Lido

Optymalni



Miesięcznik Optymalni Maj 2013



Od Redakcji

 
Drodzy Czytelnicy,
„Wpływ wiosny na zachowanie człowieka jest tak wielki, że badaniem tego zjawiska powinien się zająć jakiś instytut naukowy. Katedra Wiosnologii, albo Wiosnystyki”. Tak żartobliwie kwituje tę porę roku znany artysta kabaretowy i konferansjer Artur Andrus. Wiosna nareszcie jest już i u nas. Zrobiło się cieplej, w końcu można się w pełni rozkoszować dłuższymi dniami. I serce bije jakby mocniej…
A właśnie – a’propos serca. Uwaga na napoje energetyzujące. Ich spożywanie może prowadzić do arytmii i podwyższonego ciśnienia krwi - alarmują naukowcy z USA. „Na tegorocznym spotkaniu American Heart Association's Epidemiology and Prevention/Nutrition, Physical Activity and Metabolism przedstawiono wyniki analizy kilku badań, dotyczących konsumpcji napojów energetyzujących. Wskazują one na to, że produkty te mogą wydłużać odstęp QT (miara używana w elektrokardiografii) oraz prowadzić do podwyższonego ciśnienia skurczowego. Naukowcy ostrzegają, że wydłużony odstęp QT bywa niebezpieczny dla organizmu, może skutkować nieregularnym biciem serca (migotaniem komór, wielokształtnym częstoskurczem komorowym), a nawet zakończyć się śmiercią”. Szczególnie osoby z kłopotami zdrowotnymi, dzieci i osoby starsze mogą doświadczać nasilonego wpływu napojów energetyzujących na funkcjonowanie serca.
Prawie wszyscy – i to bez względu na porę roku – zgodzą się z tezą, że pieniądze szczęścia nie dają, ale…trudno bez nich żyć. Czy jednak wszystko jest na sprzedaż? Okazuje się, że np. silną wolę najwyraźniej można kupić… „Szansa na comiesięczną wygraną lub ryzyko utraty pieniędzy motywowały odchudzających się przez rok do zrzucenia średnio 4 kilogramów - wynika z badania opisywanego przez agencję AP. To czterokrotnie więcej, niż stracili ci, których nie motywowano finansowymi korzyściami. Celem było zrzucenie 2 kg miesięcznie. Jeśli uczestnicy nie podołali, płacili 20 dolarów do wspólnej puli. Jeśli im się udało, dostawali bon na 20 dolarów, które mieli otrzymać po zakończeniu badania. Jeden z badaczy dr Steve Driver zastrzega, że podobne zachęty nie służą jednak nauce zdrowych nawyków i raczej nie powodują, że uczestnicy będą je kontynuowali. Aby tak było, bodźce finansowe musiałyby być stale utrzymywane”. I pomyśleć, że optymalni mieliby płacić np. za jedzenie jajek (!?). To się jednak nie mieści w głowie…

Ewa Borycka-Wypukoł

Z ŻYCIA STOWARZYSZENIA - Nasze 15-lecie. Istniejemy od 3 maja 1998


 Ogólnopolskie Stowarzyszenie Optymalnych w maju obchodzi 15-lecie działalności. Nasze stowarzyszenie powstało, by szerzyć nowoczesny model odżywiania ludzi, którego autorem jest doktor Jan Kwaśniewski, by zjednoczyć się do wspólnego działania na rzecz wspólnego dobra, a nie - jak często bywa - dla dobra jednostek.
Nasz pierwszy Prezes, Adam Jany, wraz z doktorem Janem Kwaśniewskim i grupą zapaleńców dali początek tzw. Ruchowi Optymalnych właśnie 3 maja. Data ta kojarzy się na razie wyłącznie z ustanowieniem Konstytucji 3 Maja. Data ta nie jest przypadkowa, jak mówił często Pan Doktor. Kiedyś - być może - będzie to wspólne święto, kto wie... Dzięki wielu wysiłkom bardzo wielu osób udało się szczęśliwie dotrwać do roku 2013, choć - jak kiedyś pisałem - wielu mocniejszym się to nie udało. Wszystkim tym osobom, które przez lata działały w stowarzyszeniu, wspierały jego działalność - serdecznie dziękujemy! Powstaje pytanie: kto dziękuje? Czy tylko Zarząd Stowarzyszenia, Doktor Jan Kwaśniewski, pacjenci? Nie, proszę państwa - dziękuje Wam Przyroda, dziękuje Wam Matka Ziemia, bo trzeba było przerwać ten krąg niewiedzy. Doktor Jan Kwaśniewski i ks. prof. Włodzimierz Sedlak wiedzieli to doskonale, bardzo często pisząc o tym dosadnie w swoich książkach. Tylko Ojczyzna ich ignoruje, ale - jak zawsze - wielcy ludzie właśnie w swoim kraju mają najciężej. 'OJ, GDYBYŚ TY BYŁ NASZ...". Ale ON JEST WSZYSTKICH dla WSZYSTKICH…
(…)
Bogdan Tkocz
Prezes ZG OSO

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Żywność, która nie leczy. Rzecz o najcięższym grzechu, jaki człowiek popełnia


Już w 400 r. p.n.e. Hipokrates, ojciec współczesnej medycyny, powiedział: 'Niech żywność będzie waszym lekarstwem, a lekarstwo waszą żywnością".
Mówiąc o niewłaściwej, szkodliwej żywności nie możemy całą odpowiedzialnością obarczać tylko przemysłu żywnościowego, przetwórczego. Psucie żywności rozpoczyna się od rolnictwa, hodowli zwierząt, a następnie dopiero przechodzi do przemysłu przetwórczego. W rolnictwie stosuje się nadmierne ilości nawozów sztucznych oraz środków ochrony roślin, jak herbicydy i pestycydy, które mogą być przyczyną wielu chorób. Pestycydy kumulują się w wysokich stężeniach w tłuszczu zwierząt hodowlanych, w wątrobie, nerkach, stwarzając zagrożenie dla konsumentów mięsa. W produkcji warzyw - w natce pietruszki, sałacie, marchwi kumuluje się zabójczy ołów i kadm. We wszystkich jarzynach i owocach jest pełno pestycydów. Innym zagrożeniem jest uprawa roślin genetycznie modyfikowanych - Polska skłania się do ich stosowania. Zwierzęta hodowane na mięso są karmione zbożem, kukurydzą, soją, wzbogacane w skoncentrowane białko w proszku, pochodzące z utylizacji padłych zwierząt. Aby szybciej rosły, dodaje się hormonu wzrostu, różnorodne leki przeciwbakteryjne, antybiotyki, a w hodowli kur arszenik - w celu zabicia pasożytów, które żyją w ich wnętrznościach. Ryby hodowane na skalę przemysłową są trzymane w dużych ilościach na małej powierzchni, w sztucznych zbiornikach, stawach, albo otwartych wodach ogrodzonych tak, żeby nie miały możliwości wypłynięcia. Taka hodowla naraża je na różne choroby. Łatwo ulegają zakażeniu przez pasożyty takie jak: wszy morskie, grzyby, robaki jelitowe (np. nicienie, motylice), bakterie oraz pierwotniaki. Dla zmniejszenia zachorowalności ryb z powodu różnych drobnoustrojów hodowcy używają silnych antybiotyków. Nie do zwalczenia w rybach jest rtęć, która w wypadku spożycia takich ryb może zaatakować nasz ośrodkowy układ nerwowy, uszkadzając nerki i powodować wiele innych chorób zagrażających życiu. Te wszystkie związki chemiczne, które znajdują się w żywności zwierząt, stwarzają pośrednie zagrożenie zdrowia konsumentów.
(…)
mgr inż. Stanisław Muc

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Od narzekania do działania...


Marazm i niezadowolenie z aktualnej sytuacji gospodarczej w naszym kraju daje się niestety wszystkim we znaki. 'To widać, słychać i czuć". Trzeba jednak przyznać, że tłusta ochrona działa.
Optymalni wiedzą na pewno, że jedzenie to źródło naszej energii, zdrowia i dobrego samopoczucia. Mniej albo w ogóle nie chorują, bo mają większą odporność - w związku z czym nie wydają pieniędzy na wizyty u lekarzy i na realizację recept. I nie trują się nie tylko lekarstwami, ale także gotowymi przetworami mięsnymi, ponieważ najczęściej, proste i smaczne, wykonują je we własnym zakresie. Produkty używane w żywieniu optymalnym na szczęście, jeszcze na razie, mniej kosztują. Wiadomo, podroby nie cieszą się dużym powodzeniem wśród klientów. Najczęściej są kupowane przez optymalnych (też nie zawsze, niestety), tych nieświadomych, ale biedniejszych i właścicieli zwierząt domowych (czyli zwierzęta, w takim przypadku, są lepiej odżywiane od właściciela). Tłuste mięsa także mniej kosztują, zgodnie z zasadą - im chudsze, tym zdrowsze (!) i dlatego musi być droższe. Miesięcznik nasz, który powinien być najbardziej poszukiwaną skarbnicą wiedzy dla miłośników zdrowia, często ginie na półkach w EMPiK-u, wśród dziesiątków kolorowych pism, z przepięknymi młodymi kobietami na okładkach. Tak jakby w Polsce królowała (!) tylko młodość, zdrowie i piękno. A przecież każdy wiek ma nie tylko swoje prawa, ale i swoje piękno. Mówią, co niektórzy wrażliwsi, że dojrzała kobieta, jest jak dojrzałe wino. Może i tak, tylko koneserów brakuje - zwłaszcza tych zdrowych i rozumnych... A przecież mogłoby być optymalnie!
(…)
Anna Kazuba
Prezes Szczecińskiego Oddziału OSO
Sekretarz ZG OSO
kontakt: tel. 91 484 50 65 i 784 803 337
e-mail: annakazubaopty@interia.pl
blog: www.zdrowo-szczesliwie.blog.onet.pl

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ŻYWIENIE OPTYMALNE - ABC cukrzyka


To niewiarygodne, jak prostymi i tanimi środkami można osiągnąć zdrowie i wyleczenie wielu przypadłości. Recepta na zachowanie zdrowia i jego odzyskanie jest w zasięgu możliwości każdego. Jest ona tak nieskomplikowana, że jest to z tego powodu trudne do zaakceptowania i zrozumienia dla wielu. Trzeba tylko mieć odrobinę wiedzy i zdrowego rozsądku. Aby jednak mieć ten zdrowy rozsądek, trzeba postępować zgodnie z genialną Instrukcją Obsługi Człowieka, którą jest Żywienie Optymalne. Żywienie Optymalne oznacza mocny i zdrowy organizm, mocną psychikę, zdolność do radzenia sobie w codziennym życiu, a przede wszystkim - życie staje się łatwiejsze. Jedną z wielu niepotrzebnych sytuacji w obecnej rzeczywistości, która pochłania wiele środków i czyni życie bardziej ograniczonym, jest cukrzyca. Dziś kilka praktycznych porad dla tych, którzy rozpoczynają optymalne życie bez cukrzycy, bądź od kilku lub kilkunastu lat są 'optymalnymi" cukrzykami. A. Pożegnaj się z cukrzycą. Cukrzyca jest stanem wynikającym z nadmiaru ilościowego zjadanego pożywienia. Po pierwsze należy przede wszystkim zredukować ilość węglowodanów - w przypadku osoby, która dotychczas była na 'diecie dla cukrzyków" - około 10-krotnie. Należy przestawić się na pokarmy pochodzenia zwierzęcego: jaja, nabiał, podroby, mięso, ryby, masło, śmietanę, tłuszcze zwierzęce. To co należy do świata roślin zostawiamy dla trawożernych i parzystokopytnych, pozostawiając sobie w niewielkiej ilości warzywa, owoce jagodowe i mniej słodkie. Przetworzone zboża, czyli mąka, kasze, płatki owsiane, kukurydziane, ryż, są dla nas niejadalne. Wytwory cywilizacji takie jak słodycze, czekoladki, batoniki, wypieki cukiernicze, pieczywo i słodkie bułki, słodkie napoje przestają nas także interesować. Pozostawiamy sobie jedynie dobrej jakości czekoladę deserową, w której składzie znajduje się procentowo duża zawartość kakaowca. Z roślin najlepiej spożywać tylko to, co rośnie ponad ziemią oraz nasiona. Czyli: pomidory, ogórki, brokuły, sałata, kapusta, natka pietruszki, szczypiorek, koperek, brukselka, papryka. Warzywa korzeniowe: burak, ziemniak, marchewka, pietruszka, seler - zawierają sporo skrobi, która jest węglowodanem jak mąka, co oznacza, że ich spożycie musi pozostawać pod ścisłą kontrolą.
(…)
lek. Agata Płowecka
Przewodnicząca Komisji Zdrowia OSO

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ABC MEDYCYNY - Wreszcie wróciłem do zdrowia


Miałem 23 lata, kiedy dowiedziałem się o diecie optymalnej - przypadkowo, od znajomego, który był sporo starszy. Opowiadał z entuzjazmem na temat diety i o jej pozytywnych skutkach. Faktycznie, widziałem zmiany. Sporo się odchudził, wcześniej miał problemy z wchodzeniem po schodach, miał nadciśnienie tętnicze i wiele innych schorzeń. Jako młody człowiek słuchałem jego wynurzeń z niedowierzaniem, wydawało mi się to wręcz śmieszne, że zmiana odżywiania tak wpłynęła na jego poprawę zdrowia. Ale pod wpływem tych DZIWNYCH opowieści, ograniczyłem chleb i ziemniaki, których sporo wtedy jadłem. Byłem młody i apetyt miałem spory. Zapomniałem o tym na kilka lat. Na dobre dietą zainteresowałem się trzy lata temu. Pracowałem wtedy dość ciężko, czułem się przemęczony, odczuwałem brak siły i chęci na cokolwiek. Może to się komuś wydać dziwne, ale bywały takie dni, że nie miałem siły nawet przerzucać kanałów telewizyjnych, pilot wydawał mi się zbyt ciężki - byłem tak zmęczony. Wtedy też przypomniałem sobie o moim starszym znajomym i postanowiłem spróbować diety innej niż dotychczas. Liczyłem na poprawę wydajności ogólnej organizmu. Miałem ciężką pracę, związana jest ona z dużą ilością ruchu. Jestem listonoszem i sporo chodzę, nosząc nieraz sporo kilogramów ciężkich przesyłek. Postanowiłem się do diety przygotować - udałem się do księgarni po książki dr. Kwaśniewskiego. Po przeczytaniu wydawało mi się to tak logiczne, że zaraz zastosowałem dietę. Śmiałem się sam z siebie, że wcześniej nie dość uważnie słuchałem mojego starszego znajomego, który dawał mi dość mocne dowody na zasadność tej diety. Więc z dużym zaangażowaniem zgłębiałem tajniki prawidłowego odżywiania, jak również zasad prawidłowego stosowania diety optymalnej.
(…)
Opracowała: Alina Szekiel
Arkadia II Katowice
tel. 503-144-481
www.optymalni-katowice.pl

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Zaburzenia ruchowe miednicy i kręgosłupa oraz wynikające z tego dysfunkcje ruchowe


Budowa miednicy
Kości miednicze wraz z kręgosłupem tworzą całość czynnościową, w której miednica stanowi podstawę kręgosłupa, a zarazem jest punktem (miejscem) połączenia z kończynami dolnymi. Silne mięśnie i więzadła, których jedne przyczepy znajdują się w kościach biodrowych, a drugie przymocowane są do kręgosłupa jak do masztu, stanowią bardzo mocną konstrukcję podstawy kręgosłupa. Stawy krzyżowo-biodrowe stanowią dolne zakończenie kręgosłupa. Miednica osłania położone w niej narządy rozrodcze oraz pęcherz moczowy. Ponadto do kości miednicy jest przyczepionych wiele silnych mięśni, które pomagają przenieść ciężar ciała na kończyny dolne i zachować jego stabilność. Miednicę kostną, która ma kształt miski, tworzą kości miednicze, kość krzyżowa i guziczna. Kości miednicze stykają się z sobą z przodu w miejscu spojenia łonowego. Z tyłu łączą się z kością krzyżową, od której odchodzi w dół kość guziczna (ogonowa).
Różnice w budowie miednicy męskiej i żeńskiej
Na różnice pomiędzy miednicą męską a żeńską mają wpływ dwa zasadnicze czynniki. Po pierwsze to cechy warunkujące odbycie porodu, po drugie fakt, że mężczyźni na ogół ważą więcej i mają bardziej rozwinięte mięśnie niż kobiety. Miednica męska różni się tym od żeńskiej, że jest cięższa i ma grubsze kości. Kąt pod łukiem łonowym jest mniejszy, a spojenie łonowe głębsze. Różnice te, wraz z innymi dokładniejszymi pomiarami, mogą być wykorzystywane przez lekarza sądowego i antropologa do określenia płci szkieletu.
(…)
Tadeusz Kawałek
dyplomowany terapeuta manualny
tel. 504 950 697
e-mail: tadeusz-kawalek@wp.pl

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

Z ARCHIWALNEJ TECZKI - Mądrość - wiedza i prawda a poglądy


Szanowni Państwo. Przy przeglądaniu swojego archiwum znalazłem mój artykuł pt: 'Poglądy, wiedza, prawda - wzajemne związki" z 30 października 1985 roku. Ponieważ moja wypowiedź jest nadal aktualna i warta przemyśleń, przedstawię Państwu to, co napisałem na ten temat.

W 'Polityce" Krzysztof Teodor Toeplitz zamieścił wypowiedź, której fragmenty przedrukowało 'Życie Warszawy". Cała wypowiedź, a w szczególności jej fragment, wymagają odpowiedzi, ponieważ może być i tak, że rozumowanie autora jest fałszywe, a zatem w skutkach szkodliwe. Moje kategoryczne sformułowania, może niepoważne, dla niektórych mogą wydać się wręcz głupie - ale czy pozostaną takimi po przeczytaniu do końca tej wypowiedzi? Czy nie zmusi ona do refleksji, do zastanowienia się, że może być, iż 'prawdy" uznawane powszechnie za najbardziej oczywiste i niepodważalne, wcale takimi być nie muszą i nie są.

Krzysztof Teodor Toeplitz: Czy jest normalne, że w społeczeństwie tak różnorodnym, jak nasze, występują rozmaite zapatrywania na kwestie społeczne, polityczne, a nawet ustrojowe?
'Oczywiście, że tak i nie wyobrażam sobie, aby to normalnych można było zakwestionować w ramach jakiejkolwiek normalizacji."

Jeden z wybitnych filozofów stwierdził, że 'Wielu rzeczy robić nie wolno, ale ostatecznie można, byle cel był wzniosły." Mając na względzie właśnie taki wzniosły cel, jakim jest szeroko pojęte dobro narodu polskiego i ogólnie dobro całego rodzaju ludzkiego, twierdzę, że nie tylko można, ale koniecznie trzeba zakwestionować tę 'normalność" w ramach normalizacji, którą nazywa się normalizacją rozumu. Powszechnie uważa się, że rozmaitość poglądów, czy rozmaitość zapatrywań, występująca wśród współczesnych ludzi jest zjawiskiem normalnym, pożądanym, zdrowym, że jest gwarancją szeroko pojętej demokratyzacji życia. A pełna demokracja ma być najlepszym lekarstwem na wszelkie bolączki, trapiące rodzaj ludzki. Są to mniemania równie niebezpieczne, jak i fałszywe, a skutki są dla ludzkości, jak dotąd, fatalne. Nie zawsze większość ma rację, a z zasady - zawsze większość nie ma racji.
(…)
Jan Kwaśniewski
Ciechocinek, 21.01.2005 r.

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Dwa sposoby walki z głodem na świecie


Informacji na ten temat jest bardzo wiele i pochodzą one z różnych źródeł, ale można je podzielić na dwie główne grupy.
Pierwsza pochodzi od niewielkiej liczby ludzi reprezentujących interesy bogatych: określonych przemysłów, np. koncernów biotechnologicznych lub instytucji finansowych jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Światowa Organizacja Handlu, którzy w imię cudzych interesów próbują narzucić swoją wolę i dyktować społeczeństwom, jak mają żyć, co jeść, jak się leczyć, za co płacić itd. itd. Te instytucje wpłynęły na politykę większości państw Azji, Afryki i Południowej Ameryki. Za ich sprawą powstała globalna polityka ułatwiająca inwestycje tam, gdzie robotnikom można płacić mniej, a gotowe produkty sprzedawać w większości państw świata. Ten system został zaplanowany z myślą o maksymalnych zyskach wielkich międzynarodowych firm, kosztem drobnych rolników i tanich robotników (Gerwin, 2011). Nie sposób pomijać tu roli Stanów Zjednoczonych, które odegrały główną rolę w tworzeniu globalnej gospodarki i jej czołowych instytucji. Dotacje do rolnictwa zarówno w USA jak i w Unii Europejskiej otrzymują prawie wyłącznie duże gospodarstwa, a nie drobni rolnicy. Te dotacje także pośrednio przyczyniają się do głodu drobnych rolników i w konsekwencji do ich eksterminacji. Najbardziej hałaśliwą reklamę czynią koncerny biotechnologiczne, głosząc, że tylko one mogą uratować świat przed głodem. Przyjęcie tej tezy może mieć poważne konsekwencje dla światowego rolnictwa, dlatego trzeba to wyjaśnić. 1. Problem głodu dotyczy wyłącznie najbiedniejszych, a nie produkcji żywności. Biotechnologia jednak dla tej grupy społecznej nie czyni nic prócz pustych obietnic. 2. Koncerny produkują rośliny GM jak bawełna, soja czy kukurydza i sprzedają je jako paszę dla zwierząt i wysokoprzetworzone produkty dla bogatych krajów Ameryki, czy Europy. Jest to główny sposób wprowadzenia genetycznie zmodyfikowanych organizmów na rynki tych krajów. Większość tych produktów wytwarzają bogaci farmerzy USA, Argentyny i Brazylii. 3. Biedni rolnicy mogliby ochronić się przed głodem, gdyby mieli ziemię do uprawy, środki na inwestycje, czy środki techniczne do wydajniejszej pracy, aby mogli produkować i mieć zapewniony zbyt na swoje produkty. Tymczasem polityka takich instytucji jak Bank Światowy, Fundusz Monetarny czy Światowa Organizacja Handlu działają z premedytacją w kierunku szybkiej prywatyzacji drobnego rolnictwa. Ich celem jest wyciśnięcie jak największych zysków z coraz bardziej zdegradowanych zasobów naszej planety i coraz brutalniej eksploatowanych zasobów ludzkich. 4. Produkcja organizmów GM nie jest wydajniejsza, a wręcz przeciwnie - generalnie niższa niż roślin nie modyfikowanych i nie jest też lepszej jakości. Jest zagrożeniem dla zdrowia konsumentów, środowiska i rolnictwa. Nie jest też tańsza, gdyż trzeba dla jej ochrony zastosować znacznie większą ilość pestycydów, która w miarę lat jest systematycznie zwiększana. Nie ma więc podstaw do pobierania opłat od 'wartości intelektualnej" tych produktów. 5. Profity mają wyłącznie biotechnologiczne koncerny dzięki patentom, systematycznie wzrastającym kosztom nasion GM i coraz bardziej zwiększanym ilościom stosowania pestycydu, który same produkują. 6. W przeciwieństwie do tego rolnicy są stale obciążani zwiększającymi się kosztami nasion roślin GM i pestycydu Roundup, co w konsekwencji prędzej czy później prowadzi do głodu, ruiny, utraty ziemi i całego gospodarstwa. W ten sposób co najmniej milion rolników w USA, Argentynie, Brazylii, Paragwaju, Indiach i wielu krajach afrykańskich pozbawiono jakichkolwiek perspektyw, doprowadzając ich do głodu, z którym przecież obiecywano walczyć. Tak więc walka z głodem polega na eliminowaniu głodujących. Dowodem na to jest ćwierć miliona samobójstw oszukanych przez koncerny biotechnologiczne rolników w Indiach.
(…)
Prof. Stanisław K. Wiąckowski

Z ciekawym artykułem prof. Stanisława K. Wiąckowskiego pt. 'Unia Europejska - jej historia, Traktat Lizboński i jego konsekwencje" można zapoznać się pod adresem http://forum.dr-kwasniewski.pl/index. php?topic=4843.msg212008#msg212008 Zachęcamy zainteresowanych tematyką unijną oraz szeroko pojętą polityką do przeczytania tegoż artykułu. (red.)

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

MIĘDZY NAMI - Tajemnica zwykłej cebuli


Cebula zwyczajna to roślina należąca do rodziny czosnkowatych, pochodząca z Azji Środkowej. Kiedyś rosnąca dziko, dziś uprawiana na całym świecie. W Polsce znana od XIV wieku. Najwięksi producenci cebuli to Egipt, Węgry, Hiszpania. U nas w Polsce, ze względu na korzystne warunki klimatyczne, produkcja cebuli jest bardzo wysoka. Zagłębia cebulowe spotkać możemy w okolicach Warszawy, Lublina, Wrocławia i Poznania. Najczęściej spotykaną odmianą cebuli jest cebula brązowa, czerwona, biała i żółta.
W Polsce uprawia się następujące odmiany cebuli:
-RAWSKA - odmiana późna, cebula kulista o łagodnym smaku, słomkowym lub brązowym kolorze
-DAKO - odmiana wczesna, duże spłaszczone cebule o łagodnym smaku i jasnożółtym kolorze
-WOLSKA - odmiana średnio późna lub późna, o łagodnym smaku i nierównych różnych kształtach
-ŻYTAWSKA - odmiana późna, spłaszczone, średniej wielkości słomkowożółte cebule o ostrym smaku
-RED BARON - cebule czerwone o łagodnym smaku
Już około 6 tysięcy lat temu odkryto leczniczą moc czosnku i cebuli - warzyw, które ratowały ludzi przed czarną ospą, które dysponują niezwykle potężnym naturalnym antybiotykiem o ogromnej wręcz skuteczności, posiadającym właściwości przeciwzapalne, bakteriobójcze, grzybobójcze, z którymi nie radzą sobie tradycyjne antybiotyki. Cebula zapobiega szerzeniu się chorób epidemiologicznych. Cebula jest niezwykłym darem natury, kryjącym w sobie niezliczone właściwości zdrowotne. Długi jest indeks schorzeń, które leczy i wspomaga: zwiększa odporność organizmu, zapobiega zakażeniom, zwalcza infekcje wirusowe, grypę, różnego rodzaju kaszel, działa wykrztuśnie, zapobiega zapaleniu płuc, oskrzeli i tchawicy, leczy zatoki, wspomaga pracę tarczycy, zapobiega katarom, wspomaga leczenie astmy, bronchitu, wzmacnia serce, obniża ciśnienie krwi, przeciwdziała miażdżycy, zapobiega odkładaniu cholesterolu w naczyniach krwionośnych, obniża poziom cholesterolu, redukuje poziom cukru w organizmie, wzmaga wydzielanie soków trawiennych, pobudza apetyt, zapobiega procesom starzenia organizmu, wspomaga leczenie reumatyzmu, artretyzmu, zapobiega arteriosklerozie, korzystnie wpływa na cerę, wzmacnia włosy, paznokcie, zwalcza trądzik itd...
(…)
Opracowanie: Teresa Szczepanek
starszy doradca ŻO

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Co dzieje się po wypiciu coli?


Słońce, upał, pragnienie... Bierzesz do ręki zimną, aluminiową puszkę, pokrytą kropelkami wody. Podnosisz zawleczkę... Pssst!... Co za ulga. Gazowany napój spływa do gardła. Gaz uderza Ci do nosa i oczy zaczynają łzawić, ale to takie dobre! I kolejny łyk...
10 minut później
Jeżeli wypiłeś już całą puszkę coli, to właśnie dostarczyłeś do organizmu równowartość 7 dużych (5g) kostek cukru! W normalnych warunkach powinno to wywołać u Ciebie odruch wymiotny, ale zawarty w coli kwas fosforowy zakwasza ją i stąd wrażenie orzeźwienia.
Po 20 minutach
Stężenie cukru we krwi gwałtownie wzrasta, wystawiając organizm na pierwszą próbę. Trzustka zaczyna produkować ogromne ilości insuliny. Tylko w ten sposób Twoje ciało będzie mogło przetworzyć nadwyżkę cukru w tłuszcz, który jest łatwiej przyswajany przez organizm. W wyniku tego procesu tłuszcz zostaje zmagazynowany w postaci kuleczek. Co prawda są one mało estetyczne, ale za to przez pewien czas nieszkodliwe - natomiast nadmiar glukozy we krwi jest jak śmiertelna trucizna. Jedynie wątroba jest w stanie magazynować glukozę, ale tylko w ograniczonym stopniu.
Po 40 minutach
Większość kofeiny zawartej w coli zostaje wchłonięta przez organizm. Kofeina powoduje rozszerzenie źrenic oraz podnosi ciśnienie krwi. W tym samym momencie podnosi się stężenie cukru w wątrobie, co powoduje uwolnienie cukru do krwi.
(…)
Dlaczego warto przestać pić colę?
Zastanów się. Po wysiłku możesz mieć ochotę na colę lub schłodzone piwo, ale okazuje się, że napicie się wody daje więcej przyjemności. Woda jest najsmaczniejsza wtedy, kiedy naprawdę chce nam się pić; podobnie dzieje się, kiedy jesteśmy bardzo głodni. Po powrocie z wyprawy w góry nic nie smakuje tak dobrze jak zwykła kiełbasa i nic tak nie pomaga w powrocie do codziennych zajęć. To jednak nie tylko przyjemność. Picie wody pomaga zmniejszyć spożycie szkodliwych substancji, takich jak: -kwas fosforowy, który zaburza metabolizm wapnia i powoduje osteoporozę oraz rozmiękanie kości i zębów, -cukier, który przyczynia się do zachorowania na cukrzycę, choroby układu krążenia, artretyzm i choroby nowotworowe oraz do powstawania przewlekłych stanów zapalnych, -aspartam, który powoduje aż 92 skutki uboczne, w tym guzy mózgu, epilepsję, nadwrażliwość emocjonalną i cukrzycę, -kofeina, która powoduje drgawki, bezsenność, bóle głowy, nadciśnienie, demineralizację kości i utratę witamin.
(…)
Dane zebrała: Zuzanna Rzepecka
Arkadia w Poznaniu
k. 501 405 968, t. 61 8333788

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

ARKADIA LIDO - Optymalni lekarze odpowiadają


Szanowny Panie Doktorze,
Zwracam się do Pana z prośbą o konsultację i poradę. Przesyłam mój jadłospis z 7 dni. Jem wg zasad ŻO od VIII 2009, po tym, gdy dopadł mnie I zawał. Leczenie koronaroplastyką choroby niedokrwiennej serca - zawał mięśnia sercowego bez uniesienia odc. ST. Nadciśnienie tętnicze. Stan po udarze mózgu. Ponieważ 5 lat wcześniej doznałem niedokrwiennego udaru i się ze skutków owego dość dokładnie wyciągnąłem, nie poddałem się poszpitalnym zaleceniom kardiologa, by prowadzić pasywny tryb życia. Do pracy (biurowej oraz we własnym małym gospodarstwie) wróciłem. Szukając ratunku i informacji poza akademicką medycyną, naczytałem się o diecie dr. Kwaśniewskiego. Dla pewności, że ją dobrze rozumiem, pojechałem do Arkadii w Jastrzębiej Górze na tygodniowy pobyt i szkolenie. W tym czasie została zdiagnozowana cukrzyca typ 2. Metformax i coś na obniżenie cholesterolu (nie pamiętam). Do zasad DO stosowałem się dość ściśle, a po pół roku pojechałem do Poznania, do lekarza optymalnego, dla konsultacji. W tym czasie opanowałem cukrzycę dietą, więc odstawiłem Metformax, nadciśnienie znikło, więc też lek na to odstawiłem. Wyeliminowałem również produkty z mleka krowiego ze względu na to, że nie mogłem sobie dać rady z wyrównaniem cukrzycy. Kozie twarogi są ok. Zrobiłem to na własną rękę, ponieważ moi lekarze są przeciwni zasadom ŻO. I dalej było nieźle ze mną, do kwietnia 2011, kiedy to w szpitalu, po godzinie od zakończenia badania koronarograficznego, dostałem II zawału. Choroba niedokrwienna serca - zawał mięśnia sercowego z uniesieniem odc. ST. Stan po zawale mięśnia sercowego. Cukrzyca typu 2. Stan po udarze niedokrwiennym mózgu. Znowu leczenie stentami, w domu ciąg dalszy żywienia optymalnego. Po pół roku leczenia chemicznego oraz rehabilitacji kontrolowanym wysiłkiem, wysiłkowa sprawność krążeniowa została zmierzona na MET 10,2. Późnym latem 2011 na palcach i dłoniach skóra tak ścieniała, że popękała. Pomoc klasycznych specjalistów nic nie dała. Poczytałem dr. Kwaśniewskiego i w rezultacie zmniejszyłem ilość białka do 50 g/d zachowując proporcję. Dłonie się zaleczyły, choć nie na trwałe. Co jakiś czas drobne spękania i złuszczenia się pokazują. Ponownie pojechałem do optymalnego lekarza do Poznania, zostałem skierowany na prądy selektywne S. Zabiegi przyjąłem bez kłopotów. Ale w listopadzie 2012 pojawiły się kłopoty krążeniowe. Lekarz kardiochirurg w szpitalu od razu chciał koronarografii i koronaroplastyki. Nie zgodziłem się, bo nie było markerów zawałowych w badanej krwi, więc mnie ze szpitala wywalił, a lekarz rodzinny dał zwolnienie, tym razem na 3 miesiące. Poczytałem dr. Kwaśniewskiego i w rezultacie na te 3 miesiące zmniejszyłem ilość białka do 35 g/d. Stan mojego samopoczucia się poprawił na tyle, że na usilne staranie zostałem dopuszczony do pracy. Leczenie chemiczne - jak zalecone po szpitalu po II zawale (Nebivol, Prestarium, Plavix, Polokard) - z tą zmianą zapisaną przez lekarza rodzinnego, że dodatkowo Diuver, Hygroton, Digosin. Obecnie teoretycznie jem B ok. 50-60 g/d w proporcji 1/3/0,6. Różnie to bywa. W tych dniach pojawił się nowy kłopot - zdiagnozowana ostroga piętowa. Pisze Pan, w odpowiedzi na list chorego o stanie zapalnym przyczepów ścięgien, rozcięgien i mięśni, co do leczenia przyczynowego podając, iż powodem są niedostatki kolagenu, a więc znowu białko. Proszę ocenić załączony jadłospis, w kontekście niedokrwienności serca, cukrzycy, udaru i tej ostrogi w pięcie w tle. Panie Doktorze, mam 64 lata, 180 cm wzrostu i ok. 100 kg wagi. Od przestawienia się na ŻO, straciłem około 18 kg, i od roku utrata wagi się zahamowała. Mam marzenia. Moim celem jest zmniejszenie grubości warstwy złogów cholesterolowych do jak najniższego poziomu. To pozwoli planować życie - obecnie o to trudno. Jak i czym to zmierzyć, że złogi cienieją lub grubieją? Jest gdzieś w kraju jakiś odpowiedni sprzęt i ludzie, którzy to robią? Czytając Pana odpowiedzi na listy, kilka książek dr. Kwaśniewskiego, prawie wszystkie posty na jego forum, jak też na forum p. Jarmołowicza, na kilku innych forach, czytając miesięcznik 'Optymalni", widzę, że jest jeszcze wiele do nauczenia się, jak na przykład posty, które są podpisywane 'Baca", poruszające wpływ rodzaju pożywienia na sterowanie układami sympatycznym i parasympatycznym. Nie jestem lekarzem, a nie mam dostępu do lekarza optymalnego specjalisty kardiologa. Dlatego zwracam się o pomoc. Z czegoś trzeba żyć, więc proszę podać nr konta, na jakie mam wpłacić należność i w jakiej wysokości.
Pozdrawiam,
Ryszard W.


Szanowny Panie,
Z podanego przez Pana opisu choroby wynika, że główną przyczyną problemów zdrowotnych jest miażdżyca tętnic wieńcowych i mózgowych, której powikłaniem są przebyte zawały mięśnia sercowego i mózgu. Współczesna medycyna nie zna przyczyny rozwoju miażdżycy. Prof. W. Orłowski w swym VII-tomowym dziele 'Nauka o chorobach wewnętrznych" podaje aż 5 sprzecznych ze sobą teorii powstawania miażdżycy, a żadna z nich nie podaje sposobu na uniknięcie lub wyleczenie z tej choroby. Według ww. autora miażdżyca w Polsce rozpoczyna się już po 18 roku życia, z czym oczywiście należy się zgodzić. W początkowym okresie zmiany w naczyniach krwionośnych nie dają objawów i można je wykryć jedynie badaniem sekcyjnym. Wynika z tego, że od początku do wystąpienia u Pana pierwszych objawów musiało upłynąć około 40 lat. Miażdżyca uważana jest oficjalnie za chorobę nieuleczalną, a powszechnie stosowane leki zmniejszają jedynie objawy, prowadząc często do przyspieszenia jej rozwoju. Wraz ze stosowanymi lekami zaleca się unikanie tzw. czynników ryzyka. Ostatnio bardzo dużą wagę przywiązuje się do badania i obniżania poziomu cholesterolu we krwi. Wysoki poziom cholesterolu uważany jest za jeden z czynników przyspieszających rozwój miażdżycy, choć u połowy chorych jest on w normie lub na jej granicy. Panuje powszechne przekonanie, że cholesterol zawarty we krwi wywołuje miażdżycę. Jak do tej pory w żadnej z publikacji medycznych nie spotkałem się z takim stwierdzeniem - można je spotkać w reklamach telewizyjnych lub przeczytać w kobiecych periodykach. Fachowo pisze się, że wysoki poziom cholesterolu może przyspieszać rozwój miażdżycy. Wiele chorych osób przekonało się, że unikanie tłuszczów zwierzęcych nie powoduje spadku poziomu cholesterolu, a może go nawet podnieść. Aby to wyjaśnić, należy zastanowić się, jakie są losy w organizmie spożywanych przez nas pokarmów, a zwłaszcza zalecanych oficjalnie węglowodanów i zakazywanych tłuszczów, rozpoczynając od przewodu pokarmowego. Duże cząsteczki tłuszczów w ogóle nie mogą być wchłaniane przez nabłonek jelit, dlatego ulegają one strawieniu do wolnych kwasów tłuszczowych, te za pośrednictwem tzw. białek nośnikowych są przenoszone do wnętrza organizmu - początkowo do chłonki, a dopiero potem do krwi. Kwasy tłuszczowe są gotowym do wykorzystania i bardzo dobrym źródłem energii, dlatego większość tkanek zużywa je w pierwszej kolejności. Zupełnie inny jest metabolizm cukrów. Ich małe cząsteczki szybko przedostają się do krwioobiegu i prosto z jelit, przez żyłę wrotną, trafiają do wątroby, gdzie następuje przetwarzanie cukrów prostych. Fruktoza jest prawie w całości wykorzystywana do produkcji trójglicerydów. Występująca z nią praktycznie zawsze glukoza powoduje zwiększone wydzielanie insuliny, która przyspiesza ten proces. Z tego powodu wraz z miażdżycą bardzo często występuje cukrzyca typu II, gdyż po pewnym czasie zmniejsza się wrażliwość komórek na insulinę.
(…)
Lek. Przemysław Pala
Konsultant medyczny Arkadii 'Lido"

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

WARTO PRZECZYTAĆ - Wiosenny trening. Co, jeśli nie trening aerobowy?


Bardzo często, gdy osobom na siłowni instruktorzy proponują trening aerobowy na bieżni dla utraty tkanki tłuszczowej, w odpowiedzi usłyszeć mogą takie stwierdzenia: 'Nienawidzę robić cardio", 'Nienawidzę biegać", 'Nie cierpię bieżni". Niestety jest to jeden z powodów, które sprawiają, że osoby ćwiczące nie gubią niechcianego tłuszczu. Często trening aerobowy od razu kojarzy się z męczącym bieganiem czy joggingiem, ale dobra wiadomość jest taka, że istnieje mnóstwo innych możliwości, aby takowy trening wykonać. Zatem od dzisiaj przestańmy szukać wymówek dla aerobów, gdyż niestety sam trening siłowy tylko pośrednio przyczynia się do utraty tłuszczu. Poniżej zaproponujemy Ci kilka wymienników joggingu i biegania na bieżni - być może wybierzesz coś dla siebie i od teraz pokochasz tego typu trening. Przynajmniej mamy taką nadzieję!
Jazda na rowerze
Pierwszą alternatywą jest jazda na rowerze. Jest to bardzo dobry sposób na pobudzenie do pracy Twojego serca i układu krążenia. To może być bardzo miły i relaksujący trening w otoczeniu natury (jeśli pozwalają na to warunki pogodowe), czy też zajęcia grupowe w sali fitness prowadzone przez instruktora, zwane cyclingiem. Jazda może być w formie bardziej rekreacyjnej, po linii prostej, na ścieżce rowerowej czy wokół jeziora, byle zachować cały czas jednakowe tempo jazdy (no i względy bezpieczeństwa w terenie). Jeśli jesteś bardziej zaawansowanym rowerzystą albo pozwala Ci na to Twoja wydolność, trening taki możesz wykonać w bardziej intensywny sposób. Poszukaj kilku wzniesień, podjazdów, pod które trzeba będzie się wysilić, żeby wjechać. W ten sposób urozmaicisz swój trening, podwyższysz koszt energetyczny, a Twoje mięśnie będą mocniej pracować. Jeśli nie jesteś zbyt zaawansowany w jeździe na rowerze, proponujemy trzymać się mniejszej intensywności jazdy oraz terenów o mniejszym natężeniu ruchu, np. ścieżek rowerowych. W ten sposób nie będziesz się stresować jadącymi obok pojazdami, popracujesz nad kondycją i usprawnisz technikę jazdy. Po kilku tygodniach możesz zwiększyć obciążenie, wyszukać trudniejszą trasę, np. z górkami, wzniesieniami, aby mocniej angażować mięśnie nóg i pośladków i dalej pracować nad zwiększeniem wydolności serca i płuc.
(…)

Artykuł pochodzi z portalu www.poprostuzdrowo.pl gdzie można też znaleźć informacje o Żywieniu Optymalnym.

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

CIEKAWOSTKI NAUKOWE - Jaja w internecie


Jajka zamiast leku na nadciśnienie
Nie jest prawdą, że potrawy z jaj zwiększają ryzyko chorób serca. Ostatnie badania wskazują, że umiarkowane ich spożycie wręcz obniża ciśnienie krwi równie skutecznie, co małe dawki leków. Sceptycy prozdrowotnego wpływu jajek na ludzki organizm twierdzą, że z każdym zjedzonym kurzym jajem robimy krok w kierunku choroby serca - zwłaszcza, jeśli towarzyszy mu majonez. 100 gramów jajek - czyli średnio 2 sztuki - ma około 147 kcal, a jedno jajko około 212 miligramów cholesterolu. Jego nadmiar jest oczywiście szkodliwy i może powodować choroby takie jak: miażdżyca, choroba wieńcowa i zawał serca, ale chińscy naukowcy uspokajają. Negatywny wpływ jaj na ludzkie serce to mit. Ostatnie badania przeprowadzone przez uczonych z Jilin University dowodzą, że białko jaj może być wręcz lekiem na problemy z układem krwionośnym. Właściwości pozwalające na obniżenie ciśnienia krwi ma peptyd z jaja kurzego, RVPSL. - Mamy dowody na to, że substancja zawarta w białku jaj - peptydy, które są budulcem białka obecnego w ludzkim organizmie - obniżają ciśnienie krwi równie skutecznie co Kaptopryl, lek na nadciśnienie tętnicze i przewlekłą niewydolność serca - powiedział Zhipeng Yu, główny autor badań. - Peptyd białka jaja kurzego może się przydać w profilaktyce lub leczeniu nadciśnienia. Nasze wyniki potwierdzają wcześniejsze doniesienia w tej dziedzinie - dodał Yu. W pierwszym etapie studium Chińczycy podawali RVPSL szczurom z nadciśnieniem, teraz planują eksperymenty na ludziach. Badania potwierdzają, że peptyd nie zawiera żadnych toksyn, a podobnie jak znany powszechnie lek Kaptopryl, hamuje działanie konwertazy angiotensyny (ACE), przez co powstrzymuje silne rozszerzanie się naczyń krwionośnych i skurcze. W efekcie powstrzymuje więc gwałtowne wahania ciśnienia tętniczego. Zdaniem chińskich naukowców, przyjmując 50 mg RVPSL, można uzyskać taki sam efekt, jak po zażyciu 10 mg Kaptoprylu. W dodatku nie traci on swoich właściwości po obróbce termicznej jaj. (PAP)

Nadesłała: Teresa Szczepanek, Ustroń

Źródło: onet.pl-kobieta-zdrowie-uroda

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

CIEKAWOSTKA - O paradontozie słów kilka


Jeśli chodzi o paradontozę - w zasadzie każdy stomatolog, którego zapytałem, mówił, że to choroba nieuleczalna i zawsze kończy się u protetyka. Wtrącę małą anegdotę. Dość dawno temu handlowałem z Mongolią. Z jednym z klientów nawiązałem bardzo fajną relację handlową, która zaowocowała przyjaźnią. Jakoś przy okazji wyszedł kiedyś temat dentystów. Powiedział mi, że jeszcze na początku XX wieku w Mongolii nie było w ogóle osób, które trudniłyby się stomatologią. Jeśli komuś uszczerbił się ząb, szedł do kogoś na miarę złotnika, kto wyrywał ułamany ząb i wstawiał złoty 'implant". Dzisiaj w Ułan Bator jest 1,2 miliona mieszkańców i około 300 dentystów (1 na 4000 osób). W Warszawie jest 1 na 1000 (zaleca się otworzenie gabinetu stomatologicznego na 1000 potencjalnych klientów). Mongołowie od wieków byli narodem pasterzy, zbieraczy i myśliwych. Nie znali rolnictwa, ponieważ prowadzili koczowniczy tryb życia. W związku z tym ich głównym źródłem pożywienia było mięso i mleko (wielbłądów, koni, krów, owiec). I od wieków byli znani z bardzo silnych, zdrowych zębów. Dopiero 'cywilizacja" (podobnie jak u Eskimosów na Grenlandii) przyniosła im w prezencie choroby jamy ustnej i zębów oraz dentystów. Ciągle jest ich mniej niż w krajach 'cywilizowanych", ponieważ penetracja zachodnich nawyków żywieniowych ciągle jest relatywnie niewielka.
(…)
Nadesłała: Teresa Stachurska

Źródło: http://www.ziolaiprzyprawy.info/2012/07/25/blog/jak-schudnac-i-dlaczego-tyje/#comment-1543

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”

KUCHNIA OPTYMALNA - Sałatka śledziowa z buraczkiem


Znowu zrobiłam sałatkę ze śledziem, tym razem bardziej urozmaiconą, bo z wieloma dodatkami, co widać poniżej:

250 g śledzi - matiasów
170 g buraków
50 g kwaśnego jabłka
50 g cebuli
50 g orzechów włoskich
10 g czosnku
sok z 1/2 cytryny
pieprz
130 g kwaśnej śmietany 30%

Śledzie moczyłam, ale tylko dwie godziny, bo sporo soli chciałam jednak zachować, jako że w innych składnikach jej nie było. Ugotowane buraki po obraniu pokroiłam w kostkę. Jabłko i cebulę rownież, ale je, już pokrojone, wymieszałam w miseczce z sokiem z cytryny, raz - żeby je zakwasić, dwa - żeby jabłko nie ściemniało. Orzechy - obrane ze skórki - posiekałam. Czosnek przecisnęłam przez praskę. Wszystko wymieszałam w salaterce (bez dodawania soku z cytryny, czyli z tego soku jabłko i cebulę wyjęłam i dodałam do pokrojonych buraków). Śledzie również - pokrojone w kostkę - dodałam. Posypałam wszystko pieprzem i wymieszałam ze śmietaną. Odstawiłam sałatkę do lodówki na dwie godziny, żeby smaki się przegryzły.

W 100 g było:
Białko 5,24 g
Tłuszcz 11,88 g
Węglowodany 5,33 g

Stosunek B : T : W
1 : 2,2: 1

Pozdrawiam Państwa,
Teresa Stachurska
http://www.stachurska.eu/

Więcej – w majowym numerze miesięcznika „Optymalni”



Zakup miesięcznika Optymalni
top