybko, proporcjonalnie do postępu techniki i właśnie jest w stadium największego przyspieszenia.
(…)
Danuta Betka

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ – Wyłuskaj to, co najlepsze


Orzechy włoskie są bardziej kaloryczne od pączków. 100 gram tych suchych owoców to ponad 600 kcal, podczas gdy lukrowana przyjemność to 'zaledwie" jakieś 400 kcal. Orzechy zawierają też spore ilości tłuszczu – bo około 60%. Mimo wszystko są one zdecydowanie zdrowsze dla naszego organizmu. Ukryty pod twardą łupiną orzech swoim wyglądem przypomina ludzki mózg. Dlatego właśnie uważano, że jego miąższ ma działanie lecznicze przy chorobach umysłowych, poprawia pamięć i usprawnia myślenie. Wytłaczany z niego olej, choć obecnie niedoceniany, przez lata był stosowany przez Greków i Rzymian jako środek leczniczy na stany zapalne nerek oraz kamienie żółciowe. Sposób na orzecha Charakterystyczny, orzechowy smak i delikatna karmelowa nuta. Taka kombinacja sprawia, że olej z orzecha włoskiego idealnie pasuje do sałatek, sosów czy dressingów. Wszelkie smażenie nie wchodzi w grę. Przy wysokiej temperaturze traci on bowiem aromat, a jego smak staje się gorzki. Często jest natomiast wykorzystywany podczas przygotowywania potraw kuchni chińskiej, włoskiej oraz francuskiej. Stanowi również doskonały dodatek do racuchów, naleśników, a także ciast i deserów. Ten rodzaj oleju powstaje w wyniku tłoczenia na zimno ziaren orzechów. Dzięki temu zachowuje on pełną zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych. Niestety w Polsce jest to raczej trudno dostępny produkt. Zdecydowanie większą popularnością cieszy się w krajach śródziemnomorskich, takich jak Francja czy Włochy. Należy jednak pamiętać, że olej z orzechów włoskich szybko jełczeje, dlatego po otwarciu nie należy go długo przechowywać. Najlepiej trzymać go w temperaturze pokojowej lub nieco niższej - zimna lodówka mu nie sprzyja.
(…)
Artykuł pochodzi z portalu www.poprostuzdrowo.pl gdzie można też znaleźć informacje o Żywieniu Optymalnym.

więcej na: www.poprostuzdrowo.pl/ZdrowyStylZycia/ZdroweOdzywianie/Artykul/Wyluskaj-co-najlepsze oraz w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Szwajcaria da się lubić!


 W dniach 26-30 czerwca b.r. odbył się drugi wyjazd optymalnych do Szwajcarii, który – jak pisze w swej relacji pani Teresa Pokorska - „mimo dokonanych w programie zmian, był bardzo udany, nie tylko za sprawą walorów przyrodniczych Szwajcarii, pięknych widoków, podziwu dla organizacji życia tamtejszych mieszkańców, ale miał też charakter edukacyjny”. Piękno Helvetii wychwala w drugiej przesłanej do redakcji relacji pani Maria Wojtylak. „Geneva, położona nad Jeziorem Genewskim i rzeką Rodan jest siedzibą wielu międzynarodowych organizacji jak np. ONZ, Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Znowu spacer urokliwym nabrzeżem i nagle niebo zrobiło się czarne, rozszalała się burza z grzmotami i błyskawicami, która uniemożliwiła nam dalsze zwiedzanie. Musieliśmy skryć się pod dach. Zanim skończyła się burza zrobiło się późno i trzeba było wracać do autokaru. Krótko po wyjeździe z miasta na niebie pojawiła się piękna, bajecznie kolorowa, podwójna tęcza, która towarzyszyła nam prawie przez pól drogi do hotelu. To był dobry znak dla nas optymalnych, że jeszcze tu wrócimy”. Autorki bardzo obszernie potraktowały temat, tak więc obie relacje w całości umieścimy na naszej stronie internetowej www.optymalni.org.pl , a w kolejnym numerze opublikujemy fragmenty wraz z pięknymi zdjęciami. (red.)

MIĘDZY NAMI - Nadzieja na lepszą przyszłość, czyli jak poznałam Żywienie Optymalne


Opowiem Państwu, jak poznałam żywienie zalecane przez dr. Kwaśniewskiego. Od wielu lat mieszkam w Austrii, w Wiedniu. Moje dotychczasowe tradycyjne żywienie było oparte przede wszystkim na przeważającej ilości węglowodanów i mieszaniu z nimi dużych ilości różnych rodzajów tłuszczy. Doprowadziło to mnie do kilku nieuleczalnych przez medycynę oficjalną chorób, między innymi takich jak: cukrzyca, otyłość, hormonalne problemy z tarczycą i problemy z przewodem pokarmowym. W grudniu 2013 r. spotkałam w Wiedniu koleżankę z Polski, Anię. Poszłyśmy na kawę i zaczęłyśmy opowiadać o swoich dolegliwościach zdrowotnych. Ania opowiedziała mi o tym, że w Polsce od wielu lat można poznać zasady takiego żywienia, które wspomaga leczenie wielu chorób, a nieraz można stosując tę metodę pokonać je na zawsze i zapomnieć, że istniały. Taką chorobą, którą leczy się najszybciej, mówiła Ania, jest właśnie między innymi cukrzyca i otyłość. Ania opowiadała mi, na czym to żywienie polega, a ja słuchałam tego z niedowierzaniem, ale i też z zainteresowaniem. Opowiadała mi, że we wrześniu 2013 roku uczestniczyła w warsztatach szkoleniowych organizowanych przez starszego doradcę ŻO Teresę Szczepanek w Ustroniu Jaszowcu, w DW Globus, na których można nauczyć się takiej metody żywienia. Wszystko o czym usłyszałam, było dla mnie logiczne. Po tym spotkaniu obudziła się we mnie nadzieja na lepszą przyszłość. Próbowałam już kiedyś innych metod. Wprawdzie nawet schudłam, ale w niedługim czasie kilogramy powróciły, nastąpił tzw. efekt 'jojo", a z nim przyszła cukrzyca. Wiedziałam, że musi istnieć właściwa droga, dlatego zachęcona tym, co usłyszałam, pojęłam decyzję, że muszę się z tą metodą zapoznać.
(…)
Barbara z Wiednia

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Czy życie w kłamstwie jest zdrowe?


 W piśmiennictwie ludzi odpowiadających za nasze zdrowie roi się od kłamliwych zaleceń, które mają na nie bardzo negatywny wpływ.
1. Tłuszcz jest szkodliwy dla zdrowia, a naszą żywnością powinny być węglowodany, a nie tłuszcze. Nie możemy spożywać nieograniczonych ilości węglowodanów przy drastycznym ograniczaniu tłuszczów. Dieta obfitująca w węglowodany powoduje nadwagę, cukrzycę i zawały serca (Treutwein, 2008). Hipotezę, że tłuszcz w pożywieniu podnosi poziom cholesterolu, który wywołuje chorobę wieńcową sformułował i wylansował Ancel Keys. Kiedy zaczynał popularyzować swoją koncepcję, Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) i całe środowisko kardiologów w USA nie akceptowało jego poglądów. Jednak Keys, skutecznie nakłonił AHA do zmiany stanowiska. Udało mu się to osiągnąć dzięki temu, że jego badania wsparły olbrzymie dotacje - 200 tys. dolarów rocznie, za pośrednictwem Public Health Service. (Taubes, 2008). Ancel zorganizował w ramach AHA komisję, której został członkiem. Komisja ta przedstawiła czterostronicowy raport mówiący, że istnieją wystarczające dowody, aby uznać zasadność teorii Keysa i na jej podstawie nakłaniać Amerykanów do przejścia na niskotłuszczowy model odżywiania. Bardzo szybko poglądy Keysa zaczęły rozprzestrzeniać się za pośrednictwem prasy i bez znaczenia był fakt, że w eksperymentach naukowych nie udawało się ich potwierdzić. Sama teoria stała się przedmiotem codziennych rozmów i wielu ludzi w nią uwierzyło. Z czasem teoria ta stała się wiedzą publiczną, mimo że brakowało na jej poparcie dowodów naukowych. Swoją hipotezę Keys oparł na dwóch badaniach: Six Countries Analysis i Seven Countries Study. Obserwując wybrane populacje, wykazał pozytywną korelację pomiędzy spożyciem tłuszczu w diecie, a śmiertelnością w wyniku choroby wieńcowej. Keys w swoich badaniach miał do dyspozycji dane z 22 krajów, ale wybrał z nich tylko 7: USA, Jugosławia, Holandia, Anglia, Włochy, Grecja, Japonia, które najbardziej pasowały do lansowanej hipotezy. Spożywanie tłuszczów mogłoby dla nas być niekorzystne, jeżeli nie rozróżnialibyśmy tłuszczów szkodliwych od pożytecznych.
2. Kłamstwo cholesterolowe. Przez wiele lat lekarze byli bombardowani informacjami płynącymi od koncernów farmaceutycznych i podległych im głównych opiniodawczych instytucji medycznych. Twierdziły one, że choroby serca biorą się po prostu z nadmiernej ilości cholesterolu we krwi. Jedyną terapią, jaka wchodziła w grę, było wypisywanie medykamentów w celu obniżenia poziomu cholesterolu i dieta, polegająca na ograniczeniu przyjmowania tłuszczów. Miała ona obniżyć poziom cholesterolu i zapobiegać chorobom serca. Odstępstwa od tych zaleceń były uważane za niebezpieczną herezję. Pomimo, że lekarze są wyjątkowo oporni do przyznawania się do błędów, tych zaleceń dłużej nie da się bronić - ani naukowo, ani będąc w zgodzie z własnym sumieniem.
(…)
Prof. Stanisław K. Wiąckowski

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI – Optymalność na talerzu


Tekst wystąpienia Henryka Jagodzińskiego, członka ZG OSO, wygłoszonego na spotkaniu w Ostrzycach, w ramach „Pierwszego spotkania optymalnych POMORZE 2014”

Zanim zacznę mówić na temat optymalności na talerzu, chciałbym zwrócić uwagę na inne kwestie tegoż 'talerza", a mianowicie powiedzieć coś o uzależnieniu i świadomości. Pojęcie uzależnienia jest zazwyczaj używane w odniesieniu do konkretnej substancji lub zachowania - mówi się więc o uzależnieniu od alkoholu, narkotyków, hazardu, nikotyny i pracy itp. Słowo 'uzależnienie" stało się bardzo popularne. U jego podstawy leży utrata kontroli nad własnym myśleniem i zachowaniem, a w konsekwencji życiem. Zatem uzależnienie należy postrzegać w kategoriach procesu, który obejmuje szereg zmian zachowania, myślenia i odczuwania powstających i pogłębiających się na przestrzeni czasu. Czas, w którym przyszło nam żyć, spowodował szereg dalszych uzależnień. Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na te uzależnienia, o których tak naprawdę dzisiaj się nie mówi. Jesteśmy uzależnieni przede wszystkim od jedzenia. Żeby żyć, musimy jeść - jakie jedzenie takie życie. Ilość produktów serwowanych nam przez przemysł spożywczy jest tak olbrzymia, że nie mamy problemu, aby zaspokoić swoje podniebienie, a tym samym zaspokoić swoje potrzeby.
(…)
więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY - Kawa czy herbata?


Kawa to napój chętnie spożywany przez dzisiejsze społeczeństwo na całym świecie. Sporządzany z palonych i zmielonych ziaren kawowca pochodzi z Etiopii. W Europie pojawił się ok. XVI w. Początki kawy sięgają X wieku przed naszą erą i związane są ściśle z ludami koczowniczymi terenów górskich Etiopii, które jako pierwsze zauważyły jej energetyzujący wpływ. Istnieje kilka legend związanych z kawą. Jedna z nich mówi o tym, że pasterze zauważyli, że kozy zjadające pewne owoce stają się bardziej pobudzone. Postanowili oni też spróbować. Odczuwali wtedy niezwykły przypływ energii. Pierwsze wzmianki o paleniu i piciu kawy pojawiły się ok. X w. n.e. u perskiego lekarza Raziego, ale kolejne informacje pochodzą dopiero z XV w. z Afryki północnej. Pierwszą kawiarnię otwarto w 1457 r. w Konstantynopolu. W Europie jako pierwszy opisał kawę niemiecki botanik i podróżnik Leonard Rauwolf , który w 1573 r. rozpoczął podróż na bliski Wschód celem poznania nowych ziół i lekarstw. Początkowo kawa trafiła do włoskiej Wenecji, gdzie prowadził wówczas główny szlak handlowy między Afryką Północną a Wschodem. Pierwsza europejska kawiarnia została otwarta we Włoszech w 1645 r. Obecnie najcenniejszym gatunkiem kawy jest pochodząca z wyżyn Etiopii kawa arabska -Coffea arabica. Uprawiana jest również w całej Afryce, Ameryce Południowej i Azji. To, co zafascynowało dawnych pasterzy etiopskich, to kofeina zawarta w ziarnach kawy. Kofeina to alkaloid purynowy pochodzenia roślinnego. Można ją też otrzymywać syntetycznie. Obecnie jest stosowana m.in. jako dodatek do napojów energetyzujących.
(…)
Lek. med. Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Sól morska, kamienna, himalajska - którą wybrać?


Sól jest niezastąpiona w kuchni, a kiedyś była tak cenna, że używano ją jako waluty. Oczyszczona sól kuchenna jest najbardziej dostępna i najbardziej znana, ale wybór jej innych rodzajów jest coraz większy i łatwiejszy. W większości sklepów znajdujemy np. sól kuchenną 'wzbogaconą" fluorem i jodem, ale trzeba przyznać, że korzystniej jest spożywać sól jak najmniej przetworzoną, bowiem ma ona niezbędne dla organizmu składniki w naturalnych proporcjach. Biorąc pod uwagę fakt, że zalecane dzienne spożycie soli jest określone na 500 mg (odpowiada to 1 płaskiej łyżeczce) to nie należy z jej użyciem przesadzać. Pamiętajmy, że liczy się przecież nie tylko sól, którą dodajemy do potraw, ale także ta, którą spożywamy wraz z produktami już przetworzonymi. Trudno się jej oprzeć, zwłaszcza, że potrafi 'wyciągać" smak wielu potraw. Dla wielu z nas dobry domowy smalec z pomidorem z odrobiną soli smakuje wybornie. Najczęściej kupowana przez wielu z nas jest sól warzona o śnieżnobiałym kolorze. Otrzymuje się ją w procesie parowania i krystalizowania solanki. Sól warzona w procesie produkcji zostaje niestety oczyszczona z większości mikroelementów naturalnie znajdujących się w pokładach solnych. Jej zaletą jest tylko brak osadu po rozpuszczeniu w wodzie, dlatego jest chętnie kupowana przez duże zakłady produkujące żywność, na przykład wędliny, gdzie znajduje się sól z dodatkiem azotynu sodu. Takiej soli nie powinno się używać w domu do codziennego użytku. Godna polecenia jest np. sól z Kłodawy, która nie jest wybielana ani suszona przy użyciu chemikaliów.
(…)
Opracowała: Alina Szekiel
Arkadia II Katowice
www.optymalni-katowice.pl
tel. 503-144-481

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Podążajmy w jednym kierunku


Tekst wystąpienia Anny Kazuby, prezes szczecińskiego Oddziału OSO, przygotowany na konferencję w Ciechocinku

Szanowni Państwo!
Można powiedzieć, że nie ma regionu w naszym kraju, gdzie nie znajdują się optymalni. Optymalni – czyli ludzie zdrowi, mądrzy, uśmiechnięci i zadowoleni z jakości swojego życia. Takich ludzi nigdy nie za dużo. I dlatego dzisiejsze spotkanie rocznicowe jest bardzo ważne. Każda rocznica stwarza okoliczności nie tylko do podsumowania osiągnięć, ale także do tworzenia prężnych i ambitnych planów. 'Wszyscy podążamy w jednym kierunku – w kierunku jak najlepszego samopoczucia, jak również odnowy gatunku ludzkiego. Żywienie optymalne to najlepsza alternatywa i szansa dla każdego człowieka..." – tak mówi dr Jan Kwaśniewski. Wiemy, że dzięki żywieniu optymalnemu mamy wiele sił witalnych, dobre samopoczucie, chęć poznawania nowego i inne spojrzenie na wiele codziennych spraw. Chcemy dzielić się wiedzą i doświadczeniem w odzyskaniu zdrowia, chcemy pomagać innym. Ale też wiemy, że ta pomoc jest ograniczona możliwością zrozumienia wiedzy o żywieniu optymalnym, przez większość potrzebujących tej pomocy, czyli chorych. Skutecznie jednak pomóc można tylko tym, którzy nas o to poproszą. Ale jak mogą prosić, nie mając świadomości, że dzięki żywieniu można odzyskać zdrowie, bądź też je zrujnować? Wielu naukowców na świecie jest już pewnych, że 'dieta ma wielki wpływ na pracę mózgu. Od tego, co jemy, zależy, czy jesteśmy smutni, agresywni, zaspani, czy szczęśliwi...". Mimo takich doniesień, niestety, sposób odżywiania jest powszechnie niedocenianym faktem, także w środowisku medycznym. A przecież jest to zarówno profilaktyka, jak i metoda leczenia w przewlekłych chorobach współczesnego społeczeństwa.
(…)
więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Typowe dolegliwości kręgosłupa cz. XVIII - Czynniki psychogenne a kręgosłup


Gdy piszę o dolegliwościach kręgosłupa i innych narządach ruchu jak kolana, ręce, barki, biodra etc., nie mogę zapomnieć o zaburzeniach ruchomości stymulowanych czynnikami psychicznymi. Dla doświadczonego terapeuty nie ma beznadziejnie skomplikowanych dolegliwości, których nie można usunąć, jeżeli tylko spowodowane są zaburzeniami fizycznymi (bóle mięśni, stany zapalne więzadeł, powięzi, wypukliny dysków, zwichy kręgów, zapalenie nerwu kulszowego, barkowego itp.). Zwrócić pragnę uwagę, iż istnieją ścisłe powiązania i współzależności między bólem a przeciążeniem psychicznym i mechanicznym. Wówczas jedno przechodzi w drugie i odwrotnie, a terapia jednego staje się terapią drugiego i odwrotnie. Chociaż stres stanowi naturalną i nieuniknioną część waszego życia i jest reakcją na codzienne wydarzenia, zarówno pozytywne jak i negatywne, to jego nadmiar oddziałuje niekorzystnie na cały wasz organizm. Natomiast zbyt niski poziom przysłowiowej adrenaliny może powodować brak motywacji do działania i apatię. Niewątpliwie stres jest ogromnym wrogiem kręgosłupa. Negatywne bodźce emocjonalne, a zwłaszcza przewlekły stres niekorzystnie wpływają na narządy ruchu oraz na cały organizm. Opisując emocje jakich doświadczamy w momencie zdenerwowania, mówimy wówczas, że jesteśmy 'naładowani" lub 'napompowani". Określenia te nie są wcale dalekie od tego, co się dzieje w naszych mięśniach okalających kręgosłup, szczególnie w mięśniach barków i szyi. Bowiem reakcją organizmu na stres jest ich odruchowe napinanie i kurczenie. Efektem tego jest zwężenie przebiegających w tychże mięśniach naczyń krwionośnych, a tym samym znaczne ograniczenie ilości dostarczonego tlenu. Niedobór krwi i tego pierwiastka powoduje narastanie 'sztywności" mięśni oraz reakcję bólową. Zupełnie nieświadomie odpowiadamy na to dodatkowym skurczem mięśni, zapoczątkowując w organizmie reakcję 'błędnego koła".
(…)
Pozdrawiam optymalnych w Ojczyźnie i poza jej granicami.
Z poważaniem,
Tadeusz Kawałek

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Podziel się krwią - uratuj życie!


Krew to płynna tkanka, składająca się z krwinek czerwonych, krwinek białych, płytek krwi i osocza (plazmy). Rozprowadza tlen w ciele, usuwa dwutlenek węgla, ułatwia przystosowywanie się do zmian temperatury i pomaga zwalczać choroby. Jest niezbędna do życia.
Już po raz siódmy Grupa Muszkieterów, zrzeszająca sieci Intermarché i Bricomarché, organizuje wraz z PCK kampanię z zakresu honorowego krwiodawstwa. W jej ramach prowadzone są w całej Polsce zbiórki krwi oraz akcje edukacyjne. Krew można oddawać w specjalnych ambulansach RCKiK, które pojawiają się na parkingach przy tychże supermarketach. Organizatorzy zachęcają do przekazywania tego daru życia również poprzez organizowanie kampanii edukacyjnych, mających na celu zwiększenie wiedzy na temat wartości zdrowego stylu życia oraz promocję honorowego krwiodawstwa. Patronat honorowy nad kampanią objęło Narodowe Centrum Krwi. Akcja potrwa do 26 września. W Ciechocinku w sobotę 28 czerwca w ramach kampanii „Zbieramy Krew dla Polski", mieszkańcy miasta i okolic oddawali krew. Na apel odpowiedziało 41 osób. Łącznie zebrano ponad 18 litrów krwi. To bardzo dobry wynik! Mobilny punkt poboru krwi odwiedził burmistrz Ciechocinka, Leszek Dzierżewicz. Mimo nienajlepszej pogody dla wszystkich dawców i ich rodzin grał zespół muzyczny, odbywały się pokazy pierwszej pomocy, a także konkursy dla najmłodszych. Przypomnijmy, że Środowiskowy Klub Honorowych Dawców Krwi w Ciechocinku obchodził w listopadzie ub. roku 35-lecie działalności. Aktualnym prezesem zarządu jest Tadeusz Suchowiecki. Ciechociński Klub zrzesza 129 krwiodawców, w tym 86 aktywnych. Prezes Tadeusz Suchowiecki ma na swoim koncie 30 litrów oddanej krwi i wszystkie odznaki PCK Zasłużony Honorowy Dawca Krwi (III, II i I stopnia).
Organizm człowieka potrafi sobie poradzić z utratą niewielkiej ilości krwi - wówczas w ciągu kilku tygodni wytwarza nowe czerwone krwinki. Jeśli jednak doszło do utraty większej ilości krwi, transfuzja jest jedynym sposobem na szybkie uzupełnienie jej niedoboru, a tym samym na uratowanie życia. W ciągu roku w Polsce konieczne jest dokonanie około miliona transfuzji. Krew jest potrzebna codziennie, w dużych ilościach, ponieważ jest bezcennym lekiem, którego mimo wielu prób i postępu w nauce nie udało się wytworzyć syntetycznie. Jest niezbędna nie tylko ofiarom wypadków, ale także cierpiącym na szereg poważnych chorób. Krew pobiera się od dawców krwi w stacjach krwiodawstwa (stacjonarnych lub mobilnych – w specjalnych autobusach). W Polsce krew oficjalnie oddaje się tylko honorowo, czyli bezpłatnie. Zabieg trwa od kilku do kilkunastu minut. Jednorazowo pobiera się 450 ml krwi.
Krew to naprawdę bezcenny dar. Chciejmy się nim podzielić.

Ewa Borycka-Wypukoł

KUCHNIA OPTYMALNA - Gofry z orzechami


Dostałam przepis na gofry od znajomej (znalazła go w sieci, ale już nie może odnaleźć tej strony – ani ja). Jestem nim zachwycona – wypieki są rewelacyjne. Gofry te są bardzo proste w wykonaniu, są bez dodatku cukru i doskonale zastępują w podróży, w pracy czy w domu chleb. Wiem, że osobom żywiącym się optymalnie do życia (a tym bardziej do szczęścia) chleb nie jest potrzebny, ale takie jego zastępstwo (podkład pod 'kanapki" – łatwo smarują się masłem) okazuje się bardzo funkcjonalny i smaczny. Szczególnie teraz latem może on być szczególnie przydatny na różne zamiejscowe 'eskapady".
10 całych jaj
150 g masła
30 g mąki (3 łyżki)
100 g twarogu
100 g orzechów laskowych (zmielonych w młynku do kawy lub rozdrobnionych blenderem)

Jaja (białka wraz z żółtkami) wybić do miski i mikserem zmiksować (nie będzie piany), dodać pozostałe składniki, dokładnie wymieszać i piec w gofrownicy. Mogą one tydzień leżeć w lodówce – praktycznie bez zmiany smaku. Również można je zamrażać. Podałam je gościom do kolacji, byli zachwyceni. Mówili, że niezwłocznie zakupią sobie gofrownicę i przystąpią do 'dzieła".

100 g gofrów zawiera:
Białko 12,3 g
Tłuszcz 32,5 g
Węglowodany 5,8 g

Stosunek B : T : W
1 : 2,6 : 0,5

Szczerze polecam!
Regina Ciereszko
tel. 791 265 156

więcej – w sierpniowym numerze miesięcznika „Optymalni”



Zakup miesięcznika Optymalni
top