aktualności 2014-10-19 10:15:20 Mamy nowe władze
Lido

Optymalni



Miesięcznik Optymalni Październik 2014



Od Redakcji


Drodzy Optymalni,

Kupując produkty żywnościowe dotychczas polegaliśmy na informacjach umieszczanych przez producentów na opakowaniach, bądź też na… własnym nosie. Ale PAP informuje, że już niedługo pojawi się supernowoczesny pomocnik dociekliwego klienta. Wywęszy pleśń w piwie i produktach zbożowych, alergeny w mleku czy pestycydy w winogronach i winie. Niewielkiej przystawce do smartfonu, nad którą pracują m.in. naukowcy z Krakowa, wystarczy kilka sekund, aby sprawdzić czy nasze jedzenie i picie są bezpieczne. „Obecnie badania nad obecnością niebezpiecznych związków przeprowadza się niemal wyłącznie w specjalistycznych laboratoriach. Są one kosztowne i trwają zwykle kilka dni. Sposobem na błyskawiczną analizę artykułów spożywczych może być właśnie FoodSniffer. Niewielka przystawka do smartfonu, do której nakropimy niewielką ilość płynu, np. soku czy piwa nawet po kilku sekundach - maksymalnie kilku minutach - poda wynik wyjaśniający czy znajdują się tam szkodliwe substancje" - powiedział PAP dr hab. Jakub Rysz z Instytutu Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Urządzenie będzie można wykorzystywać zarówno na polach uprawnych, w procesie produkcji, aż po ostatni etap, czyli w sklepach. "To nie jest produkt, który ma trafić do wysoko wyspecjalizowanych laboratoriów, tylko dla każdego. Chcemy, aby aplikacja w smartfonie podawała wynik badania w sposób jasny, prosty i czytelny, informując czy dana substancja występuje w danym produkcie" - wyjaśnił rozmówca PAP”. Cóż, trzeba będzie iść z duchem czasu i w końcu wymienić telefon…
Naukowcy namawiają nas do wspominania. Wspominania mimowolnego. Wspomnienia takie powstają w sposób spontaniczny, a więc bez wcześniejszej intencji przypomnienia sobie czegoś z własnej przeszłości. Co ważne - dotyczą najczęściej miłych i pozytywnych treści. Doświadczanie ich np. kilkanaście razy dziennie poprawia samopoczucie i pomaga planować przyszłość. PAP podaje, że zbadanie mechanizmów powstawania mimowolnych wspomnień autobiograficznych może pomóc w walce ze wspomnieniami niechcianymi, które pojawiają się po doświadczeniu traumatycznych wydarzeń. W tym kontekście proroczą wydaje się być piosenka Skaldów z 1976 roku pt. „Szanujmy wspomnienia” : „Gonimy za szczęściem, sięgamy do gwiazd, Na gwałt świat chcemy zmieniać, Lecz to najważniejsze, co żyje gdzieś w nas, Panowie, szanujmy wspomnienia…”. W tym numerze – wiele wspomnień/relacji z optymalnych imprez, które na pewno długo pozostaną w naszej pamięci. Oczywiście w „dziale” miłych i pozytywnych treści!

Pozdrawiam,

Ewa Borycka-Wypukoł


WARTO PRZECZYTAĆ - O tłuszczach zwierzęcych - wyłącznie pozytywnie


Tłuszcze zwierzęce, traktowane powszechnie jako źródło nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, bezzasadnie utożsamiane są z miażdżycą. Rzeczywistą przyczyną miażdżycy są jednak stany zapalne śródbłonka naczyń krwionośnych, spowodowane stresem oksydacyjnym, hiperhomocysteinemią, hipertrójglicerydemią, obecnością sztucznych izomerów trans (z margaryn i żywności wygodnej) oraz nadmiarem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (WNKT) n-6, których źródłem są oleje roślinne.
Z licznych badań klinicznych oraz opracowań epidemiologicznych wiadomo, że ani nasycone kwasy tłuszczowe (KT), ani cholesterol obecny w produktach pochodzenia zwierzęcego nie mogą powodować procesów zapalnych. Tłuszcze zwierzęce są źródłem antyoksydantów, aktywnych w żywności, a także w organizmie człowieka. Mimo wysokiej zawartości nasyconych KT oraz cholesterolu, tłuszcz mlekowy charakteryzuje się działaniem antymiażdżycowym i antynowotworowym, co udokumentowano w licznych badaniach. Nasycone kwasy tłuszczowe - rzekomo miażdżycotwórcze Nasyconym KT od dawna przypisywane jest działanie hipercholesterolemiczne i miażdżycotwórcze, mimo, iż nigdy nie było na to wiarygodnych dowodów naukowych. Wysoką zawartością nasyconych KT charakteryzuje się tłuszcz mlekowy (62,5%), mniejszą łój wołowy i smalec (47,8 i 40%). Nasycone KT utożsamiane są z tłuszczami zwierzęcymi, mimo, iż w oleju palmowym a zwłaszcza kokosowym, ich zawartość jest również wysoka (odpowiednio: 49,6 i 87%). Korelacja między podwyższonym poziomem cholesterolu całkowitego oraz LDL-cholesterolu a spożyciem nasyconych KT wcale nie świadczy o szkodliwym działaniu kwasów nasyconych. Metabolizm cholesterolu determinowany jest obecnością WNKT n-6 i n-3. Ponieważ nie są one syntetyzowane w organizmie człowieka, muszą być dostarczane z dietą. Z tego powodu, a zwłaszcza ze względu na funkcje biologiczne, WNKT n-6 i n-3 definiowane są jako niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT). Z definicji 'niezbędne" wynika, że ich niedobór w diecie nie jest dla zdrowia obojętny. Potwierdzają to przemiany cholesterolu.
(…)
prof. dr hab. Grażyna Cichosz,
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

Bardziej dociekliwym Czytelnikom polecam lekturę publikacji dostępnych na stronie:
http://www.uwm.edu.pl/kmizj/?page_id=297
1. Cichosz G., Czeczot H.: 'Tłuszcz mlekowy - źródło antyoksydantów w diecie człowieka". Bromat. Chem. Toksykol. XLIV, 2011,1, 8-16
2. Cichosz G., Czeczot H.: 'Stabilność oksydacyjna tłuszczów jadalnych - konsekwencje zdrowotne". Bromat. Chem. Toksykol. XLIV, 2011,1, 50-60
3. Cichosz G., Czeczot H.: 'Rzekomo zdrowe tłuszcze roślinne". Polski Merkuriusz Lekarski, 2011, XXXI, nr 184: 239-243
4. Cichosz G., Czeczot H.: 'Rzekomo niezdrowe tłuszcze zwierzęce". Polski Merkuriusz Lekarski, 2011, XXXI, nr 185: 318-322
1. Cichosz G., Czeczot H.: 'Kontrowersje wokół cholesterolu pokarmowego" Polski Merkuriusz Lekarski, 2012, XXXIII, nr 193: 38-42
2. Cichosz G., Czeczot H.: 'Kwasy tłuszczowe izomerii trans w diecie człowieka". Bromat. Chem. Toksykol. 2012, XLV, 2012, 2: 181-190
3. Cichosz G., Czeczot H.: 'Tłuszcz mlekowy w profilaktyce chorób nowotworowych" Polski Merkuriusz Lekarski, 2012, XXXIII, 195: 168-172
5. Kowalska M., Cichosz G.: 'Produkty mleczarskie - najlepsze źródło CLA" Bromatologia i Chemia Toksykologiczna, 2013, XLVI (1): 1-12
1. Ambroziak A., Cichosz G.: 'Fosfolipidy mleka jako nutraceutyk" Polski Merkuriusz Lekarski, 2013, XXXIV (199): 62-66
6. Cichosz G., Czeczot H.: 'Tłuszcz mlekowy w profilaktyce chorób dietozależnych" Bromat. Chem. Toksykol. XLVII, 2014, (1): 1-8

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

Z ŻYCIA STOWARZYSZENIA - Cztery lata minęły… Co będziemy promować w dalszych latach?


 Szanowni Państwo. W 2010 roku w wyniku Walnego Zebrania Delegatów wybrano nowy Zarząd naszego Stowarzyszenia. Od samego początku członkowie Zarządu Głównego podeszli do podjętych obowiązków bardzo poważnie. Do pomocy włączyły się swą pracą następne osoby - pojawiły się jednostki, które pociągnęły grupy optymalnych do wspólnego działania. Po bardzo długiej przerwie rozpoczął się proces naszego 'przybywania". Wielu zadaje pytanie: 'Dlaczego wszyscy Ci ludzie w sposób oddany i bezinteresowny pracują na rzecz rozpowszechnienia Wiedzy Doktora Jana Kwaśniewskiego"?
Jan Kwaśniewski nam, optymalnym przekazał klucz do zdrowia, ale przekazał również sposób na budowę zdrowego, mądrego społeczeństwa, które będzie potrafiło odróżnić - jak mówił Stanisław Staszic - kto przyjaciel, a kto wróg. Na podstawie 'kłamstwa cholesterolowego" wiemy, że ludzie mogą stać się jednostkami egoistycznymi, ale wiemy też jak ten proces odwrócić. W rękach optymalnych leży zdrowie Narodu, w rękach optymalnych również jest jego przyszłość. 'Wiedza napełni świat" - mówi przepowiednia. Doktor przygotowywał nas przez wiele lat, że wielu dla tej sprawy poświęci nawet swoje życie zawodowe, podporządkuje tej sprawie swe życie rodzinne i osobiste. Największa odpowiedzialność zawsze spadała na Prezesa Zarządu, czyli poprzednio na Pana Adama Jany, a od 2010 roku na moją osobę. Zaangażowanie Pana Prezesa Adama Jany było ogromne - od organizowania Stowarzyszenia, tworzenia jego struktur, przez opracowanie znaku 'WBT Optymalni" - naszego logo, a na pokonywaniu wszystkich pojawiających się przeciwności skończywszy. Ja do sprawy podchodzę tak: trzeba nam się zaangażować w budowę Ruchu Optymalnych. Jednostka porywa, ale również może przeszkodzić, jednak nie na dłuższą metę. Jeżeli zwiększa się potencjał grupy, powstają tzw. okazje, by grupa zaistniała i potencjał się zwiększył. Taka też była kadencja tego Zarządu Głównego OSO. Byliśmy w wielu miejscach - od Sejmu począwszy, poprzez mniejsze i większe konferencje, na pracach Zespołu Parlamentarnego skończywszy.
(…)
Bogdan Tkocz prezes ZG OSO

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Drugi Złoty Zjazd Optymalnych w Złotym Stoku


Ostatnie dni wakacji upłynęły dla sporej grupki Optymalnych pod znakiem Drugiego Złotego Zjazdu Optymalnych w Złotym Stoku.
Nasze wspaniałe doradczynie żywienia optymalnego z tego pięknego miasteczka, malowniczo usytuowanego w niedocenianej nieco przez Polaków Kotlinie Kłodzkiej, zadbały o to, by drugi już w tym roku Złoty Zjazd Optymalnych stanął na jeszcze wyższym poziomie niż pierwsze spotkanie. Było to bardzo ambitne zadanie, gdyż poprzeczka, jaką postawiły sobie w maju Celina Chacińska i Beata Zaręba, była już wywindowana bardzo wysoko. Mogło by się wydawać, że dziewczyny skorzystają ze sprawdzonego już scenariusza, natomiast ze względu na fakt, że znaczna większość uczestników Pierwszego Zjazdu postanowiła wziąć również udział w kolejnej edycji, to nasze cudowne doradczynie postanowiły przebić jeszcze swój wcześniejszy wyczyn. Czy było to możliwe? Czy udało im się to osiągnąć? O opinie trzeba by zapytać uczestników biorących udział w obu edycjach Zjazdu. Jako że miałem zaszczyt i wielkie szczęście być szczęśliwym uczestnikiem obu tych optymalnych spotkań, a moją relację z pierwszego z nich mieli już Państwo okazję przeczytać w czerwcowym numerze miesięcznika, to pozwólcie, że podzielę się teraz z czytelnikami moimi subiektywnymi odczuciami po Zjeździe nr 2. Drugi Złoty Zjazd Optymalnych w Złotym Stoku zaplanowano na ostatni weekend sierpnia. W okresie poprzedzającym ten termin pogoda w Polsce raczej nas nie rozpieszczała. Wydawało się, że aura przybrała już kolory późnej jesieni. Noce były bardzo chłodne, a dni pochmurne i deszczowe. Wyjeżdżając do Złotego Stoku zabraliśmy ciepłe kurtki, czapki i kilka par butów na zmianę na wypadek ich przemoczenia. Jechaliśmy pełni obaw, martwiąc się o przebieg Zjazdu ze względu na panujące warunki. Nasze gospodynie i organizatorki były zajęte swoimi codziennymi obowiązkami. Beatka gościła w swoim hotelu dzieci z klubu sportowego z Warszawy a Celinka podejmowała u siebie gości optymalnych i takich, którzy dopiero poszukują swojej optymalnej drogi do zdrowia. Ponieważ przyjechałem do Złotego Stoku kilka dni wcześniej, to miałem wyjątkową okazję przyjrzeć się jak wyglądają ostatnie przygotowania do dużej imprezy, jaką niewątpliwie jest Złoty Zjazd Optymalnych. Szczerze muszę przyznać, że organizacja takiego przedsięwzięcia zdecydowanie nie jest sprawą prostą. Tak samo uczciwie muszę powiedzieć, że ponieważ Beata i Celina są osobami perfekcyjnie zorganizowanymi na co dzień, a plan spotkania został ułożony z dużym wyprzedzeniem, to pozostawało tylko zaciskać kciuki za pomyślne wiatry, które miały rozgonić ciemne chmury zawieszone na niebie nad Kotliną Kłodzką. Przekonaliśmy się wszyscy, że organizatorki muszą chyba mieć znajomości wszędzie tam, gdzie trzeba, bo i pogoda na czas Spotkania była ostatecznie odpowiednia.
(…)
Marek Konopka z rodziną

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Pod Tatrami optymalnie, że HEJ!


Wrześniowe spotkanie optymalnych w Zakopanem zapewne na długo pozostanie w pamięci uczestników. Organizator, Arkadiusz Owczarz, postawił sobie do osiągnięcia nie lada cel - w cztery dni pokazać piękno tatrzańskich okolic, a zarazem zaprezentować fascynujące go osobowości ze świata optymalnych i nie tylko. Sprostał temu zadaniu w stu procentach!
W wypoczynkowy charakter spotkania doskonale wpasowała się pogoda. Idealna zarówno na wycieczkę w góry, spacer po mieście, jak i relaks na basenach termalnych w Białce Tatrzańskiej. Spotkania typu 'autorskiego" z Henrykiem Atemborskim, optymalnym miłośnikiem jednośladów oraz dr. Janem Pokrywką, który przedstawił swoje teorie na temat możliwości osiągnięcia długowieczności przeplecione zostały wieczorami rozrywkowymi - humorystycznym spotkaniem z góralem spod samiuśkich Tater, ogniskiem oraz uroczystą kolacją z udziałem kapeli góralskiej i tańcami. Dało się słyszeć komentarze, że poprzeczka została ustawiona teraz bardzo wysoko.
Atmosferę tworzą jednak za każdym razem sami ludzie. Wspaniałe było to, że w Zakopanem wiele osób poczuło znów 'ducha" spotkań sprzed lat. Mnie samej udało się dzięki tej przyjaznej aurze odnowić kilka starych, dobrych znajomości, a uśmiech, jaki towarzyszy mi za każdym razem, kiedy wspomnę pewną nową znajomość jest nie do przecenienia…
Jeden z uczestników spotkania przy pożegnaniu - pół żartem pół serio - tak podsumował pobyt, komplementując naszego optymalnego szefa kuchni, który po mistrzowsku nas żywił: 'Warto tu było przyjechać chociażby tylko po to, by posmakować tych góralskich potraw w Twoim wykonaniu". Tak. Chapeau bas dla Piotra Budnika, który pokazał, że prawdziwie optymalna kuchnia czerpie z najlepszych produktów dostępnych w danym regionie. I nie boi się eksperymentów. Bo przecież życie smakuje lepiej tym, którzy lubią doświadczać jego uroków w każdym wymiarze.

Ewa Borycka-Wypukoł

CIEKAWOSTKI - Żyjmy dłużej!


Na II Złotym Zjeździe Optymalnych w Złotym Stoku, o czym wspomina w swej relacji Marek Konopka, uczestnicy mieli możliwość zapoznać się z teoriami dr. Jana Pokrywki dotyczącymi osiągania długowieczności. Wykład okazał się tak interesujący dla jednego ze słuchaczy, Arkadiusza Owczarza - autora poniższego tekstu, iż zdecydował się on zaprosić Jana Pokrywkę na organizowane przez siebie spotkanie w Zakopanem. I tak nieznany dotąd optymalnym lekarz z Kłodzka w krótkim odstępie czasu zaprezentował się dość sporej grupie optymalnych. Chcemy również naszym Czytelnikom umożliwić zapoznanie się z tezami, które rozwija w swych wykładach dr Pokrywka. (red.)

Długowieczność według dr. Jana Pokrywki

Czy zastanawiali się kiedyś Państwo, dlaczego człowiek żyje tak krótko, bo do około 100 lat? Czasem żyje dłużej, co można uznać za duży sukces i to sukces tym większy, jeżeli zachowuje jeszcze zdrowie i w miarę w pełni swoje siły intelektu, bo przecież nie mam tu na myśli tylko starczej wegetacji i braku kontaktu z otoczeniem. Nie o takiej starości przecież wszyscy marzymy i myślimy... Czy zapiski w Biblii lub w Wedach o ludziach, którzy żyli 900-1000 lat uznawali Państwo za wymysł rozbujałej wyobraźni piszących to autorów? Albo że może oni stosowali inny kalendarz i tak sobie jakoś dziwnie dodawali lat? Ja też podobnie myślałem - że to musi być jakaś istna fantazja lub kara boska dla ludzi żyjących obecnie oraz na przestrzeni ostatnich paru tysięcy lat. Ale teraz jestem przekonany, że długowieczność jest dla nas osiągalna tu i teraz - oczywiście po spełnieniu kilku warunków, które w sposób bardzo przejrzysty, lekki i z dużym poczuciem humoru przekazuje nam w swoich wykładach dr Jan Pokrywka. Przeglądając programy w internetowej Telewizji NTV Pana Janusza Zagórskiego natrafiłem na cykl rozmów właśnie Pana Janusza z lekarzem z Kłodzka, Janem Pokrywką. Pan Jan swoją lekkością i trafnością wypowiedzi od razu wzbudza zaufanie, chociaż zawsze obowiązkowo muszka do koszuli i szelki do spodni mogą dać dużo do myślenia - czy aby to naprawdę pan doktor? Tak, lekarz i to o holistycznym podejściu - nie tylko do pacjenta, ale i do tematu związanego z szeroko pojętym 'zdrowiem", gdyż na co dzień zajmuje się akupunkturą, medycyną chińską oraz stałym rozbudowywaniem swojej 'akademii długowieczności". Co mnie tak zainteresowało w wypowiedzi pana doktora? Słowo WODÓR. Dr Jan Pokrywka opowiadał o wodorze jako o najważniejszym czynniku, który jako jedyny może stawić czoło w walce z wolnymi rodnikami, a konkretnie z jednym najgroźniejszym 'hydroksylowym", który to uszkadza komórki, zmuszając je do częstszego i szybszego podziału. Ma bezpośredni wpływ na długość naszego życia, gdyż długość życia komórek, o dziwo, nie mierzy się w latach, a w ilości jeszcze dostępnych, odnawiających struktury komórkowe, podziałów mitotycznych, jakie ma do dyspozycji konkretna komórka. Od razu skojarzyłem ten fakt z wiedzą, jaką nam przekazał dr Jan Kwaśniewski, mówiąc, że w naszym organizmie ze spożywanych tłuszczy nasyconych w wyniku przemiany metabolicznej powstaje, o ile dobrze pamiętam, tlen i właśnie WODÓR. Czyli my, optymalni już prawie spełniamy jeden z czynników w drodze do DŁUGOWIECZNOŚCI, gdyż nasycenie naszego organizmu wodorem to jeden z podstawowych warunków przedstawianych przez dr. Jana Pokrywkę. W jego zamyśle wodór dostarczany może być także poprzez spożywanie wody nasyconej wodorem lub oleju lnianego, który to może znacznie większą jego ilość zaabsorbować. Pan dr Jan Pokrywka jest także zwolennikiem odżywiania niskowęglowodanowego, chociaż nie 'stricte" optymalnego, a więc podstawy, które już kilkadziesiąt lat temu ogłosił światu dr Jan Kwaśniewski o potrzebie spożywania małej ilości węglowodanów funkcjonują i mają się coraz lepiej, co nas optymalnych bardzo cieszy... Zainteresowany tymi treściami już nie mogłem sobie odmówić przyjemności obejrzenia wszystkich spotkań w NTV z panem doktorem z Kłodzka. Ogląda się je naprawdę z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością - trzeba wspomnieć o wielkiej kulturze osobistej obu panów i wciągającej dyskusji rozgrywającej się w studio NTV Wrocław. Mało tego, postanowiłem się osobiście spotkać z Panem doktorem, zostałem zaproszony na spotkanie do Kłodzka i to gdzie? Do jego prywatnej komory hiperbarycznej, zbudowanej wg jego pomysłu, w której na stałe panuje ciśnienie atmosferyczne zbliżone do tego, jakie panowało przed biblijnym potopem datowanym na ok. 4-100 tys. lat temu. Tak, tak - przed potopem opisywanym w Biblii i Wedach ciśnienie atmosferyczne, jak twierdzi dr Pokrywka w oparciu o różne badania naukowe, wynosiło 1,5 razy tyle co teraz, czyli ok. 1500 hPa, nasycenie powietrza atmosferycznego tlenem było ok. 20-30% procent większe niż obecnie, co daje 40% przeliczeniowych, a dwutlenkiem węgla 10 do 50 razy większe. No i w końcu wodoru było około, i tu uwaga - od 10 do 20 tys. jednostek więcej niż obecnie. Czy ktoś z Państwa zastanawiał się dlaczego oddychanie tzw. 'jogiczne" jest zdrowotnie bardzo skuteczne? Ano właśnie dlatego, że podczas wydechu powietrze jest powoli wypuszczane z płuc, lekko nawet tłumione, w wyniku czego dwutlenek węgla dłużej pozostaje w płucach, bardziej je nasycając… Co - jak się okazuje - jest bardzo korzystne dla organizmu. Pan dr Jan Pokrywka poskładał te fakty, jak 'klocki", w całość, twierdząc, że obecnie panują na ziemi bardzo niekorzystne warunku do życia i dla rozwoju człowieka. W porównaniu do warunków panujących przed potopem są one po prostu niefizjologiczne, a wysnuł tę tezę opierając się na konkretnych badaniach naukowych, wykopaliskach, zachowanych szczątkach olbrzymich szkieletów zwierząt i roślin o monstrualnych wymiarach, które to kiedyś mogły się tak właśnie potężnie rozwijać i rosnąć. W obecnych warunkach klimatycznych i strukturze składu atmosfery komórki naszego ciała dzielą się o wiele szybciej aniżeli w czasach przed potopem...
(…)
Arkadiusz Owczarz
arkowski@optymalnipodhale.pl

***

Teorie dr. Pokrywki zawierają wiele przesłanek, które wydają się dość kontrowersyjne dla optymalnych. W kolejnym numerze odniesie się do nich starszy doradca żo Teresa Szczepanek. Między innymi dotyczy to stosowania suplementów czy też oceny ważności diety w procesie osiągania długowieczności. Teresa Szczepanek przybliży też Państwu książkę Jana Pokrywki i Filipa Żurakowskiego 'Na zdrowie! Jak osiągnąć harmonię ciała, ducha i umysłu". (red.)

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - O fluorze prawie wszystko


Jest to pierwiastek oceniany kontrowersyjnie. Wmawiano społeczeństwu, że jest potrzebny organizmom w bardzo małych ilościach, a w większych stwarza konkretne zagrożenia. W związku z coraz większym skażeniem środowiska naturalnego fluorem, zdecydowanie przeważają oceny negatywne. Ilość fluoru konsumowana przez zwierzęta i człowieka w roślinach pastewnych i zbożach w normalnych warunkach nie może spowodować chronicznej fluorozy, nawet jeśli otrzymano je z gleb, na których zastosowano opylanie, gazowanie lub wodę zawierającą fluor (Gorlach, 1985). Większość roślin ma ograniczone możliwości absorpcji fluoru z gleby, nawet jeśli nawożono ją nawozami zawierającymi fluor. Wyjątkiem są niektóre rośliny, np. herbata, która zawiera w suchej masie nieraz nawet 1700-1900 ppm. Zdarza się to również w niektórych południowoamerykańskich roślinach, jak Dichapetulum cymosum i D. toxicaria.. W przeciwieństwie do tego na nieskażonych tym pierwiastkiem glebach, rośliny zawierają średnio 5,3 ppm. W Polsce stężenie fluoru w żywności (głównie w warzywach) wynosi od 3,36 do 5,37 mg/kg suchej masy. Ze względu na wysokie spożycie ziemniaków w Polsce może to być problem zdrowotny. Poziom fluoru w kościach zwiększa się w proporcji do ilości i czasu trwania pobierania fluoru oraz wieku danego organizmu. W normalnych warunkach ilość fluoru w kościach rzadko przekracza 1200 ppm, a w zębach wynosi od 100 do 537 ppm. Z narządów miękkich najwięcej fluoru zawierają zwykle nerki, serce i mięśnie. Fluor jest zwykle wydzielany z moczem i to nie tylko ten pobrany bezpośrednio z pokarmów czy wody, ale i z kości. Tylko niektóre pokarmy zawierają więcej niż 1-2 ppm fluoru, większość mniej niż 0,5 ppm (w suchej masie). Zawartość fluoru w surowych, nieobieranych ziemniakach wynosi od 1-3,5 ppm. Około 75% występuje tuż przy skórce i może być niwelowane przez obieranie. Ryby morskie zawierają od 5-10 ppm (Underwood, 1971). Trzeba zwrócić uwagę na wyjątkowo wysoką zawartość fluoru w herbacie (ok. 100 ppm), której duże ilości wypija wiele społeczeństw ludzkich, np. Anglicy, Chińczycy, Hindusi, Irańczycy, Polacy itd. Około 2/3 pozostaje w fusach, niemniej jednak 1 szklanka uzupełnia zawartość fluoru w diecie o 0,1-0,2 mg. Niektórzy ludzie wypijają szczególnie dużo herbaty, uzyskując stąd dziennie ok. 1 mg fluoru. Fluor z wiekiem jest odkładany w kościach, wywołując w nich zmiany zwyrodnieniowe, zwane fluorozą kostną.
(…)
Prof. Stanisław K. Wiąckowski

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY - Letnia plaga - robaczyce


Wyjątkowo w tym roku spotykam się z bardzo licznymi zachorowaniami na różnego rodzaju choroby pasożytnicze przewodu pokarmowego.
Należą do nich:
-najczęściej występująca lamblioza,
-owsica,
-glistnica,
-tasiemczyce,
-pełzakowica.
Główną przyczyną infekcji robaczycami jest nieprzestrzeganie podstawowych warunków sanitarno-higienicznych. Mówiąc wprost - nieumyte lub źle umyte produkty spożywcze lub ręce są najczęstszą przyczyną zachorowań.

Lamblioza – wywoływana przez wiciowca Gardia Lamblia, pasożytującego w dwunastnicy i jelicie cienkim. Cykl życiowy obejmuje dwa etapy:
-cystę, czyli postać przetrwalnikową,
-trofozoit, czyli postać wegetatywną.
Zakaźną formą jest cysta. Połknięcie 10-100 cyst wywołuje chorobę. Z cyst, pod wpływem kwasu solnego, uwalniają się trofozoity, które przylegają do błony śluzowej jelita cienkiego i niszczą kosmki jelitowe, prowadząc do zmniejszenia powierzchni wchłaniania pokarmów w jelicie oraz do możliwości występowania biegunki. Pod wpływem żółci (alkalizacja) trofozoity ulegają przekształceniu w cysty, które są wydalane ze stolcem. Cysty znajdują się w zanieczyszczonym pokarmie, wodzie lub na brudnych rękach. Rezerwuarem lamblii są głównie ludzie oraz wiele gatunków zwierząt domowych: psy, koty i dzikich, np. bobry. Zarażenie szerzy się bardzo łatwo drogą pokarmową, głównie przez skażone ręce lub wodę (pitną lub rekreacyjną- baseny, jeziora, rzeki), rzadziej przez zanieczyszczony cystami pokarm. Okres wylęgania choroby wynosi od kilku dni do kilku tygodni. Średnio ok. 9 dni. Pacjent zarażony jest zakaźny dla kontaktujących się z nim osób.
(…)
Lek. med. Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI – Tam, gdzie ścierają się dwa światy


Po zakończonym turnusie optymalnym w Iwoniczu Zdroju pozwolę sobie przekazać kilka refleksji i wspomnień.
W miejscowości uzdrowiskowej Iwonicz Zdrój jest kilka obiektów sanatoryjnych, gdzie przybywają pacjenci na kurację. Czy są one z pożytkiem dla zdrowia? Możemy się zastanowić nad odpowiedzią na to pytanie, przyglądając się stołówce w sanatorium Wisła albo wybierając się do słynnej restauracji Krakowiak na popołudniowe potańcówki nazywane tu fajfami. Po nawiązaniu konwersacji z przybywającymi tu na 'parkietoterapię" kuracjuszami można usłyszeć takie opinie: piąty raz jestem w sanatorium, po trzeciej operacji i nic poprawy. Tyle zabiegów, wód leczniczych i nic nie pomaga. Popularne są także narzekania, że lekarze to konowały, którzy nic nie potrafią pomóc. Z powyższego widać, że coś prawdy w tym jest. Ale wróćmy grzecznie przed 22-gą do naszego hotelu Wisła. Siadając na holu można zobaczyć wracających kuracjuszy z miasta, znoszących zapasy na nocne rozmowy Polaków: paczki chipsów, słodycze oraz rozmaite napoje, przeważnie także słodkie. Zatrzymując się przed budynkiem na wieczornego papieroska oni także narzekają: 7 zabiegów dziennie biorę i kręgosłup jak bolał tak boli albo ciśnienie nic nie opada. W sanatorium Wisła, które jest czteropiętrowym budynkiem, przebywa ponad setka pacjentów na tzw. leczeniu prewencyjnym z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przeważnie leczone są tu schorzenia metaboliczne, sporo jest cukrzyków, ale też są rekonwalescenci po wypadkach i urazach. Około 1/10 miejsc w sanatorium przeznaczone jest dla optymalnych i dla nich przeznaczony jest specjalny stół na jadalni oznaczony napisami na tabliczkach Żywienie Optymalne. Jest też i inna zasadnicza różnica: dla optymalnych specjalnie zatrudniona jest szefowa kuchni pani Danusia, która osobiście gotuje smaczne optymalne posiłki i czuwa nad właściwymi proporcjami dobranymi przez lekarza, niektórzy mają porcje 40 g białka całodzienną inni 50 g, jeszcze inni 60 g, zróżnicowana jest także ilość węglowodanów. Przy obiedzie na stole optymalnym pojawia się dzbanek ze smakowitą, roztopioną słoninką do obfitej 'okrasy". 'Zusowcy" niestety nie mają tego luksusu, posiłki przywożone są dla nich tak jak to się dzieje i w innych uzdrowiskach w Iwoniczu, przez firmę cateringową.
(…)
Lek. Agata Płowecka
przewodnicząca Komisji Zdrowia OSO

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ARKADIA LIDO - Optymalni lekarze odpowiadają


Panie Doktorze!
Pozwalam sobie do Pana pisać, ponieważ powiedział mi Pan, że możemy się kontaktować w razie problemów drogą mailową. Byliśmy w Arkadii w Jastrzębiej Górze przez 2 tygodnie w czerwcu tego roku. Oboje mamy po 68 lat. Pobyt spełnił nasze oczekiwania. Mąż już w trakcie pobytu odstawił wszystkie tabletki, a ja od tego czasu schudłam 8 kilogramów. Cały czas stosowaliśmy żywienie według zaleceń i czuliśmy się dobrze. Problemy zaczęły się po powrocie z wakacji za granicą. Tam w hotelu z oczywistych powodów nie mogliśmy stosować diety, ale unikaliśmy węglowodanów, więc nie było chyba aż tak źle. U męża pojawiły się bóle nóg tak silne, że musieliśmy jechać do szpitala. Tam miał wykonane różne badania i stwierdzono u niego zakrzepowe zapalenie żył w nogach. Lekarz w tym szpitalu stwierdził, że to mogło być spowodowane lotem, bo faktycznie lecieliśmy ponad 5 godzin. Teraz mąż bierze zastrzyki Clexane i tabletki Augmentin i Diclofenac. Już znowu jesteśmy na diecie optymalnej i nie wiemy czy te leki powinien stosować. Poprawa jest mała. Czy to zapalenie żył mogło być spowodowane odejściem od żywienia? Co teraz mamy robić? Proszę o pomoc, bo nie bardzo wiemy jak postępować.
Pozdrawiam,
Halina K.


Szanowna Pani,
Zakrzepowe zapalenie żył kończyn dolnych polega na powstawaniu zakrzepów w obrębie żył kończyn dolnych lub miednicy, łączy się zwykle z procesem zapalnym. Zakrzep składa się z krwinek czerwonych, płytek krwi i białka krwi. Jest przyczepiony do ściany żyły. Krzepliwość krwi jest jednym z czynników hemostazy, czyli zdolności organizmu do zachowania krwi w łożysku naczyniowym. W normalnych warunkach proces ten jest uruchomiany, gdy krew spotyka się z tkankami innymi niż śródbłonek naczyń krwionośnych lub ciałami obcymi oraz ustaje przepływ krwi. Z taką sytuacją możemy mieć do czynienia w życiu codziennym, gdy dojdzie na przykład do skaleczenia. Krew 'zastyga" na skórze tworząc skrzep, co uniemożliwia wydostanie się jej na zewnątrz i chroni przed nadmierną utratą. Gdyby człowiek nie posiadał takiej zdolności, nawet drobne rany byłyby zagrożeniem życia. W normalnych warunkach krew nie ma możliwości krzepnięcia w naczyniach krwionośnych. Aby do tego doszło, musi nastąpić uszkodzenie błony wewnętrznej oraz zahamowanie przepływu krwi. Z wiekiem coraz częściej dochodzi jednak do defektów śródbłonka, które usposabiają do powstawania skrzepliny. Jest wiele czynników, które mogą powodować uszkodzenie ściany wewnętrznej naczyń krwionośnych. Najczęściej podawanym jest palenie papierosów, najrzadziej – nieprawidłowe odżywianie, które ma decydujący wpływ na strukturę każdej tkanki. Ważnym czynnikiem sprzyjającym powstawaniu zakrzepów jest oczywiście zastój krwi.
(…)
lek. Przemysław Pala
konsultant medyczny Arkadii Lido w Jastrzębiej Górze

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Żywienie kobiet w ciąży oraz niemowląt


Zgodnie z naszą coroczną tradycją, zorganizowaliśmy w dniach: 06-07.09 2014 r. w DW Globus w Ustroniu Jaszowcu kolejny Zjazd Rodzin Optymalnych, jak również i sympatyków żywienia optymalnego wg wiedzy dr. Jana Kwaśniewskiego.
Tegorocznym tematem wiodącym było: 'Żywienie optymalne najlepszą metodą na zdrowie i godną przyszłość naszych dzieci i młodzieży". Temat bardzo ważny, ukierunkowany przede wszystkim na znaczenie żywienia optymalnego, jako najważniejszej przyczyny zapobiegania chorób naszych dzieci i młodzieży, a także najważniejszego sposobu dążenia do prawidłowego ich rozwoju fizycznego, umysłowego i emocjonalnego. Przedstawione na ten temat prelekcje uświadomiły naszym uczestnikom zjazdu potrzebę stosowania ż.o. dla całej rodziny, w tym dla dzieci od ich poczęcia aż do wieku dorosłego. Bo to od nich, czyli od naszych przyszłych pokoleń zależą losy tego świata i nasze na nim bytowanie. Aby zmieniła się świadomość i myślenie przyszłych pokoleń, musi nastąpić najpierw zmiana żywienia organizmów ludzkich, które (jak zapewnia dr Jan Kwaśniewski, a my, długoletni optymalni, możemy to potwierdzić) wydadzą światu nowe pokolenie myślące i urządzające go sprawiedliwie dla naszego wspólnego dobra. Doceńmy więc pracę i poświęcenie tych, którzy czynią wszystko, aby to się spełniło. Jest wśród nas wielu wspaniałych optymalnych lekarzy, doradców ż.o. oraz ludzi, którzy z wielkim oddaniem i poświęceniem swojego prywatnego życia uświadamiają wszystkim chętnym cel tego jakże ważnego przedsięwzięcia. To właśnie do takich osób należą między innymi Ci, którzy zaszczycili nasz zjazd swoją obecnością. Gościem honorowym była dr n. med. Jolanta Sołtysiak - pediatra – pracownik Szpitala Klinicznego w Poznaniu.
(…)
Teresa Szczepanek - starszy doradca żo
Tel. kont. 33 854-51-49, 609-147-364 

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Czas się zatrzymać! Twoje zdrowie w Twoich rękach


 W dniach 7-9 września 2014 roku odbyło się w Międzyzdrojach coroczne, już VIII Spotkanie Optymalnych z cyklu 'Lato jeszcze trwa", którego hasłem przewodnim było 'Twoje zdrowie w Twoich rękach".
Głównym moim zamysłem w organizacji tegorocznego Spotkania było przedstawienie uczestnikom możliwości promocji i profilaktyki zdrowia na 'moim" terenie, czyli w Regionie Zachodniopomorskim. Mając na uwadze, że uczestnikami Spotkania będą przede wszystkim optymalni o zróżnicowanym stażu - od początkujących do wieloletnich optymalnych, zaryzykowałam i postanowiłam, że o podstawach i zasadach żywienia optymalnego nie będziemy wiele mówić. Oczywiście, nawet wieloletni optymalni mają zawsze szanse dowiedzieć się 'coś", czego nie wiedzą, albo też już zapomnieli. Ale też z radością należy zauważyć, że dzięki coraz większej operatywności optymalnych w wielu regionach, jest możliwość uczestniczenia w różnorodnych spotkaniach, gdzie wiedzę o Ż.O. można pogłębiać i odnawiać. Natomiast dla mnie zawsze była bardzo ważna i intrygująca grupa ludzi, która niewiele wiedziała o żywieniu optymalnym a jednak znalazła się wśród nas. Co dalej z nimi było? Czy zawsze "zasilali" nasze środowisko, podejmując zmianę dotychczasowego stylu życia i uczestnicząc w następnych spotkaniach? Zastanawiam się, czy nasze zachowania, często pełne euforii i żywiołowe relacje ze skuteczności leczniczej Ż.O. (my wiemy, że niepodważalnej, absolutnie!) - nie były negatywnym sygnałem dla tych, którzy przyjechali zobaczyć optymalnych, co piją tłuszcz szklankami (bo przecież i takie m.in. opinie o nas krążą). Wprawdzie nie widać pijących, czy też jedzących łyżkami tłuszcz, aczkolwiek o potrzebie (!) picia kawy z łojem to i owszem, czasem było słychać. Zauważyć można także, że serwowane posiłki są niewielkie, urozmaicone, o wyśmienitym smaku i w dodatku sycące. Mimo wszystko, nie zawsze wyglądało TO bezpiecznie (!), zwłaszcza dla tych, co całe swoje życie mieli chorą wątrobę. Przypominam sobie swoje pierwsze (kilkanaście już lat temu) większe spotkania z optymalnymi. Jeśli jest w rodzinie lekarz, to aż strach było powiedzieć, gdzie byłam i co słyszałam. Niejednokrotnie już publicznie mówiłam, że chylę nisko głowę przed każdym, kto przeczytał książkę Doktora i na następny dzień zaczął stosować optymalny model żywienia. Ja, niestety, do tego grona nie należę. Musiałam mieć więcej czasu na oswojenie się z tematem i konsultacje z lekarzami w rodzinie i wśród znajomych. Oczywiście, wszyscy byli bardzo zaniepokojeni moim nowym zainteresowaniem. Niektórym zostało to do dnia dzisiejszego. Niestety, moje dobre chęci i 'uzdrawianie" znajomych zachwiały kilkoma przyjaznymi relacjami, które się zakończyły. Ileż mądrości jest w słowach Naszego Doktora: '...pomagaj tym, którzy Cię o to poproszą...".
(…)
Anna Kazuba
Prezes szczecińskiego Oddziału OSO
Sekretarz ZG OSO
tel.: 91 484 50 65, 784 803 337
www.zdrowo-szczesliwie.blog.onet.pl
e-mail.: annakazubaopty@interia.pl

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Neurastenia - choroba, która zamienia życie w piekło


Neurastenia jest chorobą, która we współczesnych czasach występuje bardzo często. O tym, że potrafi zmienić życie człowieka w piekło, pisał już dr Jan Kwaśniewski.
U chorych zaobserwowano stałą przewagę układu sympatycznego, większe wytwarzanie katecholamin oraz podwyższony poziom hormonów tarczycy. Jednak ciężko sobie wyobrazić, jak katastrofalne w skutkach są te zmiany. W książce 'Żywienie Optymalne" Jana Kwaśniewskiego z 1999 r. czytamy: 'Główne objawy- to stałe uczucie zmęczenia, zmęczenie po wypoczynku nocnym, bóle i zawroty głowy, bezsenność, męczące sny, lęki, płaczliwość, wysychanie w ustach, drżenie rąk, drżenie wewnętrzne, bicie serca i kłucie w okolicy serca, uczucie paraliżującego strachu. Chorzy mają niską wydajność pracy, niska jest jej jakość, szczególnie w pracy umysłowej". Dopiero po przeczytaniu tego krótkiego fragmentu, elementy układanki zaczęły trafiać na swoje miejsce i zrozumiałam na co cierpi moja mama. Osoby z neurastenią są często nierozumiane przez środowisko, przyjaciół i rodzinę. Dotknęło to również moją rodzinę. Często zastanawiałam się, co się stało z moją wiecznie uśmiechniętą i kipiącą radością mamą. Coraz mniej się uśmiechała, nie mówiła o tym, co jej dolega. Z boku mogło to wyglądać, jakby izolowała się. Często znajomi i rodzina mówili, że jest nieprzystępna, lekceważy innych, a nawet nimi gardzi, ponieważ unikała spotkań, rozmów. Widziałam, że jest coraz bardziej roztargniona, nie może skupić się na rozmowie i nie ma w niej radości. Razem z mamą cierpiałam ja i tata. Nie wiedzieliśmy co jej dolega, lekarze rozkładali ręce, nikt nie umiał powiedzieć co to za tajemnicza choroba. Mimo ogromnej chęci pomocy byliśmy całkowicie bezradni. Dziś jest to już dla nas daleka przeszłość i mogę spokojnie rozmawiać z rodzicami o tym, co było i nie wzbudza w nas to większych emocji. Aby pomóc zrozumieć czym jest neurastenia, moja mama zgodziła się opowiedzieć o tamtych chwilach. Oto historia mojej mamy.
(…)
Magdalena Reczek
tel. 513585 791
e-mail: magdalena.reczek@gmail.com

Pracę zaliczeniową kandydata na doradcę żywienia optymalnego recenzowała Zuzanna Rzepecka - Arkadia w Poznaniu.

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”

KUCHNIA OPTYMALNA - Kotleciki mielone z brokułami


Jest to smaczne danie, ale w tej wersji, którą tutaj podaję jest dość pracochłonne. Mniej pracy i czasu zajmie ono jeśli kotleciki będziemy formowali większe i płaskie (łatwiej i szybciej się usmażą) i danie to będzie się dusić na patelni pod przykryciem. Ja zrobiłam tego dość sporą ilość, dlatego wraz z brokułem nie mieściło mi się ono na patelni. Piekłam je w brytfannie w piekarniku.

700 g mięsa mielonego (zrobiłam z samego boczku świeżego, ale dobrze jest też dodać łopatkę, albo kupić mielone gotowe)
1 brokuł (mój ważył 500 g bez łodygi)
500 ml śmietanki 30%
70 g smalcu
Jaja (3 żółtka i 2 białka)
30 g bułki tartej
przyprawy

Z brokuła odrzucam łodygę i rozdzielam go na niewielkie różyczki. Blanszuję je (wrzucam na wrzątek i po odczekaniu, aż woda zacznie ponownie wrzeć, gotuję brokuła 3 minuty) i zlewam wodę. Do mięsa mielonego dodaję 3 żółtka 2 białka, 30g bułki tartej i przyprawy (według upodobania). Mieszam masę mięsną i formuję klopsiki. Obsmażam je na rozgrzanym smalcu z każdej strony na ciemno-rumiany kolor. Przekładam je wraz z tłuszczem ze smażenia do brytfanny (lub jeśli mieszczą się swobodnie na patelni, zostawiamy je i dodajemy zblanszowane różyczki brokuła) i wraz z brokułem zalewam klopsiki śmietanką. Zapiekam w rozgrzanym piekarniku w temperaturze 170 stopni 20-30 minut. Lub duszę na małym ogniu na patelni. Danie gotowe. Można jeszcze potrawę tę oprószyć posiekaną natką pietruszki lub koperku. Klopsiki z brokułem mogą stanowić samodzielne danie obiadowe, lub mogą być jedzone z dodatkiem ziemniaczka - jak kto lubi.

W 100 g potrawy jest:
Białko 5,8 g
Tłuszcz 25,2 g
Węglowodany 3,4 g

Stosunek B : T : W
1 : 4,3 : 0,6

Pozdrawiam serdecznie,
Regina Ciereszko
tel.791 265 156

więcej – w październikowym numerze miesięcznika „Optymalni”



Zakup miesięcznika Optymalni
top